Jeremy Sochan ma za sobą pierwszą oficjalną konferencję prasową w San Antonio Spurs. W sobotę wieczorem czasu polskiego wybrani w drafcie zawodnicy – w towarzystwie generalnego menadżera Briana Wrighta – odpowiadali na pytania zgromadzonych dziennikarzy.

Jeremy Sochan rozpoczął od krótkiego przedstawienia się po angielsku i zapowiedział, że nie może doczekać się rozpoczęcia pracy. Następnie dziennikarze przeszli do pytań, a pierwsze z nich dotyczyło jego przeszłości.

– Moja mama jest Polką, ojciec jest Amerykaninem. Urodziłem się w Oklahomie, po środku niczego. Kiedy miałem ok. dwa lata przeprowadziłem się do Anglii i spędziłem tam większość życia. Potem wróciłem do Ameryki do liceum, ale po sześciu miesiącach nastąpił COVID i musiałem wrócić do Anglii. Zdecydowałem wtedy, że pojadę do Niemiec na rok.

Po odpowiedzi Sochan został zapytany o powrót do Anglii podczas nauki w Stanach Zjednoczonych. Polak rozpoczął naukę w La Lumiere School w La Porte w stanie Indiana, ale przez pandemię koronawirusa musiał zmienić swoje plany.

– To było trudne. Wróciłem na przerwę wiosenną, miałem być w Anglii dwa tygodnie. Potem ciągle się to przedłużało. Myślałem, że to całkiem fajne, nie muszę chodzić do szkoły, ale ciągle się przedłużało. Potem nie było wiadomo, czy będę mógł w ogóle wrócić. Zacząłem analizować inne możliwości w Europie. Drużynę, do której dołączyłem, odwiedziłem już dwa lata wcześniej. To było trudne, ale prawdopodobnie najlepsze dla mnie.

Cała trójka została zapytana o wpływ na koszykówkę legend pokroju Stephena Curry’ego czy LeBrona Jamesa, które „co roku występują w finałach”. Odpowiedzi udzielił Sochan.

– Myślę, że są bardzo ważnymi ludźmi dla tego sportu. Tim Duncan był świetnym silnym skrzydłowym. To moja pozycja, więc bycie w tej sytuacji jest swego rodzaju „oh, wow!” momentem. Wszyscy możemy się od nich wiele nauczyć.

Dziennikarz zapytał następnie Sochana, czy to prawda, że jest typem zawodnika, który lubi zajść za skórę przeciwnikowi. 19-latek przyznał mu rację, choć nie mógł powstrzymać się od śmiechu i odpowiedział z uśmiechem na ustach.

– Trochę, trochę. Gram po prostu z masą energii, musisz być widoczny, świadomy, wiedzieć przeciwko komu i z kim grasz. Musisz się bawić, być sobą. Od pierwszego dnia zawsze uczono mnie, żeby być nieco 'bezczelnym’ [na parkiecie], grać szybko w obronie.

Kiedy głos zabierał Blake Wesley, to często wspominał o Jeremym i o możliwości wspólnej nauki oraz rozwoju. Generalny menadżer San Antonio Spurs Brian Wright przerwał jedną z jego wypowiedzi podkreślając, że „spędzają tyle samo czasu na ich nauce jazdy”. Sochan dodał wówczas żartobliwie, że „wciąż potrzebujemy tego prawa jazdy”.

Po kilku minutach rozmowy dziennikarze zapytali Sochana o wpływ jego mamy na jego koszykarską karierę. Aneta Sochan występowała w przeszłości w barwach uniwersyteckiego zespołu w Oklahomie, a także w Polonii Warszawa.

– Zdecydowanie. Była rozgrywającą. Czuję, że wiele się od niej nauczyłem, w tym tego, jak być 'bezczelnym’ i kwestii obrony. To jest właśnie od niej. Mówi mi o tym co mecz. […] Zawsze była dla mnie bardzo wymagająca. Nigdy nie mogłem mówić do niej „mama” na parkiecie.

Sochan został zapytany również o pierwsze wrażenie co do miasta. San Antonio to drugie co do wielkości miasto w Teksasie z 1,3 miliona mieszkańców, wyprzedzając Dallas (choć cała okoliczna metropolia liczy ponad 7 milionów) czy stolicę stanu – Austin – i ustępując jedynie Houston.

– Jest gorąco, jest szalenie gorąco. Czuję, że to fajne miejsce, że jest tu dużo kultury. Czuję też, że wszyscy [trzej] możemy dać nieco temu miastu. Nie mogę się doczekać połączenia z miastem i ludźmi z San Antonio.

19-letni skrzydłowy opowiedział również o pierwszej interakcji z zawodnikami San Antonio Spurs.

– Dejounte Murray napisał do mnie, to było cool. Czuję, że już tworzy z nami więź. Chce nam pomóc i wierzę, że będziemy mogli się od niego wiele nauczyć. Jesteśmy podekscytowani.

Na koniec konferencji pozwolono na zadanie pytań przez dziennikarzy obecnych na konferencji poprzez platformę Zoom. Pierwsze z nich padło z Polski, choć wówczas Jeremy odpowiedział jeszcze po angielsku.

– Ta drużyna ma wielką historię. Trener jest legendą i mam wrażenie, że nauczymy się wiele od niego, od historii i od zawodników. Nie mogę się doczekać. Dam z siebie wszystko dla tego miasta i drużyny.

Sochan udzielił również odpowiedzi w języku polskim. Na pytanie o dołączenie do reprezentacji Polski odpowiedział „Tak, mam nadzieję, że będę tam. Wiem, że będę musiał rozmawiać z zespołem, ale zobaczymy”. Konferencję zakończył ogólnym podsumowaniem swoich wrażeń, również po polsku.

– Bardzo się cieszę, że jestem tu, w San Antonio. Bardzo fajnie. Będę mocno grał. Będę trenował bardzo dużo. Mam nadzieję, że będziemy wygrywali.








1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj