Jest jednym z najbardziej elektryzujących graczy w NBA. Publiczność uwielbia oglądać go w akcji. To sprawia, że ma pewne przywileje, ale czy również w gronie sędziów? Tak twierdzi m.in. Austin Rivers, który w jednym z ostatnich wywiadów miał do powiedzenia kilka słów prawdy. 

Stephen Curry to jedno z najtrudniejszych defensywnych zadań w lidze, bez cienia wątpliwości. Szybkość, z jaką się porusza oraz precyzja jego działań sprawiają, że naprawdę trudno przewidzieć, co się wydarzy w kolejnej sekundzie posiadania. Curry jakiś czas temu wrócił do gry po uporaniu się z poważną kontuzją. W 32 meczach lider Golden State Warriors notował na swoje konto średnio 29,2 punktu, 6,3 zbiórki i 6,3 asysty trafiając 48,6 FG% oraz 41,9 3PT%. 

Austin Rivers postanowił podzielić się swoim spostrzeżeniami na temat tego, jak sędziowie traktują Curry’ego. – Steph? Nie możesz go nawet dotknąć. Dają mu każdy pier***** gwizdek – stwierdził Rivers nie gryząc się w język. – Przez cały mecz stawiają dla niego nielegalne zasłony. Nie gwiżdża, bo chcą zobaczyć, jak rzuca – dodał. Zatem Rivers sugeruje, że Curry korzysta na fakcie, iż jest “showmanem” i dzięki temu może liczyć na większą pobłażliwość. 

Zresztą nie tylko on. W  argumentacji Riversa pojawia się nawiązanie do jego kolegów, którzy również mają przekraczać przepisy gry w koszykówkę i uchodzi im to płazem. Jednak do narracji zawodnika T-Wolves nie pasuje fakt, że wśród graczy, którzy w całej historii NBA notowali średnio 24 punkty na mecz, procentowo Curry ma najniższą średnią wizyt na linii rzutów wolnych na poziomie 24,3% wszystkich punktów, jakie zdobywa. Dla porównania może podać liczbę Jamesa Hardena – 51%. 

Dlatego przez Riversa może przemawiać swego rodzaju zazdrość. Warto zaznaczyć, że Austin i Steph są rodziną, ponieważ Seth Curry jest mężem siostry Riversa. Niewykluczone więc, że temat “faworyzowania” Curry’ego przez sędziów zostanie poruszony podczas kolejnego rodzinnego obiadu i Austinowi może w tej dyskusji zabraknąć dobrych argumentów. Dotąd nie było tak stanowczych głosów, jak ten Riversa. Curry owszem może być traktowany preferencyjnie, ale czy przekracza to granice dobrego smaku?