NBA: Stoudemire mógł grać w Miami z LeBronem i Wadem!

13
6126

Niewiele brakowało, a wielka trójka w Miami Heat wyglądałaby inaczej. Amar’e Stoudemire, który latem 2010 roku też był „wolnym agentem” otrzymał wtedy propozycję od Pata Riley gry na Florydzie. Wiedział, że byłaby to niesamowita okazja do stworzenia świetnej drużyny i walki o mistrzostwo NBA. Chciał jednak wysłuchać innych ofert, a Heat nie mogli czekać. Postawili na Chrisa Bosha.


Historia NBA mogłaby wyglądać inaczej, gdyby Amar’e Stoudemire przyjął ofertę Heat. Mógł grać z LeBronem Jamesem i Dwyanem Wadem. Nie chciał jednak podejmować decyzji od razu, a zespół z Miami oczekiwał szybkiej odpowiedzi.

Stoudemire był w piątek gościem stacji ESPN. Opowiedział o tym, jak niewiele brakowało, aby to on był trzecią gwiazdą Heat zamiast Bosha. – Był dopiero początek okna transferowego i postanowiłem wysłuchać także innych propozycji. Czy żałuję? To nie była moja decyzja. Chciałem grać z LeBronem, ale Pat Riley oczekiwał szybkiej odpowiedzi – przyznał Stoudemire.

Amar’e zdecydował się podpisać umowę z New York Knicks. Przez pięć lat zarobił prawie 100 milionów dolarów. Takiej propozycji nie mogli mu złożyć Heat. 

W tym roku Stoudemire skończy 37 lat, a ostatni raz w NBA grał w sezonie 2015/16. Pamiętamy go jednak z gry w Phoenix Suns, gdzie w sześciu sezonach zdobywał średnio ponad 20 punktów i ze Stevem Nashem tworzył jeden z najlepszych wtedy duetów w lidze.

W 2010 roku zdecydował się na podpisanie umowy z Knicks. Pierwszy sezon miał świetny, ale w kolejnych nie było już tak dobrze. Miał spore problemy ze zdrowiem i nie wrócił już do dawnej formy. Próbował jeszcze swoich sił w Dallas Mavericks i Miami Heat, ale bez powodzenia. Zdecydował się na grę w Europie, w Hapoelu Jerozolima, a każdego lata trenował z największymi gwiazdami NBA.

Twierdzi, że jest bardzo dobrej formie. Waży mniej, niż we wcześniejszych latach, ale jest silniejszy. Wciąż jest też szybki jak na gracza podkoszowego i uważa, że mógłby pomóc co najmniej kilku klubom NBA. Swoją rolę widzi jako weterana, który może grać kilkanaście minut, ale też więcej, jeśli byłaby taka potrzeba. Co chciałby wnieść do drużyny, to doświadczenie i być wzorem do naśladowania dla młodych zawodników. – Zawsze ciężko trenowałem, przychodziłem na trening pierwszy, a wychodziłem ostatni. Mógłbym im pokazać moją etykę pracy i być liderem w szatni – mówi Stoudemire.

W poniedziałek Stoudemire oraz Monta Ellis będą chcieli pokazać swoje możliwości drużynom NBA podczas indywidualnego treningu.

Zespołami, które mogłyby być zainteresowane jego pozyskaniem są np.: Atlanta Hawks, Sacramento Kings, Indiana Pacers lub Dallas Mavericks.

Statystyki Stoudemire’a z NBA:

Mamy kod na dodatkowe 20% zniżki od wyprzedaży w oficjalnym sklepie Nike!

Podcast PROBASKET 018: Clippers i Lakers – nowe potęgi NBA? Podsumowanie transferów 2019

Podcast PROBASKET 018:

0’01’36 – Kawhi Leonard i Paul George w Los Angeles Clippers!
0’25’45 – Kto oprócz Clippers jest mocny na Zachodzie?
0’59’15 – Kto jest faworytem na Wschodzie? Czy Sixers będą w czołówce?
1’14’15 – Kto jeszcze będzie walczył o play-offy na Wschodzie?
1’23’00 – Najwięksi przegrani? New York Knicks!
1’40’30 – Debiut Ziona Williamsona w Lidze Letniej.
1’45’00 – Michałki Krzysztofa, czyli czy Warriors powinni zastrzec numer Duranta?
1’53’45 – Durant i jego pozew, czyli jaką siłę mają fake newsy.
1’58’20 – Nowe buty Giannisa, Nikola Mirotić wybiera Europę zamiast NBA, a Carmelo Anthony już chyba powinien ogłosić zakończenie kariery.





13 KOMENTARZE

  1. Skoro akcje Amere znaczą tak niewiele, odkrył historię, o której lepiej byłoby nie mówić. Ciężka praca na treningach to jedno, ale jak przystało na fizyczniaka, rozwój koszykarski i zabiezpieczanie zdrowia były do luftu. Nie uważam, by mógł być przykładem dla młodych na najwyższym poziomie. Raczej przestrogą, jak nie postępować. Jak go pamiętam – byczek od sadzenia dunków, ofensywna, mało wszechstronna broń, w obronie kompletny leser, niezbyt rozgarnięty człowiek, który dał się wykiwać i wylądował w spaczonych Knicks. Oczywiście nabijanie plakatów tak rozniecało serca Amerykanów, że zabrał Dirkowi kilka powołań do all-star game i wyróżnień na koniec sezonu. Dziś porównanie tych dwóch wypada śmiesznie.

    • Amare grał na zachodzie w latach 2003-2010, Dirk był powoływany do All-star game w latach 2002-2012, 2014-2015, 2019. To oznacza, że nie zabrał mu ani jednego powołania. Epizodu Stoudamire’a w Dallas na koniec kariery nawet nie liczę, bo wtedy jedyne co mógł komuś zabrać, to bidon z szafki.

    • Nie rozpętuję burzy, ale wspomnę o paru faktach. Dirk we wskazanym czasie nigdy nie wystąpił jako starter. Dwa razy został dobrany w ramach zastępstwa. Czy to ma znaczenie? Dziś mgliste, ale wówczas na pewno miało. Choćby dla niego samego. Kiedy Nowitzki liczył się w głosowanuu na MVP, było podobnie. Oczywiście głównie „przegrywał” tę rywalizację z Timem Duncanem i to rozumiem. Naturalnym rywalem dla niego był również Garnett. Jak przy tych nazwiskach wygląda Staudemire? Dla mnie nijak. Ale soczyste paki i ogromny profit ze współpracy z Nashem wywindował go ciut za wysoko. Dla sprostowania – to oczywiście środowisko, media i głosujący ponoszą odpowiedzialność – nie Amare. To bardzo dobry koszykarz, któremu nie do końca powiodła się kariera. Nie do końca przez pech.

    • Na szczęście burzy nie ma, a jedynie spokojna, merytoryczna dyskusja bez inwektyw i oby tak pozostało. Z tymi argumentami nie sposób się nie zgodzić. Duncan i Garnett byli prawdziwymi rywalami Nowitzkiego i to między tą trójką toczyła się rywalizacja o „tytuł” najlepszego PF tamtych lat. Zgadzam się również co do stylu gry Amare. Miła dla oka ofensywa, obfitująca w slam dunki przy kompletnym braku obrony. Moim zdaniem to oraz fakt, że Amare nie ugrał niczego dużego drużynowo, czyni go graczem o półkę niżej Dirk, Tim i Kevin. Zawsze przypominał mi on Antonio McDyess’a. Dobry i widowiskowy w ataku, ale zmarnowany potencjał.

    • Jak był Dirk w zastepstwie to widocznie czy nie był starterem to widocznie tam było jego miejsce.Ludzie głosują na pierwsze 5 i zawsze jest ktoś pokrzywdzony.Według mnie Amare w 100%zasłużył sobie na wszystkie wyróżnienia w NBA

    • Jerzu zmień lekarza bo ten Cię okłamuje. Co za bzdury piszesz?? Amare w Suns był w czołówce ligi, Knicks z nim tez grali w PO wiec nie wiem na czym polega to spaczenie o którym mówisz ale chyba chodzi ci o swoją osobę 😉

  2. I bardzo dobrze, że nie dołączył, bo Bosh dużo lepiej pasował do układanki jako stretch 4. Ile razy rzucił ważne trójki. Amare by robił tłok w pomalowanym i zupełnie by nie pasował do gry Lebrona i Wade’a. Ciekawe czy jakiekolwiek mistrzostwo by zdobyli z nim…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here