Bez choćby jednego zwycięstwa w fazie play-off zakończył się sezon dla koszykarzy Brooklyn Nets. Teraz w Nowym Jorku trwa szukanie rozwiązania problemów. Generalny menedżer drużyny Sean Marks chce najpierw, by wszyscy zawodnicy – a w szczególności Kyrie Irving – zobowiązali się do bycia w zespole na 100 procent.


Sezon 2021/22 na Brooklynie stał pod znakiem kontuzji, kontrowersji i rozczarowania. Drużyna z Nowego Jorku rozpoczęła rozgrywki z wielką trójką w składzie, choć tak naprawdę Kyrie Irving dopiero w drugiej części sezonu mógł wybiec na parkiet z powodu przepisów dot. szczepionek w Wielkim Jabłku. W międzyczasie z klubem pożegnał się James Harden, a często osamotniony Kevin Durant też wypadł koniec końców z gry z powodu kontuzji. Nets zakończyli więc sezon już na pierwszej rundzie fazy play-off.

Nie da się ukryć, że fani Brooklyn Nets liczyli na więcej, gdy latem 2019 roku do zespołu dołączyli Irving oraz Durant. Wtedy przyszłość klubu prowadzonego przez coraz bardziej wprawnego menadżera Seana Marksa wydawała się rysować w jasnych barwach, ale dziś – po trzech latach – raczej wszyscy w Nowym Jorku mają wrażenie, że Nets zrobili krok w tył. Tak uważa też sam GM zespołu, który w środę na konferencji prasowej podsumowującej sezon nie gryzł się w język. Najmocniej oberwało się Irvingowi.

Marks został bowiem zapytany o przyszłość Irvinga na Brooklynie. Rozgrywający może latem zrezygnować z opcji zawodnika o wartości 36 milionów dolarów i podpisać nowy, dłuższy kontrakt. – Dyskutujemy o tym, ale sporo zależy od tego, jaką decyzję podejmie Kyrie. Wiemy jednak, czego szukamy. Chcemy zawodników, którzy chcą być częścią czegoś większego i nie patrzeć tylko na siebie. Graczy, którzy grają zespołową koszykówkę i są w 100 procentach dostępni. To się tyczy nie tylko Kyrie’ego, ale też wszystkich innych – oznajmił Marks.

I w sumie trudno się takim słowom dziwić, skoro Irving przez trzy lata gry w barwach Nets wybiegł na parkiety NBA łącznie tylko 103 razy! Warto zresztą podkreślić, że Marks w swojej wypowiedzi wyróżnił właśnie 30-letniego rozgrywającego, co wskazuje na to, że to do niego w największym stopniu te słowa były adresowane. Rykoszetem oberwał też Ben Simmons, który z powodu problemów m.in. z plecami w ogóle nie zadebiutował jeszcze w koszulce nowojorskiego zespołu. Kolejna ku temu okazja dopiero w nowym sezonie.

Czy widziałeś już najnowszy odcinek Podcastu PROBASKET LIVE? Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki przez dwie godziny rozmawiali o rywalizacji w drugiej rundzie play-offów i planach zespołów na przyszły sezon. Nie zabrakło miejsca na analizy, przewidywania i ciekawostki – Zapraszamy!





3 KOMENTARZE

  1. Irving ma dokładnie taki koniec sezonu na jaki zasłużył. Jego anty-szczepionkowa krucjata skończyła się sukcesem- zmieniono przepisy i nagle mógł grać w każdym meczu. I co? W playoff 4-0 z Celtics- drużyną solidną ale nie nie do pokonania i wypad na rybki po pierwszej rundzie. Zostaje kompromitacja. Ale co tam, przecież są rzeczy ważniejsze od koszykówki na naszej płaskiej ziemi. A Nest? Chcą zawodników dostępnych na 100%? Dlatego dołączyli do cudaka Irvinga „stałego” Simmonsa i obudowują to dziadkami. Też mają dokładnie taki koniec sezonu na jaki zapracowali. A zapowiedzi z przed sezonu były takie piękne : finał Lakers – Nets. Jaka piękna katastrofa wyszła… Powodzenia dla obu niedoszłych finalistów (szczególnie jak będą dalej głaskać swoje Primadonny).

  2. Co za szury i foliarze zmienili te przepisy. To jest niedopuszczalne. Wszystkie obostrzenia jak i twardy lockdown i zakaz przemieszczania powinny wrócić. Przez tych onuców teraz znowu mamy zapchane oddziały, rekordy zakażeń oraz ofiar. A wszystko przez takich jak Irving.

  3. Też nie rozumiem tego strachu i kalkulowania żeby nie wpaść na brooklyn w R1, kreowani na pretendentów do mistrza oberwali od Bostonu jakby pierwszy raz PO widzieli.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj