Milwaukee Bucks nadal muszą czekać na rozstrzygnięcie śledztwa dotyczącego kontraktu Gary’ego Trenta Jr. NBA sprawdza, czy czteroletnia umowa za 64 mln dolarów była realizacją wcześniejszej, niedozwolonej obietnicy. Według nowych informacji The Athletic klub i agencja zawodnika współpracują ze śledczymi, a Bucks przekonują, że od dawna wyceniali koszykarza na około 15 mln dolarów rocznie.
Sprawa jest badana od lipca. Joe Vardon z The Athletic poinformował teraz, że dochodzenie prowadzi kancelaria Hecker Fink, a rzecznik NBA potwierdził, że postępowanie pozostaje otwarte. Nie podał jednak dalszych szczegółów.
Według źródeł dziennikarza zarówno Bucks, jak i reprezentująca zawodnika agencja Klutch Sports Group współpracują przy wyjaśnianiu sprawy. Śledczy prowadzą rozmowy, ale publicznie nie przedstawiono dotąd ustaleń potwierdzających zawarcie zakazanego porozumienia. Nie ogłoszono również terminu zakończenia dochodzenia. Warto zwrócić uwagę na fakt, że agencja Klutch należy do Richa Paula, agenta LeBrona Jamesa.
O co chodzi w tej historii?
Podejrzenia wynikają z kolejności kontraktów Trenta. W 2024 roku dołączył do Milwaukee za minimalne wynagrodzenie dla weterana, a w następnym sezonie zarabiał około 3,7 mln dolarów. Dopiero tego lata dostał czteroletnią umowę za 64 mln, czyli średnio 16 mln rocznie.
Po dwóch sezonach klub uzyskał do niego prawa Early Bird. Pozwalają one, przy spełnieniu określonych warunków, podpisać nowy kontrakt z własnym wolnym agentem mimo przekroczenia podstawowego limitu płac. Dzięki temu Bucks mogli zaoferować Trentowi znacznie więcej niż wcześniej.
Korzystanie z tego wyjątku jest dozwolone. Liga bada jednak, czy już przy podpisywaniu wcześniejszych, niższych umów zawodnik nie otrzymał obietnicy późniejszej rekompensaty. Gdyby strony z góry uzgodniły taki plan, formalnie poprawny kontrakt mógłby być częścią niedozwolonego obejścia przepisów.
Dlatego najważniejsze pytanie dotyczy tego, co ustalono wcześniej. NBA chce sprawdzić, czy tegoroczna podwyżka była nową decyzją koszykarską i biznesową, czy wykonaniem zobowiązania, którego nie ujawniono w poprzednich kontraktach.
Bucks przedstawiają argument, który ma przemawiać za pierwszą wersją. Według relacji Vardona, opartej na rozmowach z przedstawicielami innych klubów, organizacja posiadała wcześniejsze prognozy rynku wyceniające Trenta na około 15 mln dolarów za sezon. Klub utrzymuje więc, że przyznane wynagrodzenie odpowiada jego ocenie wartości zawodnika.
Jeśli takie analizy powstały wcześniej i rzeczywiście uzasadniały podobną kwotę, mogą pomóc wyjaśnić decyzję o kontrakcie. Ich znaczenie będzie jednak zależało od treści, momentu powstania oraz pozostałych materiałów zebranych w postępowaniu.
Co może grozić Bucks?
Przepisy dotyczące zakazanych porozumień przewidują poważne konsekwencje. W zależności od ustalonego naruszenia mogą to być kary finansowe, odebranie wyborów w drafcie i zawieszenia osób odpowiedzialnych. Przy spełnieniu odpowiednich przesłanek możliwe jest także unieważnienie kontraktu zawodnika.
Do udowodnienia naruszenia nie zawsze jest potrzebny podpisany dokument z opisanym planem. Układ zbiorowy (CBA) dopuszcza również dowody poszlakowe, w tym ocenę, czy warunki umowy dają się racjonalnie wyjaśnić bez przyjęcia, że doszło do zakazanego porozumienia. Nie oznacza to oczywiście, że każda wysoka lub sportowo nietrafiona pensja automatycznie narusza przepisy.
Historia Los Angeles Clippers pokazuje, jak kosztowne może być obchodzenie zasad. Klub stracił pięć wyborów pierwszej rundy draftu, został ukarany finansowo, a sankcje objęły również jego kierownictwo. W sprawie Kawhia Leonarda chodziło jednak o dodatkowe korzyści i powiązania z partnerami biznesowymi, podczas gdy postępowanie dotyczące Trenta koncentruje się na możliwej wcześniejszej obietnicy przyszłego kontraktu.
Na tym etapie nie ma podstaw, by przypisywać Bucks taki sam finał. Klub przedstawił wyjaśnienie, które śledczy muszą ocenić razem z dokumentami i relacjami uczestników negocjacji. Dla Milwaukee stawką jest wykazanie, że 64 mln dolarów wynikało z rzeczywistej wyceny koszykarza, a nie z nieformalnego długu z poprzednich lat.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!









