Wcześniej Michael Jordan starał się chować od wszelkich aktywności publicznych. Odkąd zakończył swoją karierę, zaczął bardzo mocno chronić swoją osobowość. Teraz jednak, po dokumencie “Ostatni taniec”, został wręcz wywołany do tablicy i postanowił zabrać głos w publicznej dyskusji.

Pierwszym przejawem zmiany podejścia właściciela Charlotte Hornets było oświadczenie, w którym zaalarmował o problemie niesprawiedliwości społecznej wobec czarnoskórych i przychylił się do wszystkich postulatów, za jakimi stoi kampania “Black Lives Matter”. Do tej pory Michael Jordan rzadko zabierał głos w kwestiach społeczno-politycznych, więc pewne rzeczy musiały ulec zmianie.

Kolejnym sygnałem zupełnie innego stanowiska Jordana było przekazanie 100 milionów dolarów na walkę z systemem, który ma chronić m.in. policjantów przed skutkami prawnymi ataków na społeczność Afroamerykanów. To konkretna kwota, za którą podąża konkretne przesłanie zarówno Jordana, jak i wszystkich marek, za jakie obecnie była gwiazda Chicago Bulls odpowiada.

Co więcej – Jordan zgodził się na udzielenie komentarza do artykułu Ricka Bonnella z Charlotte Observer. Skomentował obecną sytuację w Stanach Zjednoczonych z własnej perspektywy. – Przez wiele lat Afroamerykanie byli w tym kraju gnębieni – mówi MJ. – W pewnym momencie to zaczyna wysysać twoją duszę i po prostu nie możesz się na to więcej godzić – podkreślał w emocjonalnym tonie.

To moment krytyczny, musimy wspólnie obrać jedno stanowisko. Temat rasy w tym kraju wymaga od naszego społeczeństwa lepszej postawy – dodał. Zawsze dobrze, gdy człowiek z takimi zasobami do wykorzystania, nie jest obojętny na to, co dzieje się z ludźmi, którzy traktują go jako wzór do naśladowania. MJ dba o swój wizerunek w bardzo skrupulatnym stopniu, wszystko jest więc częścią jego PR-u. Nie zmienia to faktu, że zapewne postępuje słusznie z własnym przekonaniem.

NBA: Marcin Gortat o The Last Dance i imprezie z Rodmanem