Scoot Henderson miał zostać jednym z fundamentów przebudowy Portland Trail Blazers, ale dziś musi walczyć o minuty w zatłoczonej rotacji na obwodzie. Czy to właśnie trzeci numer draftu z 2023 roku będzie zawodnikiem, z którym klub ostatecznie się rozstanie?
Damian Lillard, Ja Morant, Jrue Holiday, Scoot Henderson, a do tego kontuzjowany obecnie Shaedon Sharpe. Nazwisk jest dużo, ale minut i okazji do prowadzenia ataku znacznie mniej. Co ciekawe ewentualne porządkowanie tej rotacji wcale nie musi oznaczać oddania starszego Holidaya.
Duże znaczenie ma tu podejście właściciela klubu Joe Cronina, który jest dumny ze sprowadzenia Holidaya i wykorzystania momentu, w którym Boston Celtics rozmontowywali mistrzowski skład z 2024 roku.
Wątpliwości co do przyszłości Hendersona podsyca jego sytuacja kontraktowa. Jak informował dziennikarz Chris Haynes, zawodnik i klub nie uzgodnili przedłużenia debiutanckiej umowy przed październikowym terminem. Oznacza to, że po sezonie Henderson może zostać zastrzeżonym wolnym agentem, a Blazers będą mogli go zatrzymać poprzez wyrównanie oferty innego zespołu. Brak porozumienia nie przesądza więc o rozstaniu, ale pozostawia ważną decyzję na kolejne miesiące.
Problem polega na tym, że Henderson musi przekonywać do siebie w warunkach zupełnie innych niż te, których można było oczekiwać po wyborze z trzecim numerem draftu. Trener Micah Nori rozpoczął sezon z Lillardem i Morantem w pierwszej piątce. Henderson i Holiday mają wchodzić z ławki. Miejsce do gry zatem jest, ale rola głównego rozgrywającego pozostaje zajęta.
Poprzedni sezon również nie dał klubowi pełnej odpowiedzi na pytanie o możliwości młodego obrońcy. Henderson wystąpił tylko w 30 spotkaniach sezonu zasadniczego, osiągając średnio 14,2 punktu, 2,7 zbiórki i 3,7 asysty. Pokazywał potencjał, ale ograniczona liczba występów utrudniała ocenę, czy można już powierzyć mu większą odpowiedzialność.
W obecnym składzie jego szansą może być większa skuteczność w grze bez piłki. Pod koniec poprzedniego sezonu zaczął lepiej odnajdywać się w roli obrońcy łączącego zdobywanie punktów z rozegraniem. Trafianie po podaniach partnerów i solidniejsza obrona mogłyby pomóc mu utrzymać minuty także u boku bardziej doświadczonych zawodników.
Dla Hendersona to szczególnie wymagający moment. Musi pokazać na jaki następny kontrakt zasługuje, jednocześnie dzieląc czas z uznanymi rozgrywającymi. Dla Blazers najbliższe miesiące będą sprawdzianem, czy potrafią znaleźć dla niego rolę uzasadniającą dalszą inwestycję. Jeśli się to nie uda, temat wymiany może wrócić ze znacznie większą siłą i wtedy zespół z Portland może się zdecydować na wymianę w trakcie sezonu. Okienko transferowe zamyka się 11 lutego.










