Okres przymusowego odpoczynku, który potrwa dość długo, zachęca do robienia pewnych podsumowań. Idąc tym tropem przygotowaliśmy dla was podsumowanie ruchów transferowych od draftu 2019 i ich ocena dywizja po dywizji. Zapraszamy na pierwszy odcinek.


Atlanta Hawks – ocena 4, w skali 1-6

Przybyli: Cam Reddish (draft), Evan Turner (Blazers), Allen Crabbe (Nets), Bruno Fernando (wolny agent), De’Andre Hunter (draft), Chandler Parsons (Grizzlies), Damian Jones (Warriors), Jabari Parker (wolny agent), Brandon Goodwin (wolny agent), Tyrone Wallace, Treveon Graham, Jeff Teague (wszyscy trzej Wolves), Clint Capela (Rockets), Skal Labissiere (Blazers), Dewayne Dedmon (Kings)

Odeszli: Kent Bazemore (Blazers), Taurean Prince (Nets), Solomon Hill (Grizzlies), Omari Spellman (Warriors), Allen Crabbe (Wolves), Evan Turner (Wolves), Alex Len, Jabari Parker (obaj do Kings), Chandler Parsons, Nene (obaj zwolnieni)

Atlanta Hawks wykonali w ciągu ostatniego roku kolejny rok w ramach przebudowy drużyny. Z zespołu odeszli lub za chwilę odejdą kolejni wiekowi zawodnicy, a najważniejsze role pełnią gracze młodzi. Wśród pięciu zawodników, którzy notują średnio najwięcej minut na mecz najstarsi są John Collins i De’Andre Hunter. Obaj mają po 22 lata. A jeśli tak młodzi zawodnicy są kluczowi i to oni decydują o losach drużyny, to wiadomo że w większości przypadków na wyniki trzeba poczekać.

Jednocześnie Hawks w trakcie sezonu dokonują korekt i starają się korzystać z okazji. Taką okazją było pozyskanie z Houston Rockets Clinta Capeli, a także wyjęcie z Portland Skala Labissiere, który miał bardzo dobry moment w poprzednich rozgrywkach. Jednocześnie korektami można określić oddanie Alexa Lena i Jabariego Parkera, którzy po prostu się nie sprawdzili w drużynie.

Ocena Hawks za te ruchy zdecydowanie jest wysoka i nie może ona być związana z wynikami drużyny. Ten sezon z góry był spisany na przegrywanie i na przebudowę. Ruchy zrobione przez GM-a bardzo się bronią. Jednocześnie w drużynie popracowali nad miejsce w salary cap. Po sezonie skończy się wysoka umowa Jeffa Teague’a, który zostawi miejsce na 19 milionów dolarów. W najbliższym drafcie dostaną wysoki numer, a dodatkowo mają szansę na podpisanie kontraktu z wolnymi agentami. Kluczową dla nich decyzję też będzie podpisanie nowego kontraktu z Johnem Collinsem.

Charlotte Hornets – ocena 3/6

Przybyli: P.J. Washington, Cody Martin, Jalen McDaniels (wszyscy trzej draft), Terry Rozier (Celtics), Caleb Martin (wolny agent)

Odeszli: Kemba Walker (Celtics), Michael Kidd-Gilchrist, Marvin Williams (obaj rozwiązane kontrakty), Tony Parker (koniec kariery), Frank Kaminsky (wolny agent)

Drużyna Michaela Jordana skupiła się na przetrwaniu kolejnego sezonu i rozwinięciu młodych zawodników oraz znalezieniu nowych liderów. Jednocześnie udało się nieco poprawić sytuację kontraktową przez rozwiązanie umów z Kidd-Gilchristem i Williamsem. Bardzo prawdopodobne, że przed lub w trakcie kolejnego sezonu podobny los spotka Nicolasa Batuma. Francuz, który był najgorszym strzelcem drużyny, jednocześnie będąc najlepiej zarabiającym, ma opcję zawodnika wartą 27,1 miliona dolarów i na pewno z niej skorzysta.

