NBA: Thibodeau zatrzymał Wigginsa?

9
2429

Kanadyjczyk w trakcie pierwszych rozmów z mediami w ramach pre-season przyznał, że gdy do zespołu z Minnesoty trafił Tom Thibodeau, sytuacja zaczęła się dla niego obracać w złym kierunku. Andrew Wiggins wchodzi w bardzo ważny sezon. Jeśli zawiedzie, jego czas w Wolves może dobiec końca.


Karl-Anthony Towns potrzebuje mieć obok siebie gracza, który pomoże mu w walce o play-offy zachodniej konferencji; gracza o potencjale All-Star. Andrew Wiggins bez wątpienia posiada ogromny talent i ma znakomite warunki fizyczne, problem polega na tym, że do tej pory nie był w stanie ustabilizować swojej formy i zbudować przeświadczenia, że pewnego dnia dotrze na sam szczyt swoich możliwości. Sezon 2019/2020 może być jego ostatnią szansą, przynajmniej w Minnesocie Timberwolves.

W 2017 roku Wiggins podpisał z Wolves 5-letnie przedłużenie za 148 milionów dolarów. Od tego czasu zawodnik wyraźnie stanął w miejscu. Było to za czasów, gdy na ławce trenerskiej siedział Tom Thibodeau – postać, którą albo kochasz, albo jej nienawidzisz. W przypadku Kanadyjczyka znacznie bliżej tego drugiego, na co wskazują jego ostatnie słowa. – W trakcie pierwszych trzech lat w lidze cały czas się rozwijałem i grałem coraz lepiej – mówi. – Potem jednak dokonano zmian w zespole i zacząłem spuszczać z tonu – dodaje.

Ze zmianą na stanowisku pierwszego trenera wiązało się również ściągnięcie do składu Jimmy’ego Butlera. Thibs naciskał na to, by pozyskać gracza, którego w Chicago wychował na własnej piersi. Problem polegał na tym, że rola Jimmaya mocno gryzła się z tym, jak chciał grać Wiggins. Panowie nie byli w stanie tego obejść i obu udzielało się sporo frustracji. – Bardziej od krzyczenia na zawodników cenię sobie to, gdy trener do mnie podchodzi i szczerze ze mną rozmawia – mówi Wiggins wbijając kolejną szpilę w Thibsa.

– Wszyscy potrafią krzyczeć, ale nie wszyscy potrafią być szczerzy – dodał. Thibs ostatecznie został z Wolves zwolniony, a jego miejsce zajął Ryan Saunders, który otrzymał od włodarzy drużyny kredyt zaufania. Jego podejście do graczy jest znacznie bardziej przyjazne. Czy się sprawdzi? Przed nim bez cienia wątpliwości bardzo trudne zadanie. Wiggins natomiast chce poprawić liczby z zeszłego sezonu. W 73 meczach notował na swoje konto średnio 18,1 punktu, 4,8 zbiórki trafiając słabe 41,2% z gry i 33,9% za trzy.

NBA: Jak idą przygotowania do sezonu? Mamy 31 ciekawych informacji!



Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
vava
vava
3 października 2019 09:43

Leszcz na maksa

thibs
thibs
4 października 2019 09:54
Odpowiedz  vava

dokladnie, kiepski ten thibs

Jerzu
Jerzu
3 października 2019 12:12

Do tej pory unikał pracy i odpowiedzialności. Teraz robi się bezczelny. Doskonały reprezentant bananowej młodzieży. Nie krzyczcie na mnie, bo poskarżę papie Taylorowi.

MasterZen
MasterZen
3 października 2019 14:37

Najpierw ograniczał go Butler, teraz Thibodeau. W połowie zeszłego sezonu nie było już jednego i drugiego, a Wiggins wciąż grał jak leszcz.

Jehowy
Jehowy
3 października 2019 21:01

Zwykła ci pa

Kuba
Kuba
3 października 2019 22:26

Nie jestem fanem tego zawodnika ale przesadzacie z tą jazdą po nim.Faktycznie odkąd pojawił się tam jeden z największych szkodników ligi Thibodeau (czyli trener, który nic nie wygrał a owiany jest niezrozumiałą legendą) chłopak zaliczył znaczny regres, z którego się dotąd nie wygrzebał. Zresztą KAT także nie rozwinął się z Thibodeau tak, jak wskazywał jego debiutancki sezon. Być może najbliższy sezon okaże się dla nich przełomem. Swoją drogą nie rozumiem czemu wszyscy jednoznacznie ustawili się po stronie Butlera,który swoją krótką i nijaką „karierą” w MIN rozpieprzył klimat w tej drużynie być może jeszcze na kolejne sezony.

Wojtom
Wojtom
4 października 2019 04:40
Odpowiedz  Kuba

@Kuba
Ty tak serio z tym szkodnikiem Thibodeau? Zadam Ci pytanie, właśnie podpisałeś 5-letni kontrakt na 148 mln $$ chociaż udowodniłeś już że nie tylko nigdy nie będziesz kanadyjskim MJ23 ale nawet brakuje Ci do Vince’a Cartera i jeszcze masz czelność mówić 2 lata później że grałeś źle „bo kolega z zespołu był niedobry i trener pozwalał sobie na mnie krzyczeć”.
Teraz wiadomo kto latał skarżyć do właściciela a ten 80-letni idiota łykał wszystko jak pelikan….

pops
pops
4 października 2019 10:10
Odpowiedz  Kuba

Kuba zgadzam się a komentarz pod spodem nie odpowiada nic o Thibsie. Obrósł w mit, nie będąc nawet w finałach… co do kwestii sportowych… wystarczy popatrzeć jak wyglądają jego rotacje – zarzynał zespoły i pojedynczych zawodników mając zdrowe 12stki wybierał 6-7 i cisnął 82 spotkania… a urazy z przeciążenia aż widoczne po ilości minut. Każdy z wymienionych zawodników grał o wiele więcej pod Thibsem… Rose (jako rookie grał ponad 35min ps. porównaj z Kobe pod Philem ile grał w pierwszych 2 latach a ile osiągnął i kiedy miał pierwszą poważną kontuzję), Butler, LaVine, nawet Luol Deng (pod thibsem grał po… Czytaj więcej »

Wojtom
Wojtom
4 października 2019 23:40
Odpowiedz  pops

@pops
w połowie zeszłego sezonu Thibsa i Butlera nie było a Wiggins grał najsłabszy sezon w swojej karierze? Po prostu jest zwykłą przereklamowaną ci…..ą.