W NBA wszyscy czekają na ten jeden transfer. Nie na draft, ale na decyzję Milwaukee Bucks w sprawie Giannisa Antetokounmpo. Dopóki nie będzie stuprocentowej pewności, że Greek Freak zostaje w Wisconsin, to praktycznie wszystkie kluby wstrzymują swoje decyzje w kwestii wymian. Transfer Giannisa będzie pierwszym klockiem domina, po którym ruszy cała liga.


Jeden ze współwłaścicieli Bucks zapowiedział, że Giannis albo zostanie wytransferowany przed draftem, bo to naturalny moment na taki ruch, albo zostanie w Milwaukee i spróbują wokół niego zbudować nowy zespół.

Ten drugi scenariusz wspominam przez grzeczność, bo raczej mało wierzy w taki scenariusz.

Problem Bucks polega jednak na tym, że teraz przyszedł czas spłacania długów z lat, kiedy walczyli o mistrzostwo. Najpierw oddali część wyborów i praw do zamiany picków przy okazji transferu Jrue Holidaya, a później kolejne ich aktywa trafiły do Portland w wymianie za Damiana Lillarda. Można powiedzieć, że Blazers kontrolują dziś istotny fragment przyszłości Bucks, bo są to prawa do swapów (czyli zamiany wyborów) w 2028 i 2030 roku oraz wybór Milwaukee w 2029 roku. Dlatego właśnie w rozmowach o Giannisie nie chodzi wyłącznie o to, kto da więcej, czy najwięcej młodych zawodników. Równie ważne jest to, czy Bucks zdołają odzyskać kontrolę nad własnymi pickami, bo bez tego każda przebudowa jest znacznie trudniejsza.

Bucks mają więc bardzo duże oczekiwania. Uważają, że Giannis jest wart więcej niż Donovan Mitchell, za którego Cavaliers oddali Jazz Lauriego Markkanena, Collina Sextona, Ochaia Agbajiego, trzy niechronione wybory w pierwszej rundzie draftu oraz dwa prawa do zamiany picków. Jest też przykład Rudy’ego Goberta, za którego Wolves zapłacili jeszcze więcej! Oddali Malika Beasleya, Patricka Beverley, Jarreda Vanderbilta, Leandro Bolmaro, Walkera Kesslera oraz cztery wybory w pierwszej rundzie i jedno prawo do zamiany wyborów.

Skoro za Mitchella i Goberta trzeba było zapłacić tak dużo, to Bucks mogą zakładać, że za Giannisa powinni dostać jeszcze więcej. Mówimy przecież o graczu wybitnym: dwukrotnym MVP sezonu zasadniczego, MVP finałów z 2021 roku, mistrzu NBA i najlepszym obrońcy ligi z 2020 roku.

W grudniu Grek skończy jednak 32 lata i choć nadal jest znakomitym zawodnikiem, to jego pozyskanie nie daje żadnej gwarancji, a raczej można się pokusić o stwierdzenie, że jest ryzykowne. W ostatnich latach coraz częściej miał problemy ze zdrowiem, a w minionym sezonie zagrał w zaledwie 36 meczach. Bucks skończyli rozgrywki z bilansem 32–50 i po raz pierwszy od 2016 roku zabrakło ich w play-offach. Do tego dochodzi kontrakt Giannisa, który wchodzi na ekstremalny poziom: 58,5 mln dolarów w sezonie 2026/27 i opcja zawodnika warta 62,8 mln dolarów za sezon 2027/28. Dlatego wiele klubów może chcieć Giannisa, ale nie każdy odważy się zapłacić cenę, której oczekują Bucks.

Z drugiej strony władze Bucks chyba mają świadomość, że czasy się zmieniły i nowe zasady o limitach płac wcale nie zachęcają do posiadania gwiazd po 30-stce, które mogą podpisywać „super maxy„. W pewnym momencie będą musiały podjąć decyzją najlepszą dla przyszłości klubu. Pytanie tylko czy ich oczekiwania spotkają się z rzeczywistością?

Miami Heat faworytami wyścigu po Giannisa

Miami Heat są zespołem, który wydaje się być najbardziej zmotywowany, ale też zdesperowany. Pat Riley, który w marcu skończył 81 lat wie, że nie ma wiele czasu. Nie chce czekać na kolejną okazję za rok, bo ta może nie nadejść. Brylantowy Pat chce jeszcze raz zaznać tego dreszczyku emocji, kiedy jego zespół walczy o najwyższe cele.

Dlatego właśnie pakiet Heat miałby opierać się na takich graczach jak: Tyler Herro, Kel’el Ware, Jaime Jaquez Jr. oraz wyborze numer 13 w tegorocznym drafcie i pewnie jeszcze jakichś dodatkowych aktywach. Czy to rozsądna propozycja? Jest Herro, który lubi zdobywać dużo punktów. Jest Ware jako młody wysoki, którego talent można rozwijać oraz Jaquez, który sprawdza się bardzo dobrze jako gracz rezerwowy. A do tego oczywiście wybór lub wybory w drafcie, ale czy to nie za mało? Bucks mogą mieć takie poczucie.

Podobno Giannis chciałby grać w Miami, dlatego Heat wydają się być obecnie faworytami w tym wyścigu. Pytanie tylko czy ich oferta spotka się z akceptacją Bucks? Czy w Milwaukee nie uznają, że jednak proponowany pakiet jest za słaby?

Boston Celtics największym zagrożeniem dla Miami

Obecność Celtics na tej liście jest dla mnie zaskakująca, ponieważ to oznacza rozbicie duetu Brown-Tatum, którego przecież Boston miał nie ruszać po tym jak zdobyli mistrzostwo w 2024 roku.

Podobno Celtics zaproponowali Bucks Jaylena Browna oraz kilku graczy i wybory w drafcie. Nie jest jednak jasne czy sam Brown chciałby grać w Milwaukee oraz czy Bucks widzieliby go w swoim składzie. Gdyby miało dojść do transferu z udziałem trzech klubów, to mogłoby to skomplikować sprawę. Z drugiej strony jednak, jeśli znalazłby się klub, który chciałby Browna, to Bucks mogą liczyć na aktywa zarówno od Bostonu, jak i od tego drugiego klubu.

Celtics są więc największym zagrożeniem dla Miami, bo mogą po prostu zaoferować Bucks więcej od zespołu z Florydy.

Co tu robi Minnesota Timberwolves?

Minnesota na pewno nie jest pierwszą drużyną, która przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o transferze Giannisa. Wolves jednak pojawiają się w najnowszych doniesieniach nieprzypadkowo. Bucks mieliby być zainteresowani pakietem zbudowanym wokół Jadena McDanielsa, Naza Reida, Terrence’a Shannona Jr. oraz wyborów w drafcie.

To oczywiście ma sens z perspektywy Bucks, ale z jakim składem zostaliby Wolves? Na środku Gobert, obok niego Giannis i Julius Randle, a do tego Anthony Edwards? Brzmi nieźle, ale na tym ten skład się kończy.

Minnesota musieliby łatać dziury zawodnikami na najniższych umowach. Musieliby zaliczyć takie złote strzały jak Landry Shamet w tym roku w Knicks, a to jest zawsze bardzo trudne i trzeba mieć do tego ogromne szczęście.

Poza tym Giannis i Randle obok Goberta? Coś czuję, że jak nie w tej wymianie, to w kolejnej Randle pożegnałby się z Wolves.

Skład Minnesoty wyglądałby znakomicie gdyby udało im się zatrzymać McDanielsa, a oddać Randle’a. To może być jednak bardzo trudne do zrealizowania.

McDaniels ma dopiero 26 lat i z każdym rokiem gra coraz lepiej, a w play-offach pokazał, że niesamowite możliwości. Jego nazwisko wydaje się być kluczowe w tym transferze.

Portland Trail Blazers jako ważny element układanki

Trudno zrozumieć, co w tym zestawieniu robią Blazers. Chcą odtworzyć duet z Lillardem? Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze nieoficjalne informacje, że Giannis nie chce grać na Zachodzie, bo wie, że przez Wschód będzie mu się łatwiej dostać do wielkiego finału.

W przypadku Portland chodzi o dwie kwestie. Po pierwsze Blazers mają „aktywa” Bucks, czyli ich wybory w drafcie, więc przy takim transferze mogliby je odzyskać, a po drugie nie mają swojej supergwiazdy, gracza któremu warto zaoferować maksymalną umowę.

Poza tym naprawdę mogą liczyć, że skoro Giannis chciał grać z Lillardem, to czemu nie spróbować w innym środowisku i nowych okolicznościach?

Blazers mają więc kilku młodych perspektywicznych zawodników oraz wybory w drafcie, ale musieliby mieć pewność, że Giannis zaakceptuje przedłużenie umowy z nimi, a to już jest problematyczne.

Portland raczej należy traktować nie jak klub, w którym Giannis zagra, ale jako trzecia drużyna biorąca udział w transferze. Może właśnie przy wymianie z Bostonem? Wtedy Jaylen Brown trafiłby do Blazers, a Bucks odzyskaliby swoje wybory w drafcie oraz mogli liczyć na młodych graczy z obu tych drużyn.

A co z Magic, Cavs i Warriors?

Propozycja Orlando Magic jeszcze niedawno wyglądała ciekawie. Mają młody skład, nowego trenera Seana Sweeneya, który pracował wcześniej z Giannisem, oraz klub, który może chcieć wykonać większy ruch po rozczarowującym sezonie. Najnowsze doniesienia mówią jednak, że Magic wycofali się z pomysłu transferu z Bucks.

Cavaliers możemy rozważać tylko jeśli w rozmowie pojawiłby się Evan Mobley. Bez niego Bucks raczej nie mieliby powodu, by traktować Cavs poważnie.

Przypadek Golden State Warriors wygląda efektownie tylko na papierze. Steph Curry i Giannis to piękny obrazek, ale Warriors nie mają dziś pakietu, który mógłby rzucić Bucks na kolana.

Podobno jeszcze Thunder się w tej kolejce pojawiają, ale przecież OKC muszą sobie w tym momencie poradzić z problemem, który sami sobie stworzyli, czyli muszą wytransferować kilku dobrych zawodników, żeby nie przekraczać limitu płac. Jeśli władze OKC uznałyby, że żeby wygrać ze Spurs i Wembanyamą trzeba mieć Giannisa, to poza wyborami w drafcie musieliby Bucks oddać Cheta Holmgrena, a na to podobno nie są jeszcze gotowi.

Czy na pewno transfer Giannisa będzie przed draftem?

Wszyscy na to czekamy, bo mamy już dość tej sagi. W dodatku brak transferu Giannisa blokuje inne kluby. Wszyscy czekają na to, co się wydarzy. Nawet jeśli nie zamierzali startować po Greek Freaka, to chcą wiedzieć, co się wydarzy, jak zmieni się układ sił w ich konferencji itd.

Zakładamy więc i liczymy, że sprawa Giannisa wyjaśni się przed wtorkiem, kiedy to odbędzie się pierwsza runda draftu. Druga runda jest dzień później, czyli w środę.

Może się też okazać, że do transferu dojdzie w dniu draftu, chociaż to mniej prawdopodobne, bo musiałoby to być z zespołem z miejsc np. 2-5, bo okazałoby się np. że z 4. numerem Chicago Bulls wybrali kogoś, kto wydawało się, że pójdzie w pierwszej trójce, a Bucks bardzo go chcieli… i tak dalej.

Jedną z szans na taki scenariusz widzę w przypadku Los Angeles Clippers, ale tu musiałoby dojść do niesamowitego zbiegu okoliczności, to znaczy ktoś z TOP3 poszedłby dopiero z piątką, a do tego Giannis stwierdziłby, że chce być twarzą Clippers… Mało prawdopodobne, kiedy jest tam już Kawhi Leonard, którego właściciel klubu ubóstwia. Do tego dochodzi kwestia kary, którą NBA najprawdopodobniej na klub nałoży (chodzi o płacenie pod stołem Leonardowi – pisałem o tym tutaj).

Jak widzicie scenariuszy jest wiele, ale wydaje się, że w końcu doszliśmy do momentu, w którym saga z transferem Giannisa się zakończy.

Nie dziwmy się też, że Bucks, że widząc ile Jazz dostali za Mitchella czy Goberta, to chcą otrzymać jeszcze więcej. W końcu Giannis to dwukrotny MVP! Z drugiej strony sytuacja się zmieniła. W ogóle mam poczucie, że powiedzenie „czasy się zmieniły” pasuje do NBA idealnie i można je powtarzać co kilka lat. Ale naprawdę tak jest. Coś co kilka lat temu było zrozumiałe czy normalne, albo tylko trochę odważne, dziś wydaje się być np. bardzo ryzykowne.

A jaki byłby najlepszy scenariusz?

Zależy dla kogo i z jakiego punktu widzenia chcemy na to patrzeć.

  • Najlepszy scenariusz dla Giannisa z punktu widzenia „życiowego”, to Miami. Floryda, ciepło cały rok, niskie podatki, dobry trener, dobry klub. Zaraz by się okazało, że jakiś dobry zawodnik by do nich dołączył.
  • Stricte sportowo, to gdyby Wolves udało się zatrzymać McDanielsa, a oddać Randle’a, to razem z Edwardsem i Gobertem pierwszą piątkę mieliby niezwykle silną.
  • Boston? Ja tego kompletnie nie czuję i nie rozumiem dlaczego Celtics są w tej dyskusji. Chyba tylko dlatego, że chcą się pozbyć Jaylena Browna, albo nie chcą, żeby się Heat wzmocnili? Giannis nie pasuje do stylu tej drużyny, do koncepcji trenera, a i z Jaysonem Tatumem ten duet wygląda na papierze po prostu „dziwnie”.
  • Warriors to marzenie fanów Golden State i też byłaby to piękna historia. Żeby Bucks wzięli wielki kontrakt kontuzjowanego Jimmy’ego Butlera, musieliby jednak otrzymać coś więcej niż kilka wyborów w drafcie. Musieliby odzyskać swoje wybory (tutaj możliwy byłby transfer trzech zespołów z udziałem Blazers).
  • Mimo że Los Angeles Lakers nie pojawili się w tym zestawieniu, to ja jednak zawsze bym ich dopisywał, kiedy mówimy o transferze największych gwiazd. Chodzi o pewien sposób budowania drużyn oraz presję jaka ciąży na najpopularniejszych drużynach, aby być stale w czołówce. Lakers mają Austina Reavesa i kilka wyborów w drafcie. Kluczowa dla takiego scenariusza musiałaby być oczywiście chęć Giannisa do grania z Luką Donciciem i na odwrót.
  • Nie wspomniałem o Knicks, o których mówiło się, że przez ostatnie lata, że będą chcieli pozyskać Giannisa. Wydaje się, że po mistrzostwie sprawa jest nieaktualna.

Możliwe jest też, że nagle do gry wejdzie zespół, o którym dziś mówi się niewiele albo wcale. To właśnie piękno NBA. Wszyscy analizują faworytów, liczą picki i układają pakiety, a potem najważniejszy ruch wykonuje ktoś z boku, cały na biało. Przy takim zawodniku jak Giannis naprawdę powinniśmy spodziewać się nieoczekiwanego.

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj. 

Znajdziesz mnie też na Twitterze oraz Instagramie.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    14 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany