Nikola Jokić jest wielki, Nikola Jokić jest najlepszy, Nikola Jokić po raz drugi z rzędu zdobywa nagrodę dla MVP sezonu zasadniczego! Takie informacje przekazał Adrian Wojnarowski z ESPN, choć takiego obrotu spraw można było się spodziewać, odkąd kilka tygodni temu zaczęły pojawiać się w sieci zestawienia głosujących na najlepszego gracza rundy zasadniczej.


Po raz drugi z rzędu Nikola Jokić nie miał sobie równych w sezonie zasadniczym. Głosujący docenili jego starania, a Serb pod względem statystycznym wypadł w tych rozgrywkach nawet lepiej, niż w poprzednim sezonie, kiedy to po raz pierwszy w karierze zdobył nagrodę dla MVP. Średnio notował on bowiem 27.1 punktów, 13.8 zbiórek oraz 7.9 asyst na mecz, a w całym sezonie zapisał na konto łącznie ponad 2000 punktów, 1000 zbiórek i 500 asyst – jako pierwszy gracz w historii NBA.

Środkowy Denver Nuggets poprowadził swój zespół do szóstego miejsca w konferencji zachodniej (bilans 48-34), choć ekipa z Kolorado calutki sezon musiała sobie radzić bez Jamala Murraya. Co więcej, zaledwie dziewięć spotkań rozegrał Michael Porter Jr. Mimo tego Jokić dominował jak zwykle, a w pokonanym polu zostawił Giannisa Antetokounmpo oraz Joela Embiida, którzy znaleźli się w gronie trzech finalistów do tegorocznej nagrody dla MVP sezonu.

Tym samym po dwóch sezonach dominacji Antetokounmpo (wygrywał w sezonach 2018/19 oraz 2019/20) teraz mamy dominację Jokera. 27-latek został przy okazji również 14. zawodnikiem w dziejach NBA, któremu w trakcie kariery udało się zdobyć więcej niż jedną statuetkę MVP rundy zasadniczej. Liga jeszcze w tym tygodniu powinna zorganizować ceremonię wręczenia nagrody. Jokić odbierze ją już na wakacjach, gdyż z rywalizacji w fazie play-off odpadł w pierwszej rundzie.

Już w czwartek 12 maja o godz. 21:00 rozpocznie się kolejny Podcast PROBASKET LIVE. Poprzedni odcinek możecie obejrzeć tutaj:





16 KOMENTARZE

  1. Czwarty rok z rzędu amerykanin nie odbiera nagrody mvp. W latach 90 to by zabrzmiało jak fantastyka.

    • Na czterech może się nie skończyć. Poza tą dwójką jest co najmniej jeszcze jeden mocny kandydat, spoza USA, na przyszły rok.

    • Bo dzisiaj NBA to sport globalny, a w latach 90tych to była rywalizacja wewnątrzkrajowa i NBA było zamknięte na Europę. Można powiedzieć że „modę” na sprowadzanie europejczyków zapoczątkował Popovich. Wiadomo, jeśli sport jest globalny, to konkurencja jest większa i ciężej jest odnieść sukces. Tak też jest dzisiaj w porównaniu do lat 90tych.

    • I jeszcze jedna sprawa. Z trójki finalistów, wszyscy są spoza USA.
      Tego jeszcze nie grali.

  2. Geniusz na swojej pozycji. Nawet nie chce myśleć jakie liczby kręciłby w latach 90. Wałkowałby wszystkich po drodze.

    • Z jego kondycja przy tamtych twardych koniach to w 4 kwarcie juz by nie mial sily grac

  3. Zasłużenie, bo jednak Bucks mają mocniejszy skład bez Giannisa, niż Nuggets bez Jokica, więc fakt, Jokic jest wszystkim dla nich, przynajmniej nie wybrali Embiida bo ten to jest tylko takim sztucznym tworem mediów

    • Sztucznym tworem mediow 😉 Philly bez niego nie istnieje tak samo jak Denver bez Jokica. Walka o MVP była bardzo wyrównana w tym roku.

  4. Nie ma co porównywać Gianisa Antetokoumpo z Nicolą Jokiciem. Bliski talentu Jokicia był tylko Joel Embid. Jak byśmy szkolnymi ocenami (2-5) podzielili noty to za rzuty wolne Gianis otrzymałby naciąganą 3, za rzuty za 3 też to samo. Resztę pozycji 4 lub 5. Nicola z Joelem o od 4 do 5.

  5. One man army, robi w tym Denver wszystko, rozgrywa, asystuje, rządzi pod koszem i broni. Drugiej tak zależnej od jednego gracza ekipy, nie ma w całej lidze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj