NBA: Tak wygląda „jedynka” draftu?

1
6472

Anthony Edwards to potencjalny numer jeden w tegorocznym drafcie. Oczywiście Minnesota Timberwolves nie jest przekonana jeszcze do żadnego z czołowych prospektów, ale Edwards wygląda jak jeden z kandydatów na to miejsce. Nie ma w tegorocznym drafcie zawodnika, któremu zdobywanie punktów przychodziłoby z taką łatwością. W trakcie swojego jedynego sezonu na Uniwersytecie w Georgii miewał lepsze i gorsze momenty, ale kilkukrotnie pokazał, że ma potencjał do zostania gwiazdą sporego formatu.


Kiedy Edwards odpowiednio koncentruje się na grze oraz dodaje do tego sporą agresywność, jest wtedy praktycznie nie do zatrzymania, przynajmniej przez rówieśników. Jeśli wyląduje w odpowiednim otoczeniu, może zostać jednym z najlepiej punktujących graczy w NBA. Mierzy 196 centymetrów, waży 102 kilogramy, a rozpiętość jego ramion to 208 centymetrów. W wielu raportach przypomina pod względem fizycznym Jamesa Hardena, gdy ten wchodził do ligi. Wydaje się, że Harden mógł pochwalić się wyższym „koszykarskim IQ”, ale fizyczne możliwości mają podobne. Innymi zawodnikami podobnymi w tym względzie do Edwardsa są Tyreke Evans i Victor Oladipo.

Zdecydowanie najmocniejszym punktem ofensywy Edwardsa jest gra w kontrze, kiedy ma otwarty parkiet. Aż 21% jego ofensywy generowane jest właśnie wtedy. Bardzo często lubi oddawać szybki rzut zza łuku, kiedy defensor spodziewa się wjazdu pod kosz. Trafiał co prawda zaledwie 29% prób zza łuku, ale głównym tego powodem była kiepska selekcja rzutowa. bardzo dobrze radzi sobie również na koźle, co umożliwia mu częste rzuty spod obręczy. Kolejnym dowodem na to, że Edwards świetnie radzi sobie w kontrze niech będzie fakt, że aż 42% jego asyst zdobywane są właśnie w tym momencie gry. 

Kolejną bronią Edwardsa jest możliwość kreowania swojego rzutu po koźle, szczególnie po tzw. step-backu, który jest tak popularny w dzisiejszej NBA. Edwards bardzo często używa tego ruchu, pokazując przy tym świetną pracą nóg i równowagę. Nie ma dla niego znaczenia czy musi zrobić sobie miejsce z lewej czy z prawej strony. W 32 spotkaniach trafił 42 tzw. pull-up jumpery, dwa razy więcej niż Harden na uniwersytecie. Podobne ruchy wprowadzili do swojego repertuaru Oladipo i Donovan Mitchell. Potrafi również rzucić lub wbić się w pomalowane po crossoverze.

Kolejnym atrybutem jest tzw. pull-back jumper, który często wykorzystywany jest przez Hardena czy Oladipo. Jeśli jednak Edwards nie znajdzie sobie pozycji do rzutu z dystansu, w mgnieniu oka potrafi zmienić bieg i momentalnie znaleźć się pod obręczą, gdzie trafi za dwa lub zostanie sfaulowany. Wszystko dzięki szybkości i bardzo dobrej kontroli nad piłką. Poza Hardenem trudno znaleźć w NBA obrońców tak silnych i jednocześnie zwinnych. Wie również jak korzystać z tzw. „jab stepu”, najpierw markuje ruch w prawo, aby następnie szybkim ruchem oddać rzut lub uciec w przeciwną stronę.

Wiele ruchów Edwardsa można zobaczyć u Mitchella. Potrafi użyć swojego wzrostu, aby po izolacji rzucić nad obrońcą, nieważne jak dobry jest jego przeciwnik. Kolejnym pozytywnym elementem jest jego gra pick&rolla jako gracz rzucający. Czuje się on lepiej w izolacji, ale przebłyski dobrej gry na P&R mogliśmy zobaczyć w jedynym roku spędzonym na uczelni. Jednak żeby można było mówić o tym, że jest groźny w tych zagraniach, to musi on wyrobić sobie bardziej stabilny rzut, ponieważ obrońcy każdą zasłonę będą bronić przechodząc pod nią, co automatycznie będzie blokować Edwardsowi drogę do obręczy.

Edwards ma problemy z czytaniem gry, wliczając w to pick&rolle. Dobre korzystanie z zasłon, umiejętność oddania piłki w odpowiednim czasie, dostrzeżenie wolnego miejsca czy kolegi to cechy, które czynią z rozgrywających niesamowicie groźnych przeciwników. Edwards musi w tym elemencie znacząco się poprawić. Bardzo kiepsko wygląda również jego selekcja rzutowa, stąd też tak niski procent trafień. Nie potrafi ukarać przeciwników za złe ustawienie, wpędza się w naprawdę trudne sytuacje zamiast oddać piłkę koledze z drużyny.

Ogromnym mankamentem w jego grze jest, wspomniana już, selekcja rzutowa. W ciągu 32 spotkań oddał 142 rzuty z wyskoku. Rzuty z wyskoku to aż 67% jego ofensywy. Dla porównania – na uczelni rzut z wyskoku Hardena stanowił 54% jego całej gry w ofensywie. Skauci podważają to, czy styl gry Edwardsa może zapewnić zwycięstwa. Kolejnym znakiem zapytania jest to, czy będzie w stanie grać z innymi gwiazdami w zespole. Jeśli się nie dostosuje, może czekać go podobny los do tego, który spotkał Diona Waitersa.

W przeciągu całej swojej dotychczasowej kariery nie skończył sezonu trafiając przynajmniej 50 procent swoich rzutów z gry. W wątpliwość poddaje się również jego grę bez piłki, nie wiadomo, jak będzie sobie radził grając z zawodnikami, którzy też lubią mieć piłkę w rękach. Będzie musiał poprawić celność rzutów w sytuacjach catch&shoot. Oddał zaledwie 24 takie rzuty w 32 spotkaniach. Jeśli będzie bardziej zdecydowany w sytuacjach, kiedy dostanie piłkę, może oddać rzut, zrobić krok w bok, czy ściąć do kosza. Jego praca nóg i atletyczność pozwalają na taki wachlarz możliwości.

Siła Edwards czyni z niego bardzo dobrego gracza pod względem wykończenia akcji w okolicach. Nawet jeśli nie uda się mu trafić, to bardzo często jest faulowany, co przeradza się na punkty z linii rzutów wolnych. Uwielbia atakować schodząc na lewą rękę, potrafi jednak w momencie zmienić kierunek biegu, całkiem nieźle wygląda jego eurostep. W NBA gra się bardzo szeroko, więc powinien sobie w niej nieźle poradzić.

Rozgrywający, lekko mówiąc, niezbyt często przykłada się do swoich obowiązków w defensywie. Często odpuszcza, nie stara się, czego efektem są łatwe punkty jego przeciwników. Przez lata grał w dość słabych zespołach i niektórych nawyków będzie musiał się oduczyć. Kiedy jest w pełni zaangażowany, posiada warunki fizyczne, które czynią z niego zawodnika z ogromnym potencjałem w defensywie. Z wzrostem i zasięgiem ramion może dać sobie radę z kryciem pozycji 1-3. Narządzia ku temu z pewnością ma.

Gra w obronie z dala od piłki również sprawia mu problemy, często zapomina o swoim zawodniku, skupia się na czymś innym, często gubi się na zasłonach. Potrafi przechwycić piłkę, zablokować rzut, ale jest to zdecydowanie zbyt rzadkie. Na ten moment raczej nie pomoże drużynie NBA po bronionej stronie parkietu. Sporo skautów widzi go jako „jedynkę” tegorocznego draftu, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę warunki fizyczne i to, co można z nimi zrobić. Z pewnością będzie się rozwijał, po obu stronach parkietu. Pytanie tylko, czy będzie w stanie pomóc drużynie wygrywać?

Tekst powstał w oparciu o raporty skautów i kilka analiz ludzi mądrzejszych ode mnie.




1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here