Manu Ginobili po tygodniach rozmyślań na temat swojej kariery w NBA, postanowił nie wracać na rozgrywki 2018/2019. To oczywiście ogromna starta dla całego środowiska, ale Manu miał przywilej podjęcia tej decyzji i zdecydował, że na tym zakończy. Nie pozostaje nam nic, jak podziękować Argentyńczykowi za te wszystkie wspaniałe lata.


To była wspaniała podróż. Nie marzyłem o takiej w najśmielszych snach – pisze Manu Ginobili. W przeciągu dwóch lat ekipa z San Antonio pożegnała Tima Duncana, Tony’ego Parkera, Kawhiego Leonarda i teraz Manu. Zanim rozpocznie się zupełnie nowa era w koszykówce Spurs, musimy godnie pożegnać starą. Ginobili był fantastycznym koszykarzem, który przyczynił się do wielu sukcesów swojego zespołu. Jedna z najbardziej lojalnych postaci w lidze, profesjonalista w każdym calu i bez wątpienia wzór do naśladowania.

Bohater koszykarskiej Argentyny. Spurs wybrali go w drugiej rundzie draftu 1999. Przez trzy kolejne lata grał w Europie. Do drużyny Gregga Popovicha dołączył w 2002 i pomógł ekipie zdobyć cztery mistrzostwa. Zagrał w 1057 meczach sezonu regularnego i notował na swoje konto średnio 13,3 punktu, 3,8 zbiórki i 3,5 asysty. W 2008 został wybrany najlepszym rezerwowym ligi. Bez wątpienia Hall-Of-Famer, którego numer pewnego dnia zawiśnie pod kopułą AT&T Center. Niewykluczone, że stanie się to wkrótce.

Spurs chcieli, by Manu wrócił na kolejne rozgrywki. De facto zawodnik jest związany z zespołem roczną umową za 2,5 miliona dolarów. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Spurs w podziękowaniu za zasługi i wszystkie lata walki, po prostu wypłacą Manu te pieniądze. Jednocześnie decyzja Ginobiliego otwiera miejsce w rotacji, które Spurs mogą wykorzystać na jednego z ciągle wolnych agentów. Manu planuje spotkać się z dziennikarzami, ale dopiero przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego drużyny. Zapewne pozostanie blisko swojego zespołu.

To była wspaniała kariera, okraszona wieloma znakomity występami. Takie postacie jak Manu trafiają się raz na parę pokoleń. Wielu, którzy oglądali go przez kilkanaście lat gry na najwyższym poziomie, bez trudu doceni wszystko, co Manu zrobił dla Spurs i dla NBA. Na pewno będzie go nam na ligowych parkietach brakowało. Zwłaszcza takich momentów, jak ten poniżej. Absolutna legenda!

NBA: Optymizm Terry’ego Roziera


Warto nas obserwować:

Szukasz strojów meczowych, t-shirtów, bluz i innych ubrań oraz akcesoriów z logo swojej ulubionej drużyny NBA? Sprawdź ofertę oficjalnego sklepu Nike. Nike jest głównym partnerem NBA.

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
The Big Fundamental
The Big Fundamental
28 sierpnia 2018 00:31

Pewna epoka definitywnie dobiegła końca… szkoda… choć wiadomo ze kiedyś musialo to nastapić. Dzieki Manu!

Grzegorz Es
Grzegorz Es
28 sierpnia 2018 00:37

I w sumie dobrze, jak wracać w takim wieku do drużyny która jeszcze niedawno była na wyżynach, a teraz z tej ekipy został tylko trener. Z resztą Pop też chyba powie niedługo dość. Mógłby pewnie szlifować sezony +50 i pobić Dona Nelsona ale chyba nie będzie mu się chciało.

Cikos
Cikos
28 sierpnia 2018 00:56

No to jeszcze zostal Vince i Dirk. Jak oni skoncza,nie bedzie juz reprezentanta mojej ery w NBA. Ja pewnie tez odejde wtedy z pseudokoszykarskiej NBA…..

kmn
kmn
28 sierpnia 2018 10:03
Odpowiedz  Cikos

witaj w klubie. naszych staruszków już prawie nie ma w lidze, to okrutny fakt.
manu łączy teraźniejszość z końcowymi sezonami niektórych gwiazd lat 90ych.
szmat czasu… kawał historii…
dzięki za emocje gino

Malcolm X
Malcolm X
28 sierpnia 2018 11:57
Odpowiedz  Cikos

Jeśli odejdzie Vimce, Carter czy Wade oraz LBJ, tzn, że moja era grania w basket /oglądania od roku 1988 dobiegła końca. Skończy się wtedy najlepsza era dla NBA.

Deliquent
Deliquent
28 sierpnia 2018 12:40
Odpowiedz  Malcolm X

Lbj czy Wade to raczej nie najlepsza era koszykówki.Raczej Jordan Hakeem czy wspomniany Carter.

grooha
grooha
28 sierpnia 2018 14:34
Odpowiedz  Deliquent

Jordan 1984-2003 z przerwami, z tym od 1998 do 2001. Carter 1998 do teraz. LeBron od 2003 do teraz. Carterowi o wiele bliżej czasowo do ery LBJ’a, niż Jordana. Jak wyznaczyłeś najlepszą erę koszykówki? Na podstawie jakiego kryterium? Może teraz właśnie jest najlepsza era? A może najlepsza era to były lata np. 1970-1975? Mam wrażenie, że ogromna ilość czytelników Probasketu ciągle żyje w romantycznych, koszykarskich latach 90-tych…

Redakcja
Admin
28 sierpnia 2018 14:38
Odpowiedz  grooha

tak może być 🙂

Rad23
Rad23
28 sierpnia 2018 15:21
Odpowiedz  grooha

Moim zdaniem najlepsza era koszykówki to początek lat 2000 do dzisiaj. Dlaczego? Kobe, LeBron, Wade, Durant, Curry, Irving, C.Paul Harden czy nawet Rose i T-mac przed kontuzjami. Po drugiej stronie mamy Jordana i ???? Jakoś nie widzę kogokolwiek kto prezentowałby podobne umiejętności w latach 70-90 tych. Magic, Bird, Kareem, Barkley, Malone, Drexler to legendy dobre na swoje czasy, natomiast dzisiejsza NBA jest szybsza, wszechstronniejsza, efektowniejsza a koszykarze mają większe umiejętności, co przekłada się na popularność tego sportu i na pieniądze, w których obecna NBA „pływa”. Jordan zapoczątkował pewne czasy i był pierwszy natomiast próżno szukać drugiej gwiazdy pokroju Jordana w… Czytaj więcej »

Rad23
Rad23
28 sierpnia 2018 18:41
Odpowiedz  Rad23

O widzę że merytorycznie mnie rozwaliłeś na łopatki. ???

Ale jaja
Ale jaja
28 sierpnia 2018 19:48
Odpowiedz  Rad23

Takich głupot dawno nie czytałem
Bardzie wszechstronniejsza?Byle dotknięcie i faul.Taki Charles Oakley czy A.Mason lub L.ohnson takiego D.Greena by zjedli.Taki Pippen ograł by Lbj.Cp3 nie ma polotu do J.Stocktona.

Rad23
Rad23
28 sierpnia 2018 21:27
Odpowiedz  Rad23

Shaq to dominator i pewnie najlepszy CENTER. Ja tutaj mówię o GRACZACH KOMPLETNYCH POD WZGLĘDEM UMIEJĘTNOŚCI a Shaq bez wątpienia taki nie był. Zawsze bardziej będę cenił Kobiego od Shaqa bo to jednak wyższa półka pod względem umiejętności. Glen Rice to dobry zawodnik ale do D-Wade’a dużo mu brakuje. Stockton bardzo dobry pg ale znowu półka niżej od Irvinga czy Curry’ego. Tych dwoje ma ball-handing jakiego tamte czasy nie widziały. Przypomnij sobie co robił Curry w sezonie 2015/16. https://www.youtube.com/watch?v=YvCRRMLDfro D-Wade był bestią w swoim prime. Ma chyba najwyższą średnią pkt w finałach playoffs. Genialny zawodnik jakiego TAMTE CZASY NIE WIDZIAŁY.… Czytaj więcej »

paweł
paweł
28 sierpnia 2018 05:19

Bardzo dobrze

K-Pax
K-Pax
28 sierpnia 2018 07:36
Odpowiedz  paweł

Bardzo dobrze to będzie jak znikniesz z tego forum.

Kork von Donnersmarck
Kork von Donnersmarck
28 sierpnia 2018 07:32

Biorąc pod uwagę to co prezentował w ostatnich latach – bardzo dobra decyzja i najwyższy czas na odpoczynek.

Jehowy
Jehowy
28 sierpnia 2018 07:36

Jeszcze zostali tylko Carter i Niemiec. No taki basket niestety zaraz po nich pójdą lbj, wade, melo itd. Na szczęście niedawne drafty nam dostarczyły dobrze zapowiadających się grajkój.

Tomek
Tomek
28 sierpnia 2018 12:53
Odpowiedz  Jehowy

Dirk nie zakończy szybciej niż nie przeskoczy w klasyfikacji punktowej regular season Chamberlaina i Jordana. Chyba, że przytrafi się mu kontuzja. To jakie ma longevity Dirk przypomina Jabbara, Malone, Bryanta i Jamesa. Tacy gracze jak Chamberlain i Jordan mieli dużo wyższe sednie punktowe w karierze, ale krótsze kariery. Chamberlain, bo miał zjazd, a Jordan, bo zrobił sobie przerwy po 1993 i po 1998 🙂 Szkoda, że M.Jordan nie grał cały sezonów 1993/1994, 1994/1995, 1998/1999, 1999/2000, 2000/2001 i skład Bulls się rozpadł w lato 1998.

Tim
Tim
28 sierpnia 2018 09:18

Jako kibic Spurs od prawie 30 juz lat,nie moge sie cieszyc w takiej chwili.Jezeli Tony zakonczy w SAS,jak zapowiada, to bedzie faktyczny koniec Big Trio.Nie zmienia to faktu, ze pewna era w San Antonio dobiegla konca.A jeszcze niedawno mlody Admiral i Sean Ninja Elliott,biegali po parkiecie.Jeszcze tylko Vince i Dirki,jak wspomnial Cikos.Gracias Manu.

Rad23
Rad23
28 sierpnia 2018 10:17
Odpowiedz  Tim

Najwyższy pick draftu który zrobił największą karierę w NBA.

Tomek
Tomek
28 sierpnia 2018 12:48

Gość był świetny. Pamiętam jak mnie zaskoczyla jego gra w playoff 2003 i na igrzyskach olimpijskich 2004. W finale 2005 w pierwszych meczach grał genialnie i był nawet faworytem do tytułu MVP finałów, które ostatecznie zgarnął Duncan. M.Ginobili bardzo przyczynił się do zdobycia mistrzostwa przez SAS 2003, 2005, 2007, 2014. Po gorszych finałach w jego wykonaniu w 2013 w pełni się zmobilizował w 2014.

kingpejok
kingpejok
28 sierpnia 2018 15:32

Ginobili najbardziej inteligentny zawodnik jakiego widziałem oraz najlepsza jego broń(moim zdaniem) euro step, cioł obronę przeciwnika jak nóż. Z białych zawodników ta sama półka co Bird Dirk która kiedykolwiek biegała po parkietach NBA.

Tim
Tim
30 sierpnia 2018 21:13

Kork ,Pawel – nie piszcie tu o Manu z waszego Play Station.