W zeszłym tygodniu Detroit Pistons odwołali transfer, jaki drużyna dokonała kilka dni wcześniej, wysyłając do Denver Nuggets doświadczonego rozgrywającego, Rodney’a McGrudera oraz pochodzące od Brooklyn Nets prawo wyboru w drugiej rundzie tegorocznego Draftu. W przeciwnym kierunku powędrował gigant ze zdolnościami rozgrywającego, mierzący 218cm wzrostu, Bol Bol.


Odwołanie transferu po testach medycznych jest rzadkością – od 1994 roku wydarzyło się ono pięciokrotnie. Co ciekawe, trzy z tych pięciu przypadków dotyczą klubu ze stanu Michigan.

W 1994 roku znajdujący się w zapaści związanej z rozsypywaniem się Bad Boys, Pistons próbowali przetransferować Seana Elliotta – którego pozyskali z San Antonio Spurs przed owym sezonem w zamian zajeden z filarów Złych Chłopców, Dennisa Rodmana – do innej teksańskiej drużyny, do Houston Rockets, za młodego Roberta Horry’ego. Wówczas, to zawodnik Pistons nie przeszedł testów zdrowotnych.

Problemy z nerkami Elliotta sprawiły, iż fani Detroit nie tylko musieli przełykać gorzką pigułkę schyłku pięknej ery ich drużyny. Zostali oni także pozbawieni możliwości włączenia do procesu przebudowy tejże drużyny ekscytującego młodego zawodnika (w jednym ze spotkań rozegranych przed transferem, które w Polsce można było zobaczyć dzięki uprzejmości telewizji satelitarnej, Horry popisał się pięcioma efektownymi wsadami). Z kolei Elliott, po dokończeniu tych rozgrywek w Detroit – praktycznie rzecz biorąc najgorszych w swojej dotychczasowej karierze – wrócił prawie za bezcen (Detroit dostało za niego, wybranego z 22 numerem w Drafcie 1994, Billa Curley’a, który nie zrobił zbyt dużej kariery w NBA) do Ostróg, by rozegrać dwa najlepsze swoje sezony i zakończyć tam swoją przygodę z najwspanialszą ligą świata po kolejnych pięciu, w 2001 roku, zdobywając po drodze tytuł mistrzowski (w 1999 roku).

W 2016 roku ówczesny trener i prezydent Pistonsów, Stan van Gundy, oddał prawo wyboru w nadchodzącym, zapowiadającym się na wyjątkowo słaby, Drafcie 2016 za Donatasa Motiejunasa, który rok wcześniej rozegrał świetny sezon, zapowiadając się na jednego z lepszych stretch-four młodego pokolenia. Było to apogeum rządów SVG w klubie. Drużyna zmierzała do playoffów po sześcioletniej absencji w tej fazie rozgrywek. Kilka dni wcześniej ściągnął on do Motor City Tobiasa Harrisa za Brandona Jenningsa, będącego cieniem samego siebie po zerwaniu ścięgna Achillesa kilkanaście miesięcy wcześniej, i starzejącego się Ersana İlyasovę. Zespół był młody i wyglądało na to, że ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Litwin miał dodać do tego swojego blasku (i rzeczywiście byłby bardzo przydatny, jako że Detroit nie mogło sobie poradzić ze, stanowiącym kwintesencję stretch-four w tamtym czasie, Kevinem Lovem, kiedy zmierzyło się w pierwszej rundzie playoffów z Cleveland Cavaliers). Niestety, Motiejunasa był po kontuzji pleców, zaś sztab medyczny Tłoków orzekł, że nie ma szans, aby wrócił do swojej wcześniejszej dyspozycji. Transfer więc odwołano.

Wreszcie, w zeszłym tygodniu, wskutek nieprzejścia testów medycznych, Detroit odwołało zamianę Bola na McGrudera.
Po pojawieniu się informacji o anulowaniu tego ostatniego transferu głos zabrał Motiejunas, który stwierdził, że w ten sposób lekarze Tłoków „niszczą młodym zawodnikom przyszłość w NBA”. Jednak, pomimo zawirowań wokół jego transferu, Litwin dostał jeszcze kilka szans w NBA, i nie był w stanie wspiąć się ponownie na poziom, jaki prezentował przed kontuzją pleców.

Bol przyszedł do Ligi z 44 numerem w Drafcie 2019, ponieważ poważna kontuzja stopy, jakiej nabawił się podczas rozgrywek akademickich, rzuciła cień na jego dalszą karierę. I tak z talentu, który przed rozpoczęciem rozgrywek akademickich 2018/2019 rywalizował z Zionem Williamsonem czy RJ Barrettem o miano „jedynki” przywołanego Draftu (na tym etapie Ja Morant nie był jeszcze poważnie brany pod uwagę jako ktoś, kto może tu coś zamieszać), pochodzący z Sudanu koszykarz spadł aż do połowy drugiej rundy.

W trakcie dotychczasowej kariery Bol miał swoje przebłyski. Największe chyba w trakcie meczów sparingowych przygotowujących do wznowienia rozgrywek w ramach „Orlandowskiej bańki”, kiedy to występował jako small forward u boku, pełniących rolę rozgrywających, Masona Plumlee i Nikoli Jokicia. Poniżej kilka z jego najlepszych akcji w tym ustawieniu.

Ale nigdy nie udało mu się rozniecić tych przebłysków w trwały ogień, jako że w trakcie dwóch i pół sezonów w NBA wystąpił zaledwie w 53 spotkaniach. I być może sztab medyczny Pistons, kiedy na mocy transferu dana mu była możliwość dokładnego przyjrzenia się sytuacji, po prostu potwierdził, że stan jego zdrowia nie rokuje na poprawę tego bilansu w przyszłości.

Niejako na potwierdzenie tego, w odpowiedzi na zastrzeżenia medyków z Detroit, Bol Bol zdecydował się przejść operację stopy. I najwyraźniej decyzja ta już przyniosła pewną poprawę jego sytuacji, bowiem w ten wtorek został przetransferowany do Boston Celtics w ramach wymiany pomiędzy trzema drużynami, w którym Celtowie oprócz Bola pozyskali jeszcze PJ Doziera z Denver w zamian za Bryna Forbesa z San Antonio Spurs, którzy dostali Juancho Hernangomeza z Bostonu i prawo wyboru w drugiej rundzie Draftu 2028 od Denver. Co prawda Celtom zależało przede wszystkim na oszczędnościach w salary cap, jakie przyniósł im ten transfer, jednak zamierzają oni zachować „prawa Birdowskie” do Bola, aby być w stanie dać mu szansę, jeśli operacja stopy przyniesie pozytywne rezultaty.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj