Kolejny raz duże wsparcie dla Boston Celtics zapewnił Payton Pritchard, który jednak ze względu na sporą konkurencję na swojej pozycji nie dostaje w tym sezonie zbyt wielu szans. W związku z tym rozgrywającym zainteresowały się inne kluby, w tym m.in. Golden State Warriors. Pytanie jednak, czy Celtics powinni w ogóle handlować 24-latkiem?

Już dziewięć kolejnych zwycięstw mają na koncie Boston Celtics. To ich druga taka seria w tym sezonie. W sobotę Celtowie ograli na wyjeździe Toronto Raptors, a nie byłoby tej wygranej, gdyby nie m.in. Payton Pritchard. 24-latek wykorzystał szansę i pod nieobecność Jaysona Tatuma oraz przy problemach zdrowotnych Marcusa Smarta pokazał się ze świetnej strony w czwartej kwarcie, trafiając cztery trójki w drodze po 12 oczek:

Pritchard trafił też trójkę, która dała Celtom kluczowe prowadzenie i pozwoliła im opuścić Kanadę w dobrych humorach. Sęk w tym, że sam Pritchard nie do końca może mieć w tym sezonie dobry humor. Często nie dostaje on bowiem szansy na grę, będąc w rotacji za plecami takich graczy jak wspomniany Smart czy Derrick White oraz Malcolm Brogdon. Mimo wszystko 24-latek udowadnia, że jest gotowy niemal za każdym razem, gdy szansa na występ nadejdzie.

Obrońca już w debiutanckim sezonie dał się poznać jako solidny rezerwowy. W trwających rozgrywkach notuje on jednak najgorsze jak do tej pory osiągi: 4.8 punktów na mecz przy 35-procentowej skuteczności trójek w nieco ponad 11 minut gry (w 31 rozegranych spotkaniach). W związku z tym jego osobą zainteresowało się kilka innych klubów, w tym m.in. Golden State Warriors, a więc aktualni mistrzowie NBA, którzy widzą sporą wartość w 24-letnim graczu.

Tę wartość widzą też jednak Celtics, którzy na razie o oddawaniu Pritcharda słyszeć nie chcą. Doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że taki gracz na ławce rezerwowych to skarb. – Bardzo się cieszę z jego występu, bo liga bywa czasem bezlitosna. Trzeba być twardym, ciężko pracować i pozostać cierpliwym. Tak jak Payton. Zawsze mu powtarzam, że kiedykolwiek go wystawiam, to ufam mu bezgranicznie – stwierdził trener Joe Mazzulla po meczu z Raptors.

Celtics najprawdopodobniej mogliby sporo zyskać na transferze Pritcharda, lecz pozostawienie go w zespole może okazać się lepszym rozwiązaniem – tym bardziej przy jego niskim kontrakcie. Obrońca może być bardzo cenny także w fazie play-off, gdzie już w ubiegłym roku kilka razy udało mu się błysnąć. Jego obecność w składzie bostońskiej drużyny to więc spory komfort dla trenera i świetne ubezpieczenie na wypadek problemów zdrowotnych graczy obwodowych.