Ostatnie dni przyniosły nowe doniesienia w sprawie skrzydłowego Brooklyn Nets, który cały czas czeka na debiut w koszulce nowej drużyny. Według informacji przedstawionych przez trenera Steve’a Nasha – teraz piłeczka jest po stronie samego zawodnika. 

Przed play-offami mówiono o tym, że Ben Simmons rozpoczął intensywniejsze treningi z resztą zespołu. Sugerowano, że Australijczyk może zadebiutować w koszulce nowego zespołu w okolicach trzeciego lub czwartego meczu pierwszej rundy z Boston Celtics. Brooklyn Nets po dwóch meczach przegrywają 0-2, a kolejne dwa rozegrają przed własną publicznością. Staną zatem przed szansą, by odpowiedzieć na przewagę C’s. Ale czy będą mogli skorzystać ze wsparcia Simmonsa? 

Steve Nash w ostatniej rozmowie z dziennikarzami zdradził, że decyzja należy przede wszystkim do zawodnika. – Nie widzę innej drogi, musi tylko powiedzieć, że jest gotowy – przyznaje szkoleniowiec Nets. – Potrzebujemy takiej deklaracji, zwłaszcza po tak długiej przerwie. To on musi nam powiedzieć, że czuje się gotowy; że chce grać i chce pomóc drużynie – dodał szkoleniowiec. Zatem sztab medyczny dał zawodnikowi zielone światło? Niekoniecznie. Lekarze także na bieżąco kontrolują stan zdrowia zawodnika. 

Simmons od początku rozgrywek zmagał się z problematycznymi plecami. Do tego otwarcie mówił, że “mentalnie” nie jest gotowy do wyjścia na parkiet. Zatem w grę wchodzi nie tylko sfera fizyczna, ale także psychiczna. Simmons musi mieć stuprocentową pewność, że czuje się na tyle komfortowo, iż może zadebiutować w koszulce swojej nowej drużyny. Czy to nastąpi w meczu numer trzy lub cztery? Na ten moment Nets nie mogą niczego zapewnić. 

Trafił do drużyny 10 lutego przy okazji ostatniego dnia okienka transferowego. Wówczas końca dobiegła niezwykle męcząca saga z Sixers, dla których Australijczyk nie chciał grać. Jego ostatni mecz to półfinały wschodniej konferencji, po których spadła na niego ogromna krytyka ze strony fanów, a nawet kolegów z drużyny. Simmonsowi zarzucano, że celowo unika brania na siebie odpowiedzialności za wyniki zespołu. Te komentarze doprowadziły do jego buntu.

Zobacz najnowszy podcast PROBASKET LIVE. Krzysztof Sendecki i Michał Pacuda omówili pierwszy tydzień play-offów NBA!









6 KOMENTARZE

  1. On to jakoś przetrzyma 🙂 Od początku nie wierzę, że on zagra w tym sezonie. Totalna rdza, nowa drużyna, słaby mental, słabo rzuca – i on ma wejść do PO na najważniejsze mecze, przeciw drużynie która jest w gazie i broni agresywnie? Nie ma najmniejszych szans. Niezależnie od tego gdzie zajdzie teraz Nets, Benek wróci w przyszłym sezonie.

    • Chyba że jako zadaniowiec tylko do krycia tatuma, to by był jedyny sens. Klepać i rzucać tam kto ma a on moglby skupić się tylko na def.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj