NBA: Trafił na zwycięstwo LeBronowi przed nosem

0
1644

Los Angeles Lakers prowadzili już 17-stoma punktami z Indiana Pacers we własnej, ale w czwartej kwarcie pozwolili rywalom odrobić straty. Równo z syreną za trzy punkty Andrew Nembhard (do którego nie zdążył obrońca – LeBron James). Pacers wygrali 116:115.

Dokładnie na 9:59 przed końcem czwartej kwarty Russell Westbrook podał do Wenyena Gabriela, a ten skończył akcję wsadem. Trener Rick Carlisle poprosił o czas, a gracze Los Angeles Lakers z uśmiechami przybijali sobie piątki, robili „lotników”, bawili się znakomicie. Prowadzili wtedy z Indianą Pacers 101:84. Nic nie wskazywało na to, że mogą to spotkanie przegrać. Wtedy Pacers goście rzucili 10 punktów z rzędu i to trener Darvin Ham musiał prosić o przerwę. Jeszcze na 5 minut przed końcem Lakers prowadzili 107:96.

Osiem sekund przed końcem piłkę mieli Pacers, ale to Lakers prowadzili 116:114. Myles Turner chciał zostać bohaterem i szybko rzucił za trzy. Nie trafił, ale zbiórkę zaliczyli goście. Tyrese Haliburton chwilę kozłował, szukał okazji do rzutu, ale podał do Andrew Nembharda, który równo z syreną, przed nosem LeBrona Jamesa, trafił na zwycięstwo. Dzięki tej trójce Pacers wygrali 117:116. Wcześniej Nembhard trafił z dystansu przy stanie 106:110 na dwie minuty przed końcem. Statystyki tego meczu znajdziecie tutaj.

Kim jest Andrew Nembhard? To debiutant wybrany z 31 numerem Draftu, który gra na pozycji rozgrywającego. W spotkaniu przeciwko Lakers zdobył 12 punktów – wszystkie rzutami z dystansu (4/7 za 3). Do tej pory zagrał w 15 meczach, średnio spędza 20 minut na boisku i rzuca 7 punktów na mecz. Trafia jednak za 3 z skutecznością 43%. Takich graczy, w takim momencie, nie powinno się zostawiać na czystych pozycjach. Jeśli jednak obejrzyjcie tę ostatnią akcję kilka razy, to zobaczycie, że tam „wszystko” poszło nie tak po myśli Lakers, a Pacers mieli też sporo szczęścia.

Z bilansem 12-8 Pacers zajmują wysokie 4. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Teraz jednak czeka ich bardzo trudny terminarz. Zaczęli serię wyjazdową od dwóch meczów w Los Angeles (w niedzielę przegrali z Clippers 100:114). W ciągu kolejnych ośmiu dni zagrają na wyjazdach z Kings, Jazz, Blazers, Warriors i Wolves.

Lakers rozpoczęli sezon od bilans 2-10, ale potem wygrali 5 z 6 meczów. Po porażce z Pacers mają bilans 7-12 i zajmują dopiero 13. miejsce na Zachodzie. Aktualną tabelę NBA znajdziecie tutaj.

Fani Jeziorowców liczyli, że mecz z Pacers i najbliższy z Blazers ich drużyna wygra, bo potem, podobnie jak Pacers, czeka ich trudna seria meczów wyjazdowych. W piątek Lakers grają w Milwaukee, a potem w Waszyngtonie, Cleveland, Toronto, Filadelfii i Detroit.

Zatem w środę Lakers zagrają z Blazers we własnej hali, a potem kolejny mecz w Los Angeles dopiero za dwa tygodnie. Tyle, że ich rywalami będą Celtics, a potem Nuggets.