Czy posiadanie w składzie takich zawodników jak Kevin Durant i Kyrie Irving oznacza, iż z urzędu stajesz się jednym z faworytów do mistrzostwa? Czy Brooklyn Nets mają podstawy, by myśleć o pierścieniach? Wszystko wskazuje na to, iż właśnie z takim nastawieniem zamierzają rozpocząć przygotowania do nowego sezonu. Cel wydaje się jeden – mistrzostwo NBA.


Na odważną deklarację zdecydował się Steve Nash. Debiutujący w roli trenera Kanadyjczyk jasno zdefiniował cel Brooklynu.

Gramy o mistrzostwo. Chce być dobrze zrozumiany, jeśli uda nam się zdobyć mistrzostwo będzie to nasz największy sukces, jednak sukcesem może być też cos innego. Zarówno w życiu, jak i w koszykówce niczego nie możesz być pewien. Często o sukcesie, a w tej sytuacji o mistrzostwie NBA decyduje również szczęście. My będziemy walczyć o mistrzostwo i w tym celu chcemy budować naszą drużynę. Zamierzamy zrobić wszystko, co możliwe, aby osiągnąć nasz cel. Chcemy, aby w naszych działaniach dostrzegalna była cecha mistrzów i mistrzowska jakość”.

Brooklyn, mając w składzie Duranta i Irvinga jest teoretycznie jednym z faworytów do wygrania Konferencji Wschodniej, jednak aby sprostać oczekiwaniom, Nash musi na wstępie wiedzieć jakim składem dysponuje. Czy w drużynie pozostanie Joe Harris? Czy do rotacji dołączy kolejna gwiazda (np. Victor Oladipo)?

Kwestia składu to nie jedyna wątpliwość. Nie można również zapominać o niepewnym zdrowiu i dyspozycji Duranta i Irvinga. Czy zdołają wrócić do wysokiego poziomów sprzed kontuzji? Jaką rolę po powrocie dwóch gwiazd odegrają pozostali gracze drużyny? Dużą niewiadomą wydaje się również sam trener. Czy Steve Nash podoła trudnemu zadaniu?

Musimy być zdeterminowani. Na obecną chwilę nie jestem w stanie przedstawić konkretnych koncepcji i projektów. Chciałbym realizować pomysły, które pozwolą naszym graczom współpracować ze sztabem szkoleniowym. Dynamika i osobowość zawodników musi wpływać na atmosferę w drużynie. Ludzie przytaczają przykład Phoenix, gdzie grałem. Błyskotliwość Mike’a D’Antoniego polegała na tym, że pozwolił zawodnikom i drużynie ewoluować. Starał się jak najmniej przeszkadzać i ingerować.”

Steve Nash stoi przed naprawdę trudnym zadaniem. Czy będzie umiał znaleźć wspólny język z liderami zespołu? Czy Durant i Irving uznają jego autorytet? Kto będzie rzeczywistym „szefem” zespołu? Duży niepokój i niepewność wprowadzają w całą sprawę teorie Irvinga, który stwierdził, że na dobrą sprawę Nets nie potrzebują trenera, bo jego funkcję może z powodzeniem pełnić Durant lub on sam. Projekt Seana Marksa wydaje się bardzo odważny.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here