Larry Hughes mógł z bliska przyjrzeć się temu, co dzieje się, gdy Michael Jordan decyduje się na udział w imprezie. W przeciwieństwie do swojego kolegi z Chicago Bulls, Dennisa Rodmana, MJ wolał bawić się w nieco bardziej zamkniętym gronie i bez blasku fleszy. Nie oznacza to jednak, że nie lubił popuścić wodzy fantazji. „Jego powietrzność” z pewnością wiedział, co zrobić, aby imprezę zaliczyć do udanych.


Pewnego razu Michael Jordan miał na tyle intensywną zabawę z kilkoma kobietami w klubie nocnym, że kilka dni później prosił właściciela o nagrania z monitoringu. Tamta sytuacja miała miejsce w późnych latach 90., a MJ nie chciał, aby filmy wpadły w niewłaściwe ręce. Jego małżeństwo było już wówczas w kiepskim stanie i nie chciał być posądzony o niewierność. Wiele wskazuje na to, że Jordan wrócił do imprezowania tuż po zakończeniu swojego powrotu do NBA, a świadkami byli nie kto inny jak byli koledzy z Washington Wizards.

Wśród zainteresowanych graczy był także Larry Hughes, który na własne oczy mógł zobaczyć, co oznacza obecność w klubie kogoś tak ważnego, jak Jordan. Według Hughesa Wizards grali wówczas w Chicago i wszyscy młodzi zawodnicy z zespołu postanowili zabawić się w jednym z lokalnych klubów nocnych. Hughes przyznał, że Jordan zawsze pojawiał się w klubie, choć tajemnicą było to, w jaki dokładnie sposób to robił. Pojawiał się znikąd. Jedno jest pewne – przyciągał wzrok ludzi obecnych w środku.

Byliśmy w Chicago, gdzie mieliśmy grać z Bulls – powiedział Hughes w rozmowie z HoopsHype. – MJ to oczywiście jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiła się temu miastu. Szukaliśmy klubu nocnego, w którym moglibyśmy się pobawić. Michael po prostu spędzał czas z drużyną, zawsze z nią był. Po prostu się pojawiał. Niekoniecznie przechodził przez frontowe wejście, ale nigdy nie wiedzieliśmy, czy robi to przez zaplecze, czy też mają dla niego specjalne wejście. On po prostu tam był. Byliśmy w środku i zauważyliśmy, jak wchodzi. Wszystkie głowy obróciły się w jego kierunku. Do tego coraz więcej ludzi miało telefony z aparatami. Wiele osób zaczęło robić zdjęcie i nagrywać – dodał Hughes.

Odwracanie głów w kierunku Jordana było z pewnością dla Hughesa normą, ale jedną rzeczą, która wyróżniała tę noc, była sytuacja, gdy Charles Oakley sprawił, że jeden z gości dosłownie modlił się do MJ-a. Jak wspominał Hughes, Jordan próbował dostać się do na swoje miejsce, ale jeden z facetów nie chciał się ruszyć, ani drgnął. Oaklay, który tego wieczoru przyszedł do klubu razem z legendą Chicago Bulls, zamienił kilka słów z niepokornym imprezowiczem. To, co stało się chwilę później, Hughes opisał jak scenę z filmu.

Oakley był tej nocy z Jordanem. W środku znalazł się jeden facet, który nie uszanował tego, że MJ próbował dostać się na swoje miejsce. Oakley był nie tylko jego kolegą, ale kimś w rodzaju egzekutora. Zamienił więc kilka słów z niepokornym, a facet dosłownie padł na kolana, machał rękami w górę, w dół i zaczął krzyczeć: „MJ, jesteś królem! Jesteś najwspanialszy!”. Potem po prostu wstał i odsunął się, a MJ zajął należne mu miejsce. Pomyślałem sobie wówczas: „Ok, nigdy nie widziałem, aby coś takiego wydarzyło się w prawdziwym życiu”. Widziałem to tylko w filmie, więc to moment, który z pewnością zapamiętam – dodał Hughes w rozmowie z HoopsHype.

Po tej nocy Hughes zobaczył, że MJ robi niezwykłe rzeczy nie tylko na parkiecie, ale i poza nim. W noc, którą wspominał Hughes, Jordan pokazał, że potrafił dobrze bawić się także w klubach nocnych.

Zobacz najnowszy podcast PROBASKET LIVE. Krzysztof Sendecki i Michał Pacuda omówili pierwszy tydzień play-offów NBA!





6 KOMENTARZE

  1. Ciekawe zważywszy, że Oakley był kimś w rodzaju ochroniarza dla MJ, gdy grali współnie w Bulls 1984-1987. Natomiast, gdy pozyskali Pippena i Granta, a pozbyli się Oakleya, który przeszedł do NYK trochę to dziwne, że nawet po 10 latach od tego transferu Oakley był dla Jordana nadal ochroniarzem i to poza parkietem.

    • Jordan w Washington Wizards nie grał w latach 90-tych, panie znafco.
      Tak samo Larry Hughes.

    • To prawda, Jordan grał dla Wizards w latach 2001-2003. Wg artykułu jednak ”Sytuacja miała miejsce w późnych latach 90…”

    • W artykule są opisane 2 wydarzenia: pierwsze z lat 90-tych z dziwkami i nagraniem z monitoringu i drugie to opowieść Hughesa już z czasów gry w Washington parę lat później.
      Nie wiem jak można być takim durniem, żeby tego nie ogarniać.

  2. Naucz się wreszcie czytać ze zrozumieniem!
    Jak oglądasz mecze tak jak czytasz, to nie dziwota, że potem notorycznie piszesz tu jakieś bzdury.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj