Trener Sacramento Kings nie był zachwycony z pracy sędziów w ostatnim meczu swojego zespołu. Na początku trzeciej kwarty w bardzo otwarty sposób manifestował różnicę zdań i natychmiast został odesłany do szatni. To jednak natchnęło jego zespół do zwycięstwa.
Mike Brown nie słynie ze swojego temperamentu. Widzieliśmy go wychodzącego z własnej skóry, ale w gruncie rzeczy uchodzi za postać spokojną, zwłaszcza w porównaniu z innymi trenerami ligi, którzy w naturze mają narażanie się sędziom. Poprzedniej nocy Sacramento Kings mierzyli się z Toronto Raptors na własnym parkiecie. Na początku trzeciej kwarty, przy czteropunktowym prowadzeniu Raptors, Mike Brown rzucił się w stronę Zacha Zarby, który uchodzi za jednego z najlepszych sędziów w NBA.
Brown nie był zachwycony kilkoma decyzjami i było blisko, by doszło pomiędzy nim i sędzią do kontaktu fizycznego. Browna szczęśliwie powstrzymali członkowie sztabu, ale Zarba nie mógł podjąć decyzji innej, niż odesłanie szkoleniowca Kings do szatni. Ten na moment stracił nad sobą panowanie, ale z decyzją o odesłaniu go do szatni nie dyskutował. Prawdopodobnie w momencie, w którym podjął decyzję o tym, że skonfrontuje się z Zarbą, wiedział, że to może się dla niego skończyć w tylko jeden sposób.
Brown nie wytrzymał, gdy w jednej z akcji Fred VanVleet wjechał pod kosz i dostał gwizdek, choć wpadł w jednego z zawodników Kings. W tym wypadku sędziowie mogli podjąć decyzji o faulu w ataku. Zdecydowali inaczej, co wyprowadziło szkoleniowca z równowagi. Takie zachowanie trenera bardzo często pozytywnie wpływa na zespół. Zawodnicy widząc, z jaką energią reaguje ich szkoleniowiec, czerpią z tego źródła i doprowadzają do korzystnego zakończenia. Tak było w tym przypadku, bo Kings ostatecznie mecz wygrali.
Zachowanie Browna było jednak do tego stopnia agresywne, że NBA zapewne nałoży na trenera dodatkową karę finansową lub w najgorszym wypadku zawiesi go na parę meczów. – Przez cały mecz byliśmy zaczepiani i nie dostawaliśmy żadnych gwizdków – przyznaje Malik Monk. – Mike musiał więc zrobić to dla zespołu i podnieść nasz poziom energii. Skorzystaliśmy z tego – dodał. Dzięki zwycięstwu Kings mają bilans 15-12 i zajmują 7. miejsce w tabeli Zachodniej Konferencji. Zrobiło się tam bardzo ciasno.
Follow @mkajzerek
Follow @PROBASKET