Epidemia zmusiła ich do siedzenia w domu, dlatego postanowili, że wykorzystają ten czas, by nadrobić zaległości, zwłaszcza edukacyjne. Wielu graczy NBA stara się dokończyć studia mimo profesjonalnego uprawiania sportu. Brak koszykówki przez ostatnie dwa miesiące wiele im ułatwił.

To bowiem doskonała okazja na lekcje online organizowane przez uczelnie i nie tylko. W ten sposób koszykarze siedząc w domu, próbując utrzymać formę, mają też czas na to, by dokończyć edukację w swoich alma-mater. Przykładem jest Chasson Randle z Golden State Warriors, który mieszka z narzeczoną w apartamencie w Bay Area i kończy swoją edukację w Stanford. W międzyczasie uczęszcza w kursach dotyczących… mody.

W tym samym kursie bierze udział 35 innych graczy, jak donosi Sports Illustrated – wśród nich Andre Drummond, Lou Williams czy Zach Collins. Ma to pomóc każdemu z nich w ułożeniu swojego życia poza ligowym parkietem. Jest także okazją na to, by dowiedzieć się więcej o biznesie, w który mogą zainwestować. Inni uczestniczą w kursach o zarządzaniu w sporcie, czy w muzyce. NBA zauważyła rosnące potrzeby i również postanowiła koszykarzy wspomóc.

W jaki sposób? Oferują im tzw. masterclassy organizowane przez ekspertów z różnych dziedzin życia. W międzyczasie Garrett Temple uczy się do swojego LSAT (ang. Law School Admission Test) to standaryzowany egzamin wymagany w rekrutacji na różne programy studiów. Zawodnikowi zależy na zdobyciu dyplomu, więc potraktował to jako szansę. Z kolei C.J. McCollum rozszerza swoje portfolio nieruchomości. Traktuje to jako swoje finansowe zabezpieczenie.

Zazwyczaj koszykarze wykorzystują przerwę między sezonami. Wracają wówczas na uczelnie i próbują dokończyć tok nauczania, by zdobyć w ten sposób dyplom. Wiele razy jest to warunek, który stawiają im… rodzice. NBA już na pierwszym spotkaniu pierwszoroczniaków podkreśla, jak kluczowe jest kontynuowanie edukacji i zatroszczenie się o własną przyszłość. Jest wiele przykładów koszykarzy, którzy zbankrutowali zaraz po przejściu na emeryturę.

Langston Galloway zapisał się nawet na zajęcia do Akademii Medycyny Sportowej, by zdobyć certyfikat. – Koszykówka nie jest tym, czym jesteśmy. Jest tym, co robimy – mówi Galloway. – Coraz więcej z nas rozwija się w różnych dziedzinach życia. Chcą się uczyć o życiu w ten sam sposób, co każdy – dodaje. Tym bardziej, że nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Wiedza i umiejętności mogą im pomóc, gdy wydarzy się coś niespodziewanego.

Wspomniany wcześniej Chasson Randle ukończył 3/4 swojego roku na kierunku psychologii. Zaczął pisać pracę dyplomową, ale przygotowania do draftu 2015 roku pochłonęły tyle czasu, że nie był w stanie studiów dokończyć. Biorąc pod uwagę fakt, że jego przyszłość w NBA jest bardzo niepewna, Randle chce mieć alternatywę, z której będzie mógł skorzystać, gdy koszykówka nie zapewni mu interesujących możliwości.

NBA: Mistrzostwo przysłoniło koszmarną atmosferę?






3 KOMENTARZE

  1. Niech się uczą bo skończą jak Gortat w śmiesznych reklamach i jako maskotka zakładów bukmacherskich.

    • O Gortata to się odczep. To był prawdziwy rzemieślnik który braki talentu nadrabiał ciężką pracą. Po drugie to Europejczyk więc mentalność całkowicie inna. Po trzecie na tych reklamach zarabia i tak więcej niż 80% populacji. Zjada cię zawiść typowa dla malutkich. Przykład z polityki jak ulał.

    • Zarabia z reklam bo sie nie uczył.Coś słaby z niego rzemieślników skoro nic nie osiągnął

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj