Los Angeles Clippers nie będą mogli skorzystać z Avery’ego Bradleya w najbliższych meczach. U zawodnika zdiagnozowano przepuklinę i trudno na ten moment powiedzieć, kiedy defensor będzie gotowy do wznowienia gry.


Z przepukliną Avery Bradley ma problemy od początku bieżącego sezonu. Kłopoty przypomniały o sobie również w Los Angeles i zespół postanowił odsunąć zawodnika od gry. W tym momencie Clippers nie mają pewności ile potrwa przerwa gracza. To spory problem przede wszystkim dla ustawień defensywnych Doca Riversa. Avery uchodzi za jednego z najlepszych defensorów w lidze.

Przepuklina wystąpiło w okolicach pachwiny zawodnika i rzekomo jest wyjatkowo skomplikowana. Bradley wkrótce skonsultuje z kolejnym specjalistą. – Nie mogę ukrywać, że nas to martwi – mówi trener Rivers. – Musimy się jednak upewnić, że na pierwszym miejscu będzie zdrowie Avery’ego. Wyślemy go do lekarza i zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja – dodał szkoleniowiec Clippers. Trener żałuje, że nie mógł skorzystać z Bradleya w ostatnim meczu z Golden State Warriors.

To spora strata. Chciałem postawić Bradleya na Stephie, a Austina na Klayu. Efekt mógł być naprawdę dobry. Bez Avery’ego w rotacji sporo presji spadnie na pozostałych – mówi dalej szkoleniowiec. Problem polega również na tym, że Bradley latem tego roku trafi na rynek wolnych agentów. Za bieżące rozgrywki zarobi 8 milionów dolarów, ale co z przyszłością, skoro cały czas dokuczają mu problemy zdrowotne?

W 40 meczach rozegranych dla Detroit Pistons przed transferem do LA, wychowanek Texasu notował na swoje konto średnio 15 punktów, 2,4 zbiórki i 2,1 asysty trafiając 40,9 FG% i 38.1 3PT%. Ma 27 lat, więc najlepsze lata kariery dopiero przed nim. Nie wiadomo, czy Bradley wróci do gry przed końcem sezonu regularnego.

NBA: Turniej o miejsce w play-off? To także możliwe



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
bartek
bartek
24 lutego 2018 16:24

teraz trochę rozumiem ruch Detroit ,… może wiedzieli coś więcej 😉 z drugiej strony Blake to jeszcze większe ryzyko jeśli chodzi o kontuzje no i gruby kontrakt ;-/