LeBron James przyznał ostatnio, że po zdobyciu mistrzostwa w Cleveland poczuł się niczym GOAT. Zawodnik Los Angeles Lakers ma rzecz jasna prawo do wyrażania takich opinii, ale co na temat nazywania samego siebie najlepszym graczem w historii myśli Michael Jordan? Kiedyś już na to pytanie odpowiedział. 

To nagranie sprzed dziesięciu lat, które The Undefeated wypuścił poniekąd jako komentarz do ostatnich deklaracji LeBrona Jamesa.Nie chcę, by nazywano mnie GOAT-em, bo to okazuje brak szacunku do Wilta Chamberlaina, Jerry’ego Westa i wszystkich graczy, którzy byli wielcy przede mną i przeciwko, którym nigdy nie zagrałem – mówi Jordan. – Trochę się wzdrygam, gdy słyszę GOAT w moim kontekście. To krępujące… nikt nie wie, bo nigdy nie miałem szansy się z nimi zmierzyć. Bardzo bym chciał, ale to niemożliwe. Gdy mówisz, że jestem lepszy od nich, to tylko twoja opinia. Akceptuję ją, ale gdybyśmy mnie o to spytał – nigdy bym nie powiedział, że jestem najlepszy w historii – dodał.

– To, co udało nam się dokonać w 2016 roku sprawiło, że poczułem wtedy, że jestem najlepszym graczem w historii NBA – przyznał LeBron James po meczu numer 7, który Cleveland Cavaliers wygrali na wyjeździe 93:89 z Golden State Warriors i zdobyli pierwszy tytuł w historii organizacji. James zdobył 27 punktów i dołożył 11 zbiórek, 11 asyst. Został wybrany MVP finałów.

– Byłem niesamowicie podekscytowany. Miałem łzy w oczach, bo tak ważne było dla mnie wygranie mistrzostwa dla Cleveland po 52 latach bez tytułu w żadnej z dyscyplin – powiedział LeBron. – Potem miałem czas, żeby się zatrzymać i zastanowić. Pomyślałem wtedy, że ta cała historia sprawiła, że jestem najlepszym graczem w historii. Tak się wtedy poczułem – stwierdził LBJ. – Wszyscy mówili jak to świetni są Warriors, bo przecież wygrali 73 mecze i może są najlepszą drużyną w historii. My potrafiliśmy zrobić coś wyjątkowego. Pierwszy raz w karierze pomyślałem, że dokonałem czegoś wyjątkowego. To był ten moment – tłumaczył LeBron.

Oczywiście, że LBJ ma prawo do takiej opinii i niewykluczone, że faktycznie jest najlepszym graczem w historii koszykówki. Nigdy jednak nie będziemy w stanie tego ocenić nie mając żadnych wątpliwości. James lubi wchodzić w tę konwersację, Jordan zawsze jej unikał i gdy już musiał udzielić odpowiedzi, udzielał takiej, która w bardzo precyzyjny sposób tłumaczyła jego punkt widzenia. James także nie uważa, że jest GOAT-em. Powiedział tylko, że w tamtym konkretnym momencie tak właśnie się poczuł.


NBA: LeBron James poczuł, że jest najlepszym koszykarzem w historii!

NBA: Kto jest najlepszym koszykarzem w historii? Czy GOAT istnieje?

Tylko dla wtajemniczonych i czytających uważnie 🙂 Założyliśmy na Facebooku specjalną grupę dyskusyjną dla czytelników i przyjaciół PROBASKET.

Grupa jest zamknięta, ale zapraszamy do niej wszystkich pozytywnych fanów NBA – https://www.facebook.com/groups/probasketpl/ – to ma być miejsce, gdzie będziemy dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami. Dołącz do grona pozytywnych fanów NBA.








