Nostalgia za latami 90. najwyraźniej ma się dobrze, bo “Space Jam: Nowa Era” cieszy się ogromnym zainteresowaniem widzów nawet pomimo niepochlebnych recenzji. Nie jest to jednak dzieło, które ma zdobywać nagrody, bo przede wszystkim powinno zarabiać.


Minęło kilka dni od premiery “Space Jam: Nowa Era” z LeBronem Jamesem w roli głównej. Warner Bros nie spodziewał się, że film spotka się z aż tak entuzjastycznym odbiorem. Według Box Office w mijającym tygodniu był to najlepiej oglądany film na świecie, zdołał przebić “Czarną Wdowę”. Dotąd film o ratowaniu świata przez Jamesa i jego kolegów z Lonney Tunes zarobił 32 miliony dolarów. 

40% widzów, którzy dotąd obejrzeli Space Jam w kinach, była w wieku 18-35. To pokazuje, że duża część doskonale pamięta film z Michaelem Jordanem i najwyraźniej chciało na chwilę wrócić do lat 90, gdy “Space Jam” wyrastał na ikonę popkultury. Producenci spodziewali się, że w pierwszym tygodniu film zarobi około 20 milionów dolarów – widzimy zatem, że przebitka jest znacząca. 

Krytycy są dla “Kosmicznego Meczu” bezlitośni, ale widzom się film spodobał. Twórcy zakładali, że tak właśnie będzie, ale w głównej mierze interesował ich sukces komercyjny filmu, więc w tym kontekście możemy mówić o dużym sukcesie “Space Jam”. 







2 KOMENTARZE

  1. Byłem dziś na Space Jam 2, niestety nie podobał mi się. Poszedłem z sentymentu za pierwszą częścią no i oczywiście jestem fanem koszykówki więc można powiedzieć jestem w temacie. Jak dla mnie to wszystko przekombinowane, za dużo tego nieładu, fabuła raczej słaba. Tak jak pierwszą część oglądało się przyjemnie tak drugą ciężko, przynajmniej dla mnie. Mojej 16 letniej córce film się podobał i mojemu 12 letniemu bratankowi też, więc sam nie wiem,może ja jestem po prostu z innego pokolenia nie tak mocno komputerowego jak obecna młodzież. Na pewno z malutkimi dziećmi takimi jak 6,7 latek bym się nie wybrał bo smutno mi to mówić, klimat filmu jest dość ponury, przygnębiający. A może to wina kolorów tego tła nie wiem, muzyka i głos tego kolesia komputerowego dziecko może przestraszyć. Na pierwszą część mógłbym iść nawet z 4 latkiem na tą już nie. Pod względem efektów specjalnych do niczego nie można się przyczepić, film zrobiony ładnie tak jak już dziś jest w standardzie. Gry aktorskiej nie będę oceniał bo nie jestem krytykiem i nie do końca się znam. Byłem na wersji z dubbingiem, głos podstawiany Lebronowi okropnie mnie irytował, moim zdaniem nie trafiony. Co mogę więcej powiedzieć osobiście jestem tym filmem trochę zawiedziony. A zapomniał bym o Goon skład, bardzo straszne postacie i bardzo ponure, bez większej roli. Klay, Lilarda i Davis mogą czuć się zawiedzeni. To tyle moim skromnym zdaniem.

  2. Przyłączam się do opinii Toki. Kino klasy B, pierwsza część była i jest lekka w oglądaniu, jest jakaś spójność, bez nadmiernych wodotrysków, ogólnie fajny klimat, samo pokazanie meczu, otoczka, przede wszystkim gra na hali, drużyna Monmsters i ścieżka dźwiękowa, wszystko to ze sobą grało. Tutaj jest wszystko prze kolorowane, masa efektów wciśniętych żeby było, ścieżka dźwiękowa nawet nie zauważyłem czy jakaś była, pierwsze 15-20 min jeszcze jakoś wchodzi ale im dalej coraz gorzej, ciągnie się masakrycznie, myślałem tylko kiedy to się skończy, sam mecz i drużyna Goons… no nie mam pojęcia co autor miał na myśli, szkoda mi tych zawodników, którzy w tym wystąpili. Widać też, że Nike miało tu swój spory udział co można było zauważyć w „dyskretnym” pojawianiu się loga łyżwy, nie wiem po co te zabiegi. Krytycy nisko ocenili ten twór ale i na IMDB widać, że pokrycie to swoje ma u widzów. Sam się za bardzo krytyką ze strony recenzentów nie kieruję bo oceniają to z innego punktu widzenia niż przeciętny widz ale tutaj zdecydowanie popieram, że to jest po prostu słabe. Marketing i sentyment do pierwszej części zrobił swoje bo film sam w sobie to w moim odczuciu niewypał.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here