Hornets w tym sezonie znaleźli kilka perełek, jak choćby wybrany w drafcie P.J. Washington, a także znalezieni nieco dalej przydatni zadaniowcy jak bliźniacy Martin czy Jalen McDaniels. Najważniejszy jednak był postęp Terry’ego Roziera, który nie zawiódł w roli lidera.

Scary Terry w każdym z sezonów rozegranych w Bostonie był krytykowany za słabą skuteczność z gry i za 3 punkty, która w obu przypadkach nigdy nie przekroczyła 40%. W Hornets, oddając rekordową liczbę rzutów w ramach jednego sezonu podniósł te wyniki do 42,3% z gry i 40,7% za trzy, wchodząc do najlepszej dwudziestki całej ligi. Strzałem w dziesiątkę okazało się też oddanie drużyny w ręce Devonte Grahama, który jest kandydatem do zgarnięcia statuetki dla gracza, który zrobił największy postęp.

Mitch Kupchak póki co nie szaleje, nie robi nerwowych ruchów i nie robi wielkich przetasowań. Póki co przynosi to efekty i zobaczymy co przyniesie kolejne offseason.

Miami Heat – ocena 5/6

Przybyli: Kendrick Nunn (wolny agent), Tyler Herro (draft), Jimmy Butler (Sixers), Meyers Leonard (Blazers), Chris Silva (wolny agent), Andre Iguodala, Jae Crowder, Solomon Hill (wszyscy trzej Grizzlies)

Odeszli: Dwyane Wade (koniec kariery), Rodney McGruder, Ryan Anderson (wolni agenci)Hassan Whiteside (Blazers), Josh Richardson (Sixers), James Johnson (Wolves), Dion Waiters, Justise Winslow (obaj Grizzlies)

Pat Riley postawił wiele na jedną kartę, zwaną Jimmym Butlerem. Żeby pozyskać skrzydłowego oddał Hassana Whiteside’a i Josha Richardsona. Jednocześnie wiedział, że może liczyć na rozwój Bama Adebayo, który wejdzie w miejsce oddanego środkowego. Ale chyba nie spodziewał się, że ten rozwój wystrzeli tak bardzo, że zobaczymy go w Meczu Gwiazd. Z resztą takich przykładów jest więcej.

Kendrick Nunn to zawodnik, który rok temu o tej porze występował w G-League i nie miał perspektyw na dostanie się do NBA. W Miami mu zaufali, on skorzystał nieco na „rozumie” Diona Waitersa i stał się jednym z trzech najlepszych debiutantów tego sezonu. Do tego jeśli chodzi o sukcesy trzeba wymienić Tylera Herro, wybranego w drafcie, a także odzyskanie kariery przez Meyersa Leonarda.

Jednocześnie drużynie udało się pozbyć dwóch zgniłych jabłek w postaci Jamesa Johnsona i Diona Waitersa, a w zamian dostając doświadczonego Andre Iguodalę, a także solidnych Jae Crowdera i Solomona Hilla. Jedyne co można zarzucić Heat, to chyba jeszcze lepsze wyniki i jakaś niepewność na przyszły sezon. Heat czekają negocjacje kontraktowe z Goranem Dragiciem, Solomonem Hillem, Meyersem Leonardem, Jae Crowderem, Udonisem Haslemem i Derrickiem Jonesem Jr. Ktoś z nich opuści drużynę, na wszystkich nie będzie Heat stać. Ale znając Pata Rileya, zobaczymy co najmniej jedno nieznane dotąd nazwisko, które wystrzeli ponad oczekiwania.

Orlando Magic – ocena 2/6

Przybyli: Al-Farouq Aminu, Gary Clark (obaj wolni agenci), James Ennis (Sixers)

Odeszli: Timofey Mozgov (zwolniony), Jerian Grant (wolny agent)

Chyba nie ma w NBA drużyny bardziej stabilnej transferowo niż Orlando Magic. W ciągu ostatniego offseason wybrali w drafcie zawodnika, którego czeka roczna przerwa związana z kontuzją i przed startem sezonu wzięli tylko jednego zawodnika jako wolnego agenta. W trakcie sezonu wyciągnęli z listy zwolnionych zawodników Gary’ego Clarka i z Sixers Jamesa Ennisa, oddając nie do końca istotne wybory w drafcie. Z kolei po stronie strat mamy kończącego karierę Timofeya Mozgova i Jeriana Granta, z którego po prostu zrezygnowano.

Magic uwierzyli mocno w siłę swojego składu, który w końcówce poprzedniego sezonu był jednym z najlepszych w lidze. Teraz jednak zdrowie stanęło mocno na drodze drużynie. Z powodu kontuzji Magic stracili pozyskanego Aminu, a także kandydata do nagrody dla najlepszego obrońcy ligi – Jonathana Isaaca. Jednocześnie nie udało się rozwinąć niektórych graczy, a taki Aaron Gordon wręcz zwinął swoje umiejętności.

Ale z drugiej strony po tym co robił przez lata Rob Hennigan, może lepiej że taka stabilizacja nastała. Udało się przywrócić dla NBA Markelle’a Fultza, może za rok tą samą drogą podąży Chuma Okeke.

Washington Wizards – ocena 3/6

Przybyli: Rui Hachimura (draft), Admiral Schofield (Sixers), C.J. Miles (Grizzlies), Davis Bertans (Spurs), Isaac Bonga, Moritz Wagner (obaj Lakers), Ish Smith, Isaiah Thomas, Anzejs Pasecniks, Gary Payton II (wszyscy czterej wolni agenci), Shabazz Napier (Nuggets), Jerome Robinson (Clippers)

Odeszli: Trevor Ariza, Bobby Portis, Jabari Parker, Jeff Green, Sam Dekker (wszyscy wolni agenci), Dwight Howard (Grizzlies), Tomas Satoransky (Bulls), C.J. Miles (rozwiązany kontrakt), Jordan McRae (Nuggets), Isaiah Thomas (Clippers)

Dużo, bardzo dużo zamieszania i wymiany kadr. Tak można ocenić Wizards. W obliczu straconego całego sezonu przez Johna Walla, Wizards próbowali wielu rozwiązań. Nie walczyli aż o pięciu zawodników, którzy jeszcze rok temu byli w kadrze. Włączyli się w kilka wymian, które pozwoliły im wyciągnąć ciekawych zawodników, jak choćby wymiana z udziałem Anthony’ego Davisa, która pozwoliła im wyciągnąć Isaaca Bongę i Moritza Wagnera.

Zdecydowanie najlepszym transferem było jednak ściągnięcie Davisa Bertansa. Łotysz kosztował Wizards tak naprawdę tylko prawa do Aarona White’a, który gra w Europie i nie zanosi się, żeby do NBA trafił. Wizards, podobnie jak Hawks robili poligon doświadczalny, którego nie przeszedł między innymi Isaiah Thomas i można im zarzucić, że nie udało się w porównaniu do Hawks znaleźć większej liczby graczy mogących wspomóc Bradleya Beala.

Na minus na pewno jest sytuacja z salary cap, która mocno ich blokuje. Już teraz mają pewne ponad 101 milionów dolarów na kolejny sezon, a o takiego Bertansa na pewno powinni powalczyć.


Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Dzejkob
Dzejkob
17 marca 2020 20:08

Miami 6/6..lepiej się nie dało

bartek
bartek
18 marca 2020 12:11

Tyle pierdół w tym artykule, że skończyłem czytać na Rozierze… Autor powinien się czymś innym zająć w życiu niż koszykówką.

Grizzfan
Grizzfan
20 marca 2020 06:42
Odpowiedz  bartek

Za to twój komentarz jest pełen prawd i faktów… Krytyka jest dobra pod warunkiem że jest konstruktywna, a nie na zasadzie „tak,bo tak”. Zawsze możesz napisać swoją wersję i ją opublikować w komentarzach – chętnie ją przeczytam. Może nawet przeczyta ją autor i wyciągnie wnioski na przyszłość. Ludzie nie bądźcie cebularzami…