To był 1995 rok. Michael Jordan powoli przymierzał się do powrotu, ale nikomu jeszcze o tym nie powiedział. Czuł jednak potężny głód koszykarskiej rywalizacji. Udał się więc na trening Golden State Warriors. Tamtego dnia koszykarze ekipy z Bay Area mieli nie zapomnieć do końca życia. 


Amerykańska liga baseballu (MLB) rozpoczęła właśnie strajk. Rozgrywki mieli wznowić gracze głębokich rezerw, m.in. Michael Jordan, który grał dla satelickiego zespołu White Sox. MJ zdawał sobie jednak sprawę z tego, że nie zasłużył na grę w najwyższej lidze, więc odmówił. W tamtym momencie coraz częściej zaczął myśleć o powrocie na parkiety NBA. Pewnego dnia pojawił się na treningu Golden State Warriors.

Chciał po prostu pograć trochę w kosza – wspomina Tim Hardaway. Pojechał do Kalifornii, by spotkać się ze swoim przyjacielem Rodem Higginsem, który wówczas pracował jako asystent pierwszego trenera GSW. Dostał jednak zaproszenie, by wejść na parkiet razem z zawodnikami zespołu. – Było nam wstyd, bo dostaliśmy lanie od gościa, który ostatni raz grał w koszykówkę kilkanaście miesięcy temu. Po prostu zdominował trening – dodaje Hardaway.

Niewykluczone, że tamten trening miał być dla Jordana podpowiedzią. Mistrz z Chicago Bulls chciał wiedzieć, czy nadal to ma i czy powrót do NBA w ogóle wchodzi dla niego w grę. Trener Don Nelson wyraził zgodę, MJ ubrał buty i wybiegł na parkiet. – Wszystko było na swoim miejscu, to nadal był MJ – mówi dalej Hardaway. – Jeszcze go podjudzałem mówiąc, że mógł sobie grać gierki, ale tutaj musi się naprawdę spiąć, bo jesteśmy profesjonalistami. […] Graliśmy jakieś dwie godziny i cały czas kopał nam tyłki. Doskonale wiedział, jakie są mocne i słabe strony Sprewella. Robił z nim co chciał.

Wszystko wyglądało tak, jakby Jordan cały czas grał profesjonalnie w kosza. – Na początku był trochę zardzewiały, ale z każdą kolejną gierką robił wszystko to, do czego nas przyzwyczaił. Byłem wściekły, bo potraktował ten trening poważniej niż moja drużyna. Dał prawdziwy popis – mówi dalej Hardaway. Nic jednak nie było tak piękne, jak opowiada Hardaway, gdy MJ faktycznie wrócił i musiał odzyskać formę. Potrzebował porażki w play-offach z Orlando Magic, by zdać sobie sprawę, że daleko mu do optymalnej formy.

Wielka wyprzedaż! Tommy Hilfiger za połowę ceny! Tylko przez 3 dni!

NBA: Giannis Antetokounmpo zaczyna budowę nowego imperium

Wielka wyprzedaż! Ubrania i buty Reebok za połowę ceny! Tylko przez 3 dni!



Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
lol
lol
29 maja 2020 17:27

Bo MJ to GOAT. No nie, Panie Kupa i Sramares.

Payton
Payton
29 maja 2020 18:29

Och ten Michael.James odniósł sie w sprawie Georga Floyda,a MJ jeśli chodzi o Dereka Chauvina nie bo może on kupuje jego bezcenne Jordany.

Mil
Mil
29 maja 2020 19:26
Odpowiedz  Payton

Michael nie tylko świetnie gra ale i wygląda… LeBron oczywiście też… Kocham obu! 😋😁

Jerzu
Jerzu
29 maja 2020 22:04

Duch z Chicago.

SceptoFan
SceptoFan
29 maja 2020 22:15

Jakże często można rozpoznać rękę Michała Kajzerka bez czytania podpisu. Niepotrzebne komentarze własne, często okraszone nadinterpretacją faktów oraz zwykłe błędy są jego znakiem firmowym.
Buty się zakłada. „Ubieranie” oznacza zakładanie czegoś na coś lub kogoś.

Może jestem jakiś dziwny, ale pisać powinno się po polsku.

Zdzich
Zdzich
30 maja 2020 21:07
Odpowiedz  SceptoFan

klasyczne są jeszcze przestawienia zbiórek z asystami i na odwrót oraz pomyłki co do krajów z których pochodzą zawodnicy

amares
amares
29 maja 2020 22:19

Wielka mi sztuka na treningu się popisać, potem przyszedł sezon i Magic do szybko postawili do pionu. Pięknie wyszło, że Jordan bez pomocy leciał z hukiem z PO.

Miro
Miro
30 maja 2020 18:29
Odpowiedz  amares

Co wydarzyło sie rok i dwa lata pózniej?Magic chyba go troche podku..wili.

Krzysztof
Krzysztof
30 maja 2020 19:25
Odpowiedz  amares

Mimo że był daleki od dobrej formy w trakcie playoff 1995 co pokazała seria z Magic to game 1 i 6, które przegrały minimalnie Byki były decydujące w tej serii i spokojnie do wygrania, gdyby Jordan miał w końcówkach minimalnie więcej sił. Więc nawet Jordan bez formy miał szansę ograć ich 4-2. Margines błędu jednak wyczerpał. Te jego straty w końcówkach game 1 i 6 tamtej serii pewnie musiały ostro go zmotywować do ostrego trenowania w lato 1995. Nawet bez formy fizycznej po 2 latach przerwy przegrał minimalnie z finalistami NBA. Rok później w formie gładko ich zniszczył 4-0, gdzie… Czytaj więcej »

PRZEMEK
PRZEMEK
6 czerwca 2020 22:27
Odpowiedz  amares

Gówno wiesz. To była magia ten gość to czarodziej noc w noc oglądałem go w akcji.

Kuba
Kuba
30 maja 2020 13:25

Jeden z dziennikarzy wspominał że podczas tego treningu Jordan słaniał się na nogach,mdlał,podtrzymywali go Mullin i Seikaly a Sprewell i Willis wachlowali ręcznikami. Podobno wieczorem wcześniej zjadł pizzę niewiadomego pochodzenia i miał rozwolnienie. Do dziś w Oakland ten trening wspominają jako „shit practice”.

pan egiryk
pan egiryk
30 maja 2020 14:31
Odpowiedz  Kuba

Bo Jordan jest przereklamowaną maskotką NBA. To liga go wykreowała na The Goata, podczas gdy, w rzeczywistości wszystkie tytuły zawdzięcza kolegom z drużyny i ustawkom przy zielonym stoliku. Tajemnicą poliszynela jest, że jego statystyki były podkręcane po meczach, a kilka razy w ogóle nie pojawił się na boisku, a liga i tak mu policzyła za te mecze jakieś zmyślone rekordy punktowe. Wszystko to udało się tylko dlatego, że wtedy nie było internetu i społecznej kontroli nad władzami ligi. Obecnie na youtube nadal krąży mnóstwo cyfrowo zmontowanych fejkowych highlightów, w których komputerowo wklejono dublera udającego MJ, widać tam nawet nieumiejętnie wyrenderowaną… Czytaj więcej »

to30
to30
30 maja 2020 15:11
Odpowiedz  pan egiryk

W punkt. Wreszcie ktoś miał odwagę to napisać 😉 no i małe sprostowanie na trzyletnie zesłanie Rodmana NBA przeniosła z San Antonio, strasznie póżniej się chłopina w tym Chicago męczył….

pan egiryk
pan egiryk
30 maja 2020 16:35
Odpowiedz  to30

Bzdura.
Uwierzyłeś w sfałszowaną propagandę, że Rodman trafił do Bulls z SA, podczas gdy prawda jest taka, że Rodman został wyrwany z mistrzowskiej drużyny Bad Boysów z Detroit, po to żeby rozbić skład Pistons i tylko dlatego Chicago mogło potem zdobyć 6 pucharków.
Gdyby Rodmana nie wykradli z Detroit, nigdy by ich nie ograli w PO!
Nota bene, Chicago dostało więcej graczy z mistrzowskiej drużyny Pistons, bo przecież jeszcze Edwardsa i Salleya, ale o tym się głośno nie mówi, żeby nie psuć wyobrażenia o rzekomo „najlepszej drużynie lat 90-tych”.

Kamilbolt
Kamilbolt
30 maja 2020 18:04
Odpowiedz  pan egiryk

A poza tym wszyscy zdrowi, czy tylko się z amaresa i jemu podobnych zbijasz? 😉

Sugestywna Pompka
Sugestywna Pompka
30 maja 2020 20:59
Odpowiedz  pan egiryk

@pan egiryk – dobre 🙂

Tomek
Tomek
31 maja 2020 12:06
Odpowiedz  pan egiryk

Ty jesteś debilem

Jan Młot G.
Jan Młot G.
1 czerwca 2020 20:54
Odpowiedz  pan egiryk

Bzdura kompletna. Rodman przed przyjściem do Chicago składał sandały na rynku w Bostnie i sprzedawał sztuczne brody przez Internet. Jego zbiórki to generowane komputerowo fake filmy składane na sprzęcie którym kręcono T2. Gość nigdy nie grał w kosza co widać choćby przy jego próbach osobistych które nie były poddane obróbce. Miał też epizod na lotnisku w Porto alegre gdzie dowodził trapem schodowym a potem nawet pracował przy dystrybutorze naleśników. Dalej łykajcie te bzdury z espn i al drzaziry.

Loox
Loox
30 maja 2020 16:48
Odpowiedz  pan egiryk

Inteligentne poczucie humoru 😂

Payton
Payton
30 maja 2020 19:10
Odpowiedz  Kuba

Sprewell mozliwe,ze użył ręcznika😅😅😅,w sumie nie pierwszy raz.

Pato
Pato
30 maja 2020 21:12
Odpowiedz  Kuba

Nie przejmuj sie Kuba, bedzie dobrze. Zdrowka zycze.

jezu
jezu
7 czerwca 2020 01:50

ubral buty? a co? zimno im było?

Kris
Kris
7 czerwca 2020 16:09

Idiotów nie sieją…

pan egiryk = Macierewicz

🤣🤣🤣🤣🤣