Szkoleniowiec Brooklyn Nets nie był zadowolony z poziomu sędziowania meczu numer cztery. Według Steve’a Nasha arbitrzy niedzielnego meczu ostrą grę gospodarzy względem Kevina Duranta traktowali zbyt pobłażliwie. Czy Kanadyjczyk ma rację, czy może zaczyna przygotowywać grunt na kolejny mecz serii?



Kevin Durant w czwartym starciu z Milwaukee Bucks nie miał łatwego życia. Po kontuzji Kyriego Irvinga defensywa Kozłów całą swoją uwagę mogła skoncentrować właśnie na nim. W niemal każdej akcji ofensywnej KD zmagał się z twardą i zdecydowaną defensywą Tuckera oraz Holidaya. Szczególnie trudnym rywalem okazał się były gracz Houston Rockets. Słynący z solidnej obrony Tucker w grze przeciwko liderowi Nets okazał się bardzo skuteczny i w dużej mierze dzięki jego postawie Bucks wyrównali stan rywalizacji na 2-2.

Nieco inne spojrzenie na postawę Tuckera w konfrontacji z Durantem ma Steve Nash. Trener Nets uważa, że niektóre zagrania defensywne gracza Milwaukee były na „pograniczu nie-koszykówki”. Retoryka trenera Brooklynu nie powinna dziwić. Z „wielkiej trójki” gwiazd pozostał mu tylko Kevin Durant i mając na uwadze kolejne starcia, o jego „opiekę” stara się jak najlepiej zadbać.

Według statystyków ESPN Stats & Info P.J. Tucker zatrzymał Duranta na 9 punktach oraz 25-procentach skuteczności rzutów z pola. Skrzydłowy Bucks grał ostro i w wielu sytuacjach z pewnością mu się upiekło. Steve Nash doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że kilka dodatkowych gwizdków arbitrów mogło zawziętego Tuckera szybko utemperować, co z pewnością ułatwiłoby grę Durantowi. Z innymi graczami Kozłów lider Brooklynu radził sobie już znacznie lepiej.


„Jest bestią”– chwalił kolegę Giannis Antetokounmpo. „Sprawia, że KD ma trudne zadanie. Jest głośny, jest liderem, popycha nas do wielkich rzeczy. Jest niezwykle ważną częścią zespołu i w kolejnych meczach z pewnością bardzo nam pomaże.”

Tucker został sprowadzony do Bucks właśnie na takie mecze. Szefowie ekipy z Wisconsin doskonale przewidzieli, że na pewnym etapie playoffs atuty byłego gracza Rockets z pewnością się przydadzą. P.J. miał być odpowiedzią na Duranta, Butlera lub Harrisa i jak sami widzimy, scenariusz zaczyna się realizować. Kolejne starcie Durant – Tucker już we wtorek o 2.30 czasu polskiego.







2 KOMENTARZE

  1. KD w meczu nr 4 był żałosny, dawno go nie widziałem tak słabego, zachowywał się jak Lebron „nie chce mi się grać z takimi cieniasami” James…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here