56 KOMENTARZE

  1. Jordan sam przyznaje że nie jest GOAT. LeBron nie ma z tym problemu. Zna swoją wartość. To zamyka wszelkie dyskusje.

    • Jordan przyznaje, że nie jest GOAT, bo to niemożliwe do ustalenia kto jest GOAT.
      Lebron żyje w świecie wyobraźni.

    • Jordan nie musi o tym głośno mówić bo wszyscy wiedzą, że był jednym z najlepszych w lidze. Ale jak ktoś nazywa sam siebie najlepszym…

    • Nie jesteś tym, za kogo się uważasz, tylko tym za kogo uważają cię inni. Jordan doskonale o tym wie. Jest rozsądny i nie kreuje faktów gadaniem, uczynił to wiele lat temu na parkiecie.

    • No to w takim razie wyłania nam się nowy GOAT według tego toku myślenia, lol
      LONZO GOAT! ew Lamelo

    • Są takie miejsca gdzie ludzie uważają się za Napoleona. To zamyka wszystkie dyskusje.

  2. Tamten finał dali mu sędziowie!!!!
    !!!!!!Jordan to klasa i choć pewno wie że był naj.to nie powie głośno..bo co by robil Wilt np.super dominator

  3. Tutaj widać największą różnicę między LB a MJ. Skromność to jest cecha, której najbardziej brakuje LB. A MJ ocenę pozostawia nam, kibicom koszykówki. Sam siebie nie nazywa GOAT mimo iż spora część fanów za takiego go uważa. Młodzi kibice niech obejrzą kilka meczy finałowych Byków i niech zobaczą jak MJ brał ciężar gry na siebie w najtrudniejszych momentach.

  4. wkurza mnie w NBA ze podaje sie liste strzelcow wszechczasow jako sume punktow. ile sezonow gral Lebron a ile Jordan? wazna jest srednia punktowa. to pokauzje jakim wybitnym strzelcem byl Jordan. Do tego byl jednym z lepszych obroncow. lebronowi niekiedy nie chce sie bronic i po za czapami z pomocy nie wiele do niej wnosi. Kolejna sprawa to fakt ze Jordan dominował w lidze i nie dawał rywalom najmniejszych szans na zdobycie tytułu mimo iz wtedy liga była pelna swietnych graczy a obrona była duzo mocniejsza niz teraz. James przegral juz nie jeden finał.

  5. powiem tylko tak: gimbusy wielbią Bronka bo Jordana znają tylko z youtuba. Ci co oglądali MJa w meczach w latach 90-tych i teraz Bronia wiedzą dobrze że Mike jest po prostu lepszy, James też jest wielki ale to niestety nie ta para kaloszy

    • Ja myślę że LeBron miał prawo tak powiedzieć bo nikomu nie udało się wyjść z dołka 1-3 i wygrać 4-3. LeBron nigdy nie powiedział że jest lepszy od MJa czy Wilta. Po prostu w tamtym momencie chodziło o osiągnięcie historyczne jakiego nie było wcześniej. A to że wtedy jak i teraz jest najlepszym koszykarzem globu to w 100% się zgadzam. To jest wybryk natury. No ale hejterzy i tak swoje wiedzą lepiej.
      P.s.
      Cormac nie czuje się żadnym gimbusem bo NBA śledzę od ’93 roku i po prostu mam inne zdanie

    • Z drugiej strony wielu zawodników nie pozwoliło sobie na to aby być 1-3 w finałach. Warto pamiętać również o kole rtunkowym jakie rzucił w stronę Cavs Green w tamtych finałach.

  6. Jordan musiał grać na studiach a i tak poszedł z 3 numerem tracąc lata gry w nba. LBJ nie musiał, poszedł z 1 numerem i nabił dodatkowo staty.

    Jordan dwukrotnie tchórzył i odchodził z nba zawodząc swoich fanów i zaniżając sobie staty, LBJ póki co nigdy.

