Przyszłość Bena Simmonsa od kilku tygodni stoi pod znakiem zapytania. Rozgrywający Philadelphii 76ers stał się tematem wielu dyskusji dotyczących potencjalnej wymiany jeszcze tego lata. Doniesienia zza oceanu sugerują, że do walki o 24-latka może włączyć się Minnesota Timberwolves.

W tegorocznych play-offach Ben Simmons nie stanął na wysokości zadania i swoją grą rozczarował sympatyków Sixers. Rozgrywający notował średnio 11,9 punktu, 8,8 asysty, 7,9 zbiórki oraz 1,3 przechwytu, ale w kluczowych momentach jego boiskowe decyzje pozostawiały wiele do życzenia. Swoje niezadowolenie kibice wyrazili jeszcze w Wells Fargo Center, gdzie kilkukrotnie wygwizdali 24-latka. Porażka z Atlantą Hawks w drugiej rundzie sprawiła, że kierownictwo „Szóstek” po raz kolejny zastanawia się nad jego dopasowaniem do Joela Embiida, który bez wątpienia jest i w dalszym ciągu pozostanie fundamentalnym punktem zespołu.

Sixers mogą zatem rozważyć różne propozycje wymian z udziałem Bena Simmonsa. W styczniu tego roku kierownictwo klubu analizowało możliwość handlu zawodnikiem w celu pozyskania Jamesa Hardena, który ostatecznie wylądował w Brooklyn Nets. Teraz Jon Krawczynski i Danny Leroux z The Athletic donoszą, że zainteresowanie usługami rozgrywającego 76ers wyrażają Minnesota Timberwolves. Włodarze „Wilków” udowodnili, że nie mają oporów przed wymianą wielkich nazwisk, kiedy to wysłali Andrew Wigginsa do Golden State Warriors.

Zdaniem Krawczynskiego i Lerouxa zespół z Minneapolis nie rozważa jednak transferu Karla-Anthony’ego Townsa, Anthony’ego Edwardsa czy nawet D’Angelo Russella – obecnie pierwszego rozgrywającego Wolves. Dziennikarze podkreślają, że 25-latek wciąż „postrzegany jest jako część rdzenia zespołu” i prawdopodobnie nie ulegnie to zmianie. Obecna umowa Russella trwa jeszcze dwa lata i opiewa na ponad 61 milionów dolarów.

W jaki sposób Timberwolves mogliby zatem pozyskać Simmonsa? Kontrakt rozgrywającego Sixers na sezon 2021/22 wart jest około 33 milionów dolarów. Krawczynski i Leroux wyliczyli, że do przeprowadzenia transakcji kierownictwo Minnesoty będzie musiało wysłać w zamian umowy warte co najmniej 26,4 miliona (do Sixers bądź trzeciej drużyny). W grę wchodzą przede wszystkim Ricky Rubio (17,8 mln $), Malik Beasley (14,4 mln $), Juan Hernangomez (7 mln $) czy Jarrett Culver (6,4 mln $), a pod względem umiejętności i talentu także Jaden McDalenis (2 mln $). Nie obejdzie się również bez uwzględnienia wyborów w drafcie. W finalizacji wymiany pomóc może fakt, że pracujący obecnie w Timberwolves Gersson Rosas przez wiele lat działał w Houston Rockets u boku Daryla Morey’a – obecnie prezydenta ds. koszykówki w Philadelphii 76ers.

Doniesienia o handlu na linii Minnesota Timberwolves – Philadelphia 76ers mogą ostatecznie okazać się jedynie plotkami. Wcześniej Sixers dali bowiem do zrozumienia, że będą chcieli popracować nad rzutem Bena Simmonsa i po raz kolejny spróbować swoich sił w play-offach z niezmienionym trzonem. Historia NBA pokazała jednak, że takie zapowiedzi nie powinny być brane za pewnik.








6 KOMENTARZE

  1. Ech, nie rozumiem tych problemów, w szczególności z rzutami osobistymi,
    przecież to wszystko można wyćwiczyć. Wiadomo, nie wszyscy są lub będą mentalnymi K.Bryantami,
    ale do jakiegoś przyzwoitego poziomu można spokojnie dojść. Np. Deandre Jordan, kiedyś totalna kaleka w osobistych, a później za czasów Dallas jakoś zaczął rzucać na poziomie chyba ok 70%. Podobnie z rzutami z gry, w szczególności krótki lub dalszy półdystans. Z takimi warunkami fizycznymi Simmons powinien tutaj być królem. Jak zarąbiści wygląda to u Duranta, który wystarczy, że ma trochę miejsca i nawet nie musi się wpychać pod kosz, tylko wyjście w górę i pyk, większość wpada. Bez rzutu za 3 w dzisiejszej NBA też słabo, ale i też można się nauczyć (np. B.Lopez).
    Także wkurza mnie to, bo koleś ewidentnie potrafi czytać grę, podaje, jest dobrym obrońcą, no ale…
    … i oświadczenie klubu, że będą pracować nad jego rzutem, no to: czy wcześniej nad tym nie pracowali?

    • Tylko Simmos gra w NBA już 5 lat! To chyba wystarczająco dużo żeby wyćwiczyć rzuty wolne na poziomie wyższym niż żałosny. Tak w ogóle to ten element gry każdy koszykarz powinien mieć opanowane w stopniu co najmniej dobrym zanim jeszcze do tej NBA trafi.

  2. Przejrzałem trochę statystyk. Simmons trafił do tej pory 5 trójek w karierze w sezonach zasadniczych. Manute Bol – 43, Boban Marjanovic – 9, JaVale McGee – 10, Dwight Howard – 14, Bill Wennington – 5, Shawn Bradley – 4. Zacne grono strzelców i patrząc na rozegrane minuty, to tylko Bradley i Howard mają dużo więcej, bo reszta mniej lub w zasięgu. Pewnie niektórych do końca kariery da radę wyprzedzić trafiając te 2 trójki na sezon. Simmons powinien trenować swój rzut, sam z siebie, a nie przymuszany przez klub. Jeśli nadal twierdzi, że umie ale nie musi, to zupełnie odpłynął. Niech mu ktoś puści kompilacje z YT, jak go odpuszczają przy kryciu, a zwłaszcza to, co zrobił Carmelo Anthony. Przecież Phila jest na tyle mocna, że w sezonie zasadniczym mógłby sobie siać te tróje nawet na 10-15% i nic by się nie stało, a co by popraktykował w meczu, przy kibicach, to byłoby jego.

    • Dokładnie, zgadzam się w 100%, powinien zacząć rzucać po prostu, nawet na małym procencie na początek, przecież nawet najlepsi seryjnie nie trafiają. I ćwiczyć na treningach, w końcu zacznie wychodzić. A takie tłumaczenia, to jak chowanie głowy w piasek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj