Koszykarze Philadelphia 76ers jechali do Bostonu na mecz numer pięć jak na ścięcie. Po dwóch wygranych w hali rywala wydawało się, że postawnie kropki nad „i” we własnej hali będzie dla Celtics jedynie formalnością. Joel Embiid i reszta graczy Sixers miała jednak inne plany. Środkowy w dopiero drugim występie w tegorocznych play-offach rzucił 33 punkty, a seria przeniesie się na kolejny mecz do Pensylwanii.
Joel Embiid zanotował 33 punkty, osiem asyst i cztery zbiórki, Tyrese Maxey dołożył 25 punktów, 10 zbiórek i pięć asyst, a Philadelphia 76ers uciekli spod topora trzymanego przez zawodników Boston Celtics i wywalczyli prawo gry w szóstym meczu pierwszej rundy play-offów. Po dwóch porażkach (drugiej szczególnie sromotnej) we własnej hali, niemal nikt nie dawał Sixers większych szans na powodzenie w wyjazdowym starciu.
— Oczywiście nie chcesz wracać do domu, więc robisz wszystko, co trzeba. Uważam, że w obronie spisaliśmy się znacznie lepiej, zwłaszcza że nie przesadzaliśmy z pomocą, jak to miało miejsce w poprzednim meczu. No i tak, w ataku gra staje się trochę łatwiejsza, kiedy trafiasz rzuty. Trafiliśmy więcej rzutów niż w poprzednim meczu. To dobre połączenie, jeśli chcesz wygrać mecz koszykówki — ocenił Embiid po meczu, cytowany przez ESPN.
Jeszcze przed startem ostatniej kwarty Celtics prowadzili jednym punktem i wydawało się, że przed własną publicznością nie wypuszczą takiej okazji z rąk. Sixers jednak postawili twarde warunki, wiedząc, że może to być ich ostatnie 12 minut w tym sezonie. — Przede wszystkim trzeba im to oddać. Grali dobrze. Mieliśmy kilka okazji, co do których czuliśmy się pewnie, ale po prostu nam nie wyszło. Ale czasami tak bywa. Wiecie, to po prostu trudne. Brak skuteczności w ataku wywiera dużą presję na obronę, a oni zrobili kilka dobrych akcji w ataku — zauważył z kolei Jayson Tatum, lider Celtics.
Tylko w drugiej połowie Embiid rzucił 18 punktów, trafiając siedem z 10 rzutów z gry. — Dominował — stwierdził Maxey. — Myślę, że trzeba znaleźć odpowiednią równowagę. Na początku meczu grałem trochę więcej na dystansie. A potem, w drugiej połowie, było trochę tego i tego. Pod koszem czuję się całkiem pewnie, jeśli chodzi o szanse w pojedynkach jeden na jednego z każdym w tej lidze. Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł mnie zatrzymać — podkreślił Embiid.
Sytuacja Sixers niewiele się zmieniła — wciąż nie mogą sobie pozwolić na choćby jedną porażkę. Mecz numer sześć w Filadelfii w nocy z czwartku na piątek o godz. 2.00 polskiego czasu.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!