    Jordan ma wynik 6:0 w Finałach LBJ 3:6 ale mistrzostwo to wynik zespołu a więc..
    MJ Miał jednego z najlepszych trenerów w historii, zanim go miał przegrał w pierwszej rundzie PO 3 razy, w tym raz do 0. Z cienkimi trenerami LBJ ma w pierwszej rundzie wynik 13:0 i Finały w wieku 22 lat.
    MJ miał Pippena, wdg nba jednego z 50 najlepszych zawodników pierwszych 50 lat istnienia ligi.

    LBJ prędzej czy później pobije wszelkie TOTAL rekordy Jordana i innych.

    LBJ może grać wydajnie na każdej pozycji – MJ na 3.

    i teraz najważniejsze w pojedynku 1 na 1. Każdy kto choć trochę grał w kosza wie że siła, szybkość, skoczność i masa na boisku robi swoje w połączeni z boiskowym IQ. LBJ w każdej z tej kategorii jest lepszy. Jordan w 1:1 przegrywa tym bardziej bo LBJ jeżeli chodzi o fizyczność i boiskowe IQ zjada go na śniadanie.

    LBJ wyszedł z 1:3 bez przewagi boiska, z najlepszą drużyną sezonu regularnego która pobiła rekord Bulls Jordana.

    Życie prywatne to już pomijam, egoistyczny Jordan to, rozwody, hazardy i ch.. wie co jeszcze. LBJ to przykład dla dzieciaków, wzorowy ojciec i aktywista.

    LBJ nie jest zwykłym Królem – on jest Królem wszystkich GOAT!!!

    Long live the KING!!!

    • Niezły tok rozumowania. Kwame Brown też nie musiał grać na studiach i został wybrany z nr 1, więc tytuł GOAT dla Lebrona wciąż jest dyskusyjny.

    • Śmieszne jest nazywaniem trollem kogoś kto wypisał same fakty, albo prawie same. Widzę psychofani Jordana mają jakiś problem ze sobą.

    • Bo to fakty z analizą i porównaniem którego tutaj jeszcze nie widzieli i pewnie nigdzie. Dlatego zatkało sentymentalne dziubki. Smuteczek. Napisałbym więcej ale po co.. to już wystarczy. Resztę zapisze na kartach historii sam LeBron, ma jeszcze trochę czasu na to na parkiecie nba.. w przeciwieństwie do Jordana hahahahah

    • To że Jordan odchodził z NBA, że Jordan miał jednego z najlepszych trenerów w historii i odpadał w 1 rundach, że grał z Pippenem, czy że James wychodził z 1-3 przeciwko GSW czy zwyczajnie nie miał tak kontrowersyjnej z punktu okołokoszykarskiego kariery (bądź mówiąc wprost nie był takim burakiem jak Jordan) to same fakty, a nie jawne bzdury. Więc od kiedy fakty są nazywane jawnymi bzdurami?

    • LittleBitCorky ciekawie to opisałeś ale chyba dużo bazowałeś na statystykach i to suchych…ktokolwiek widział Jordana w akcji na żywo (tv) wie, że to jednak MJ bije na głowę Jamesa, któremu nie można odmówić wielkości i który jest z pewnością w ścisiłej czołówce najlepszych graczy NBA. Oczywiście to są wszystko gdybania bo nie ma możliwości ich zestawienia w meczu. Natomiast uważam, że Jordan bije na głowę Jamesa pod względem łatwości zdobywania punktów, jest lepszym strzelcem, zdecydowanie lepszym obrońcą, zdecydowanie lepszym liderem zespołu i miał taką mentalność zwycięzcy, której nie miał nikt inny a już argument o wyższym boiskowym IQ to już wogóle nieznajomość tematu z Twojej strony…siła, waga, masa są to atuty ale ani Barkley ani Malone ani Kemp nie mogli pokonać w finałach MJ a mieli wszystkie atuty…Uważam, że Twoje argumenty są chybione dlatego, że nie oglądałeś meczów, zwłaszcza finałowych z udziałem Jordana i Bulls

    • Oglądałem transmisję na żywo z Jordanem a nawet z Johnsonem. Barkley niższy i grubszy, dobry kozioł i podanie i rzucić 3 – tyle, Malone za to przypakowany ale brak akceleracji, podania, i szybkosci i rzutu za 3 – Kemp, za wolny brak kozła i rzutu za 3 za to najlepszy z wymienionych pod względem obrony i dynamiki przy obręczy. W latach 90 jedyny który dorównywał fizycznością, wzrostem i waga, podobna rzeźba, szybkość, dynamika i skoczność to Larry Johnson. Rzut też niezły później rozwinął 3 więc miał potencjal na dystans. Potrsfil też ładnie podac. Pierwsze sezony przed kontuzja – zawodnik który był najbliżej LBJa porównujac tylko pierwsze lata grania. Ale to nie jego postawiłbym na 2 miejscu all time bo przecież nic więcej nie pokazał. Na 2 dałbym Magica po LBJ a na 3 Jordana tylko dlatego że Oscar grał w erze kamienia łupanego haha Jordan był słaby fizycznie w porównaniu do LBJa i Johnsona. Taki szczypiorek, raz z bara i go nie ma 🙂

    • Dywagację o dupie maryni, tak naprawdę nikt z nas nie jest w stanie tego ocenić, ponieważ w latach 90 była inna koszykówka i teraz jest inna…co do tego, że Jordan był słaby fizycznie to w żaden sposób się nie zgodzę bo był pirwszorżednym atletą i grał w czasach fizycznej koszykówki i być może to James odbijałby się jak piłka od Rodmana, Laimbeera, Oakleya czy Masona…to nie była liga takich szczypiorków jak obecnie 🙂 pozdrawiam i cenię merytoryczną dyspute

    • WTF??????? Masz najlepszy symulator na świecie – i to czego nie można było tak dokładnie sprawdzić w latach 90, choć można było próbować haha Odpal sobie najnowsze NBA 2K czy nawet te z ostatnich lat a nawet Live’a i sprawdź kto się od kogo odbija hahha kto jest szybszy, większy i silniejszy na parkiecie i w powietrzu – kto rzuci 3 z 10m czy przebije się przez 3 dryblasów :] Dywagacje o dupie Maryni? eeee chłopie niektóre giery sportowe teraz to na prawdę kozackie symulatory :] Z pewnością bym nie brał tego typu testu jako głównego wyznacznika ale na pewno daje to jakiś pogląd na sytuację, tym bardziej jak ktoś ma ograniczoną wyobraźnię :] a dlaczego również LBJ fizycznie łamie Jordana (no oprócz januszowego wąsika) to fakt że swoje zrobił też trend sekularny. Poczytajcie se bracia i siostry jak nie wiecie co to i złóżcie pokłon Królowi!! It’s evolution bejbe 😛 Long live the KING!

    • @LittleBitCorky

      Krótko mówiąc, stek bzdur. Jordan w trakcie 11 sezonów w Bulls osiągnął nieporównywalnie więcej, niż LBJ w 16. Zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. Tu w ogóle nawet nie ma czego porównywać. Widać wyraźnie, że po prostu nie zdajesz sobie z tego sprawy.

      Pippen. Wspaniały gracz, naprawdę. Średnia punktowa Pippena w playoff z sezonów mistrzowskich: 91: 17,8 92: 21,0 93: 18,6 96: 19,4 97: 20,2 98: 19,1 .

      Dla porównania: D. Wade w playoffach 2012 średnia 22,8 pkt. Kyrie Irving w playoff 2016, średnia 25.2 pkt na mecz.

      Ale oczywiście dla wyznawców LBJ to Lebron ciągnął całą drużynę na swoich plecach do finałów i zdobywał mistrza, a Jordan miał wokół siebie mnóstwo świetnych graczy. Mimo tego, że było dokładnie na odwrót.

      Co do pojedynku 1 na 1 i rzekomej przewagi Lebrona nad Jordanem, to najwyraźniej w życiu piłki do kosza nie miałeś. Bo po prostu nie wiesz, jak ważna w takim przypadku jest nie siła fizyczna, ale szybkość, zwinność i umiejętność minięcia przeciwnika w pierwszym kroku. Co z tego, że LBJ jest wyższy, silniejszy i bardziej wszechstronny, skoro przy Jordanie jest po prostu wolny i mało zwrotny?

      Nudne już są te wypociny wyznawców LBJ. Obalanie ich jest dziecinnie łatwe. Tylko nużące, bo w kółko się wałkuje to samo, a to i tak do ciasnych móżdżków nie dociera.

    • Nic o mnie nie wiesz a piszesz jaki jestem, czy to że nie grałem w kosza czy to że jestem wyznawca jakimś. Chłopie to nie o mnie tylko o osobach publicznych komentowanie. Skoro nie widzisz roznicy to nie podjezdzaj. James w swoim prime I Jordan też mają podobną szybkość i minięcie co przy masie, wielkości i siłę daje przewagę LBJ. Ofpal sobie emulator i obadaj. Co do obrony. LBJ nigdy nie grał w warunkach hand checking więc nie wiadomo jakby bronił w porównaniu do MJ. Biorąc pod uwagę warunki fizyczne pewnie lepiej. Ale tego nie ma jak porównać więc zlewam. To się nazywa profesjonalizm w dyskusji. Hahaha Natomiast szybkość biegu pierwszy krok przyspieszenie można zmierzyć na podstawie materiałów wideo co też już dawno zrobili chłopaki i wprowadzili te dane do serii 2K. Staty ziomków haha Bosch Love nawet 10 piłek nie zbierali – Rodman po 15. Pippen – jeden z 50 najlepszych koszykarzy, Jackson – elita. Koniec. Dobra starczy bo se papilarne zetre a nie na na kogo. Lepiej se pocisnę Jordana LeBronem w NBA 2K Haha

    • Wiem o tobie tyle, ile można wywnioskować z komentarzy. Wywnioskowałem tyle, że nie masz pojęcia o grze 1 na 1 i ogólnie o NBA. I jak widać po kolejnym komentarzu, nie pomyliłem się.

    • Idź z tąd, Jak najdalej Little Boy – jak bomba atomowa z tym ,że ty taką bombke masz w myślach swojej mózfgownicy.Jordan poprostu jest najlepszy – FAKT. Koniec kropka

    • Przypuszczam, że znasz to na pamięć i odtwarzasz w myślach gdy się onanizujesz,

    • Jordan był szybszy niż LBJ, bardziej skoczny i miał wyższe boiskowe IQ( nie wystarczy przetrzymywać piłki przez cały mecz żeby nabijać staty aby być traktowanym za świetnego rozgrywającego tak jak to robi LBJ ). LBJ jest wyższy, cięższy i pewnie silniejszy ( siła statyczna ) ale ma mniej dynamicznej siły niż miał MJ. Taranowanie przeciwników ( czołg LBJ ) zawsze mniej mi imponowało niż ich omijanie ( MJ ) . Wszechstronność LBJ też jest przereklamowana, gdyż ma on tendencję do ciągłego przetrzymywania piłki,aby nabijać swoje statystyki, ograniczając tym samym zaangażowanie innych zawodników . Jest przy tym bardzo mało zaangażowany w obronie. Jordan tylko raz był ustawiony przez niecałe 1/3 sezonu na pozycji rozgrywającego i wykręcił 11 Triple double w 13 meczach. Oczywiście że LBJ jest najwybitniejszym graczem swojej generacji i osobiście stawiam go w pierwszej 10-tce najlepszych graczy w historii. Jordana uważam jednak za lepszego i bardziej wartościowego gracza, głównie z powodu jego determinacji, woli zwycięstwa, instynktowi boiskowego zabójcy i brania na swoje barki odpowiedzialności za wynik w najważniejszych momentach. Tych cech często brakuje Lebronowi. Apeluję do kibiców: nie obrażajcie się w czasie dyskusji internetowych, wymieniajcie uwagi : te merytoryczne i emocjonalne. Przede wszystkim cieszcie się jednak z gry obecnych graczy i doceniajcie rozwój koszykówki.

  7. Trzymałem kciuki za Warriors i nawet mając na uwadze żenujące wycięcie Draymonda w tamtym momencie na kluczowy mecz – to mimo wszystko muszę przyznać rację. Lebron zrobił historię na hollywoodzki scenariusz w tamtym sezonie i to była wielka rzecz. Przetrwać 7-meczową serię z piekielnie mocnymi Warriors, wygrać tę serię w całościowej punktacji o te 4 punkty i przerwać ich dominację (3 mistrzostwa w 4 lata) to naprawdę przepotężny wyczyn, który spokojnie stawia go na równi wyczynów Jordana.

  8. Nie ma czegoś takiego jak najlepszy koszykarz w historii (g.o.a.t) i podobnie jest w przypadku innych sportów drużynowych…. bo to jest gra drużyny ,a losowo pojedynczej wyjątkowej akcji czy statystyk nie porównasz rzeczowo z inną bo zawsze będzie inna okoliczność w danej akcji czy sytuacji niż kolejna porównywalnie wyjątkowa akcja. To inny obrońca ,to inna przestrzeń/warunki do wykonania akcji. Każdy też gracz ma inne warunki, motorykę itp. Samo miano g.o.a.t już na starcie jest byt indywidualnym mianem aby było stosowane w jakimkolwiek sporcie drużynowym. No,ale dyskusja w tym kierunku zawsze będzie pożądana.

  9. Jordan już wcześniej mówił, że niedługo będzie jakiś lepszy od niego koszykarz. Wtedy zapewne już przypuszczał, że LeBron go przerośnie, i jednocześnie wiedział jak dominowało kilku najwybitniejszych przed nim więc nie czuł się GOAT. Mimo tego uważam, że MJ to do dziś obok Jamesa był prawdopodobnie najwybitniejszym zawodnikiem.

    • Trzeba być kompletnym przegrańcem, żeby zwracać uwagę na jakieś minusy pawełku. Nie wiedziałeś?

    • TO tylko pokazuje twoją głupotę baranie i nie,nie jesteś w jakimś wyjątkowym gronie ,które widzi świat w jakiś wyjątkowy sposób,po prostu nie masz pojęcia o rzeczywistym stanie.Próbujesz coś napisać a tu „pińć” set minusów ,czemu?ludzie Cię nie lubią?raczej piszesz głupoty oderwane od rzeczywistości.

    • Minusują mnie niedzielni kibice, których wiedza o koszu jest zerowa i żyją powszechnie głoszonymi mitami. Potrafią wystawić 500 minusów, ale na te 500 minusów najwyżej kilku cokolwiek odpisze, bo reszta jest za głupia nawet na to. Tu na 16 minusów jest 0 odpowiedzi więc to mówi samo za siebie o „wiedzy” tych ekspertów. Ty także się zaliczasz to takich przygłupów, ilość absurdów i oderwanych od rzeczywistości wymysłów w twoich postach jest porażająca, nawet nie chce mi się na większość odpisywać, bo od razu widać, że na oczy nie widziałeś większości meczów i czasów o których się wypowiadasz. Jakieś wymysły z Carterami, Bryantowymi królami NBA, czy Wade’ami ciągnącymi Jamesa tylko pokazują z jakim baranem mam do czynienia. Wolę popisać na poważniejszych stronach gdzie się banuje takich przygłupów jak ty na wejściu, tu zaglądam sporadycznie bo ogólnie za niski poziom jest… Więc głoś dalej swoje mądrości i zbieraj plusy od hotdogowych kibiców, jest się czym pochwalić.

  10. Ostatnie zdanie w tym artykule rozwalilo mnie na lopatki………Szanowny Pan redaktor mogl juz sobie darowac to stwierdzenie.

  11. Panie Michale nie ma pan o czym pisać.Brak jakiejkolwiek inicjatywy.Po co po raz setny przypominać ten wywiad?????Probasket nakazało nabić wyświetleń pod artykułem?Innego logicznego wytłumaczenia nie widzę.

    • Nasir Jones z Twojej strony to wygląda tak: „proszę nie piszcie artykułów, które jestem zmuszony komentować”. Nie chcemy czytać, nie czytamy, nie komentujemy, itd

      Artykuł dobry, i wielki szacun za własne podsumowanie bo rzesze fanów potrafią interpretować na opak. Skoro powiedział że się poczuł jak GOAT, to się pewnie tak poczuł, co niewiele znaczy. Za to nadinterpretacji jest więcej niż LB by wymyślił przez całe życie.

      Teraz takie czasy że trzeba się promować żeby wydębić kasę, i to działa co widać po ilości komentarzy. A komentarze są brane do statystyk czytelności (bo co innego ma być brane) i przyciąga to sponsorów.

    • To przecież napisałem że artykuł dla wyświetleń.ps a co w tym artykule dobrego?nic z koszem nie ma wspólnego.Bo ktoś powiedział coś?sorry to pudelek news

  12. W każdej z amerykańskich lig notorycznie prowadzone są dyskusje na temat GOATów. Prawda jest taka, że za każdym topowym graczem przemawiają argumenty za i przeciw. Choćbyś nie wiem ile ich miał, nie dogodzisz wszystkim. Każdy będzie stawiał na swojego faworyta. Ja osobiście niewiele mogę powiedzieć o Jordanie, ponieważ na oczy nie widziałem żadnego meczu z jego udziałem. LeBron jest typowym dominatorem. Gdzie by nie grał, to drużyna z nim w składzie staje się dużo lepsza. Jednak w moim mniemaniu numerem 1 zawsze był i będzie Kobe Bryant. Pamiętam te zarwane noce, mając rano na 8 do szkoły nastawiało się zegarek na 4:30, żeby zobaczyć Mambę w akcji. Kobe jest dla mnie kimś więcej niż koszykarskim geniuszem, jest wzorem do naśladowania. Jak będę już starym dziadkiem, oglądając NBA z wnukami, z łezką w oku będę wspominał te czasy. Dlatego dla mnie wybór GOAT’a jest prosty.

  13. Lebron goat. Hehe. Dziwię się skromności MJ. Grał w bykach od początku i tworzył zespół czekał. A James proszę ja was tworzył dream teamy Miami Cavs Lakers. Żenada.

  14. Porównania graczy z różnych epok nie mają sensu. Nawet ocenianie dokonań nie ma sensu. Są tylko nasze indywidualne odczucia. Dla mnie MJ to numer jeden. LBJ jest świetny i obecnie mu kibicuję jak również kilku innym zawodnikom.
    Nawet indywidualne dokonania graczy nie mają sensu i nie pokażą kto jest najlepszy. Magic był wybitny nawet grając wśród wybitnych i co by było gdyby nie HIV i postawa I. Thomasa. Magic mógłby wykręcić statystyki i mistrzostwa. Jordan gdyby nie stracony sezon przez kontuzję stopy i przerwy mógłby zdobyć więcej mistrzostw i wyśrubować statystyki, które i tak ma nieziemskie a gdyby rozpatrywać je na ilość rozegranych spotkań to niedoścignione. Każdy wielki zawodnik gra też w drużynie, ma do pomocy zawodników i nawet wybitny gracz może nie zdobyć mistrzostwa. Pisze się o Pipenie przy Jordanie ale LBJ miał Irvinga!
    Zmienia się też liga i zasady ale jestem pewien jednego że każdy wielki gracz grałby wspaniale w każdych czasach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj