Dalton Knecht nie rozpocznie trzeciego sezonu w Los Angeles Lakers. Klub zwolnił skrzydłowego wybranego z 17. numerem draftu w 2024 roku, zmniejszając skład do wymaganych 15 zawodników. Jeszcze niedawno jego pozyskanie przedstawiano jako duży sukces. Dziś Lakers uznali, że nie mają dla niego miejsca, choć JJ Redick przekonuje, że sam zawodnik przez ten czas zrobił postęp.
Początek wyglądał obiecująco. W listopadzie 2024 roku Dalton Knecht zdobył przeciwko Utah Jazz 37 punktów, trafiając dziewięć trójek. Był to najlepszy występ w serii dziewięciu spotkań, w których notował średnio 18,9 punktu.
Wtedy łatwo było uwierzyć, że Lakers znaleźli zawodnika, który szybko pomoże drużynie. Miał już za sobą znakomity sezon na uczelni Tennessee, a jego rzut wydawał się umiejętnością szczególnie przydatną w grze z LeBronem Jamesem i Luką Donciciem.
Dalsza część tej historii pokazała jednak, jak duża jest różnica między efektownym początkiem a zdobyciem stałego miejsca w rotacji. Debiutancki sezon Knecht zakończył ze średnią 9,1 punktu, a w kolejnych rozgrywkach jego dorobek spadł do 4,2 punktu w 54 występach.
W czterech meczach przedsezonowych zdobywał średnio 2,8 punktu i trafił trzy z 12 rzutów z gry. W trzech spotkaniach nie zdobył punktu.
JJ Redick przedstawia tę decyzję przede wszystkim jako konsekwencję zmian w składzie. Uważa, że Knecht stał się lepszym koszykarzem, ale jednocześnie znalazł się w drużynie, która potrzebuje od swoich skrzydłowych czegoś innego. – Zmieniła się drużyna. Zmieniły się potrzeby. Zmieniło się dopasowanie – tłumaczył Redick. Wskazywał również na dużą konkurencję na pozycjach obwodowych.
To istotne, bo zawodnik mający przede wszystkim dostarczać rzut musi dawać trenerowi powód, żeby pozostawić go na parkiecie również wtedy, gdy piłka nie wpada do kosza. Jeżeli pojawiają się problemy w obronie, a skuteczność nie rekompensuje tych strat, miejsce w rotacji szybko staje się zagrożone.
W przypadku Knechta dodatkowym obciążeniem była niedoszła wymiana z lutego 2025 roku. Lakers wysłali go w pakiecie do Charlotte Hornets za Marka Williamsa, a następnie wycofali się z transakcji po badaniach środkowego. Dziś nie stwierdzimy jednoznacznie, że to właśnie wtedy załamała się jego kariera w Los Angeles. Wiadomo jednak, że klub już w debiutanckim sezonie był gotowy wykorzystać go do pozyskania zawodnika lepiej odpowiadającego aktualnym potrzebom zespołu.
Zwolnienie po dwóch latach jest rozczarowaniem również dla samych Lakers. Wybór w pierwszej rundzie draftu powinien dawać szansę na pozyskanie wartościowego gracza na kilka sezonów, a tutaj skończyło się na krótkim okresie nadziei i coraz mniejszej roli.
Knecht ma 25 lat i nadal może znaleźć dla siebie miejsce w NBA. Potrafi bardzo dobrze rzucać i może stać się dużym wzmocnieniem dla wielu klubów, w których brakuje strzelców.










