Rozwój sportowy Anthony’ego Blacka stał się dla władz Orlando Magic powodem do zadowolenia, ale jednocześnie postawił przed nimi trudne pytanie dotyczące przyszłości zespołu. W minionym sezonie 22-letni obrońca udowodnił, że może być kimś znacznie więcej niż tylko defensywnym uzupełnieniem składu u boku największych gwiazd drużyny. Jego przełomowa forma zbiegła się jednak z kluczowym momentem negocjacji kontraktowych. Magic mają czas tylko do 19 października, by porozumieć się z zawodnikiem w sprawie przedłużenia debiutanckiej umowy. Wobec napiętej sytuacji finansowej klubu brak porozumienia może otworzyć drogę do scenariusza, którego kibice Orlando woleliby uniknąć.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
W poprzednim sezonie Anthony Black wykonał wyraźny krok naprzód, notując średnio 15 punktów, 3,8 zbiórki, 3,7 asysty i 1,4 przechwytu na mecz. Dzięki wszechstronności i warunkom fizycznym z powodzeniem zastępował kontuzjowanych kolegów zarówno na obwodzie, jak i na skrzydle. Aż 40 razy wychodził w pierwszej piątce, potwierdzając, że może odgrywać w zespole znacznie większą rolę. Jego rozwój sprawił, że przed władzami Orlando Magic stanęło pytanie, ile warto zainwestować, by zatrzymać go na dłużej.
Punktem odniesienia w negocjacjach może być pięcioletni kontrakt Brandina Podziemskiego z Golden State Warriors, opiewający na 110 milionów dolarów, czyli średnio 22 miliony za sezon. Co istotne, obu zawodników reprezentuje ten sam agent, Bill Duffy. Jak dotąd władze Magic nie wykazały jednak gotowości, by zaoferować Blackowi umowę na podobnym poziomie.
Sam zawodnik zachowuje spokój i nie wywiera publicznej presji na władzach klubu. Podczas klubowego Media Day tak odniósł się do swojej sytuacji kontraktowej:
– Oczywiście byłoby świetnie, gdyby udało się to załatwić. Wokół tego jest jednak sporo niewiadomych. Staram się twardo stąpać po ziemi, skupiać na tym, żeby każdego dnia stawać się lepszym i pomagać zespołowi. Jeśli uda się dojść do porozumienia, będzie świetnie, ale to biznes – oni mają swoje sprawy, a ja mam swoje.
Problem nie wynika z braku wiary w potencjał zawodnika, lecz z ograniczeń finansowych. W ostatnich latach klub z Florydy związał się wieloletnimi, kosztownymi kontraktami z kluczowymi zawodnikami. W 2024 roku uzgodnił pięcioletnie przedłużenie umowy z Jalenem Suggsem o wartości 150,5 miliona dolarów. W składzie znajdują się również Paolo Banchero i Franz Wagner, którzy podpisali maksymalne kontrakty. W dodatku latem 2025 roku Magic sprowadzili Desmonda Bane’a, oddając w zamian Cole’a Anthony’ego, Kentaviousa Caldwella-Pope’a, cztery wybory w pierwszej rundzie draftu oraz prawo do zamiany kolejnego wyboru.
Według szacunków ESPN Magic zapłacą w nadchodzącym sezonie około 32 milionów dolarów podatku od luksusu. Będzie to dla klubu pierwsze takie obciążenie od sezonu 2010-11. Jak poinformował Marc Stein, sytuacja finansowa organizacji sprawiła, że władze klubu i przedstawiciele 22-letniego koszykarza nie rozpoczęli dotąd poważnych negocjacji w sprawie przedłużenia jego debiutanckiego kontraktu.
Ostateczny termin na osiągnięcie porozumienia upływa 19 października. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, Black rozegra sezon 2026-27 na warunkach obecnej umowy, a latem 2027 roku zostanie zastrzeżonym wolnym agentem (RFA). Będzie mógł wówczas otrzymywać oferty od innych klubów, ale Magic zachowają prawo do ich wyrównania.
Niepewna sytuacja kontraktowa rozgrywającego przyciągnęła uwagę innych klubów NBA, poszukujących wszechstronnych zawodników obwodowych. Wśród potencjalnych kierunków wymieniano m.in. Los Angeles Lakers. Czy jednak władze Orlando zdecydują się rozważyć transfer młodego obrońcy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu?
Taki scenariusz nie wydaje się szczególnie prawdopodobny. Anonimowy działacz Konferencji Wschodniej w rozmowie z ESPN zwrócił uwagę na znaczenie Blacka dla zespołu, który chce walczyć o najwyższe cele:
– Nie sądzę, by zdecydowali się go teraz wymienić, nawet jeśli nie dojdą do porozumienia w sprawie kontraktu. Przy tak wysokich wydatkach Magic muszą walczyć o zwycięstwa, a do tego potrzebują również Blacka.
Znaczenie 22-latka dla zespołu jest tym większe w obliczu problemów zdrowotnych Jalena Suggsa, który w ostatnich sezonach wielokrotnie zmagał się z urazami. Sam Black również rozpoczął tegoroczny obóz przygotowawczy z problemami zdrowotnymi. Przed jego inauguracją doznał lekkiego skręcenia stawu skokowego, którego ograniczyło jego udział w treningach. Sean Sweeney przekazał jednak optymistyczne wieści na temat postępów w powrocie obrońcy do zdrowia.
– Anthony zdecydowanie zrobił postępy w ciągu ostatniego tygodnia. Jesteśmy więc całkiem zadowoleni z tego, na jakim etapie powrotu do zdrowia obecnie się znajduje – powiedział trener, cytowany przez Jasona Beede’a z „Orlando Sentinel”.
Brak porozumienia przed upływem terminu może jednak okazać się kosztowną decyzją. Jeśli Black zaliczy kolejny udany sezon i poprawi przede wszystkim umiejętność kreowania gry oraz skuteczność rzutową, jego oczekiwania finansowe mogą jeszcze wzrosnąć. W takiej sytuacji 22 miliony dolarów rocznie, na które Orlando nie jest obecnie gotowe przystać, mogą za rok stać się dopiero punktem wyjścia do dalszych negocjacji.
Magic stanęli więc przed trudnym wyborem. Przedłużenie kontraktu pomogłoby zabezpieczyć przyszłość jednego z najbardziej obiecujących zawodników zespołu, ale mogłoby jeszcze bardziej obciążyć napięty budżet. Z kolei odłożenie decyzji na kolejny rok daje klubowi czas, lecz wiąże się z ryzykiem, że zatrzymanie obrońcy będzie wówczas znacznie droższe.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










