NBA chce mocniej egzekwować przepisy dotyczące odpychania obrońców, pomagania sobie rękami przy zasłonach i przytrzymywania zawodników bez piłki. Sędziowie mają też zwracać szczególną uwagę na flopowanie, bezpieczeństwo rzucających oraz opóźnianie rzutów wolnych, żeby dać trenerowi więcej czasu na decyzję o challenge’u. Co to wszystko oznacza dla zawodników i kibiców?
Wszystkich nas czasem drażnią różne sytuacje na boisku. Niektórzy zawodnicy kiedy kozłują, to drugą ręką odsuwają sobie obrońcę i tworzą miejsce do rzutu. Inni szukają tylko okazji, aby wymusić przewinienia i się przewracają, podkładają, albo specjalnie uderzają rękami w dłonie obrońców i udają rzut. Jeszcze inni za blisko podchodzą do rzucających z dystansu, a czasem też ci rzucający tak się wyginają przy trójkach, żeby sędziowie uznali, że obrońca ich fauluje. W wielu przypadkach granica między legalnym zagraniem a niedozwolonym jest bardzo cienka. NBA, jak co roku, wskazuje zagrania, które chce ograniczyć, i przypomina, jak sędziowie powinni egzekwować przepisy.
Liga wskazała właśnie elementy gry, na które arbitrzy mają zwracać szczególną uwagę. Chodzi przede wszystkim o skrupulatne egzekwowanie istniejących przepisów. Liga przygotowała materiały instruktażowe, które jej przedstawiciele mają omawiać z zawodnikami i trenerami wszystkich drużyn.
Wolna ręka może pomagać, ale nie odpychać
Monty McCutchen, odpowiedzialny w NBA za rozwój i szkolenie arbitrów, opisuje zasadę „czterech F”: feeling, firming, force i full extension. Dwa pierwsze zachowania mogą być legalne. Zawodnik z piłką może użyć wolnej ręki, żeby wyczuć położenie obrońcy albo ustabilizować własną pozycję.
Problem zaczyna się przy mocnym odepchnięciu rywala lub pełnym wyproście ręki służącym stworzeniu przestrzeni. W takich sytuacjach sędziowie mają reagować faulem w ataku. Sam kontakt z przeciwnikiem nie oznacza więc automatycznie przewinienia. Liczy się sposób użycia ręki i to, czy atakujący odsuwa nią obrońcę.
Najtrudniejsze pozostaną akcje na granicy legalnego kontaktu. McCutchen przyznaje, że tę samą sytuację jedni mogą ocenić jako stabilizowanie pozycji, a inni jako odepchnięcie. Liga chce przede wszystkim wyeliminować oczywiste przewinienia i zwiększyć konsekwencję w ocenianiu podobnych zagrań.
Zasłona nie daje prawa do wypychania rywala
Osobnym problemem jest pomaganie sobie rękami przy zasłonach. Według McCutchena w jednym meczu NBA stawianych jest ich ponad 200. Sposób oceniania tych sytuacji może więc wpływać na grę obu drużyn przez całe spotkanie.
Liga chce ograniczyć zagrania, w których zawodnik stawia zasłonę, a następnie wypycha obrońcę rękami. Takie odepchnięcie może zapewnić więcej miejsca graczowi z piłką albo otworzyć drogę do podania partnerowi schodzącemu pod kosz. Nawet prawidłowo ustawiona zasłona nie pozwala na późniejsze przesuwanie przeciwnika.
McCutchen zapowiedział szczególnie stanowcze podejście do takich akcji. Arbitrzy mają być rozliczani z egzekwowania tych wytycznych, więc zawodnicy i trenerzy powinni przygotować się na większą uwagę sędziów w tym elemencie gry.
Obrońca też musi przestrzegać zasad
Wytyczne dotyczą też zawodników broniących. Gracza próbującego wybiec na pozycję bez piłki nie można łapać, przytrzymywać ani wypychać z jego drogi, żeby uniemożliwić mu otrzymanie podania. Dotyczy to zarówno gry na obwodzie, jak i walki o pozycję bliżej kosza.
Liga przypomina też o zasadach obowiązujących przy wejściach z piłką. Obrońca nie może niedozwolonym kontaktem wypchnąć kozłującego z zajmowanego przez niego toru ruchu. Nie oznacza to jednak, że musi ustąpić mu miejsca i pozwolić na swobodne wejście pod kosz.
Jeśli obrońca legalnie zajmie pozycję przed atakującym, zawodnik z piłką musi uniknąć zderzenia, zmieniając kierunek albo kończąc kozłowanie. Swoboda poruszania się nie daje żadnej ze stron prawa do ignorowania legalnej pozycji przeciwnika.
Nie każdy upadek jest flopem
NBA chce również mocniej pilnować symulowania. McCutchen podkreśla jednak, że samo zaakcentowanie kontaktu ruchem głowy nie wystarcza do ukarania zawodnika. Sędziowie mają szukać dodatkowego, teatralnego i przesadnego ruchu, który tworzy fałszywy obraz sytuacji.
Flop odgwizdany podczas meczu oznacza przewinienie techniczne i jeden rzut wolny dla rywala. Taki techniczny nie wlicza się do dwóch przewinień za niesportowe zachowanie skutkujących usunięciem zawodnika z boiska. Symulowanie może również zostać ocenione przez ligę po spotkaniu i prowadzić do sankcji.
Osobnym priorytetem pozostaje bezpieczeństwo rzucających, szczególnie przy niebezpiecznych doskokach obrońców i naruszaniu przestrzeni lądowania. Zawodnik może po rzucie opaść na parkiet do pozycji siedzącej, żeby ochronić się przed niebezpiecznym kontaktem. Sam taki upadek nie jest uznawany za flopowanie.
Koniec kupowania czasu na challenge?
Sędziowie mają też reagować na celowe opóźnianie rzutów wolnych. Chodzi o sytuacje, w których po odgwizdaniu faulu obrońcy zwlekają z zajęciem miejsc przy polu trzech sekund albo zamieniają się pozycjami. Dzięki temu sztab zyskuje dodatkowe sekundy na obejrzenie powtórki i podjęcie decyzji o challenge’u, czyli zakwestionowaniu decyzji arbitrów.
Jeśli o tym nie słyszałeś, to mogłeś nawet tego nie zauważyć. Liga chce, żeby zawodnicy zajmowali miejsca bez zbędnej zwłoki, a rzuty wolne były wykonywane sprawnie. Takie przeciąganie może zostać uznane za opóźnianie gry. Pierwsze naruszenie oznacza ostrzeżenie dla drużyny, a każde kolejne w tym samym spotkaniu faul techniczny.
NBA przed każdym sezonem przedstawia wytyczne dla sędziów, zawodników i trenerów, wskazując elementy gry, na które arbitrzy mają zwracać szczególną uwagę. Takie materiały pozwalają wyjaśnić, jak liga chce egzekwować przepisy i jakie zachowania zamierza ograniczyć.
Tym razem celem NBA jest poprawa płynności gry, zwiększenie bezpieczeństwa zawodników i zapewnienie równych warunków rywalizacji atakującym oraz obrońcom. Liga chce to osiągnąć przez bardziej konsekwentne egzekwowanie istniejących przepisów. To, jak nowe wytyczne sprawdzą się w praktyce, będziemy mogli ocenić w trakcie sezonu.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










