W cieniu wydarzeń pre-season, u progu nowej kampanii, szefowie klubów zdecydowali komu powierzyliby przyszłość swojej organizacji, jeżeli zależałaby ona od jednej akcji. Większe emocje niż czołówka tegorocznego głosowania wzbudził jednak jej wielki nieobecny. Czy domyślacie się o kim mowa?


Mistrzostwo i nagroda MVP Finałów nie wystarczyły LeBronowi Jamesowi by znaleźć uznanie w oczach głosujących. Żaden z 30 GM’ów nie określił rozpoczynającego 18. sezon koszykarza jako swojego „pewniaka”. Mimo ogromnego doświadczenia, niezliczonej ilości trafionych game-winnerów i miana żywej legendy światowej koszykówki, King James nie mógł cieszyć się nawet z głosu menagera swojej własnej drużyny – Roba Pelinki.

Zwycięzcą klasyfikacji został Damian Lillard, który zgodnie z przedsezonowymi zapowiedziami może powalczyć w tym roku o statuetkę MVP. Czołówkę uzupełnili dawni koledzy z Golden State Warriors, Stephen Curry oraz wracający po zerwaniu ścięgna Achillesa Kevin Durant. W porównaniu do ubiegłorocznej ankiety, gdy bezapelacyjnym zwycięzcą został rozgrywający wojowników zapisując na swoje konto aż 44% spośród oddanych głosów, stawka wyrównała się, co można uznać za kolejny optymistyczny prognostyk przed startem nowego sezonu.

Oto cała klasyfikacja:

1. Damian Lillard, Portland Trail Blazers – 32%

2. Stephen Curry, Golden State Warriors – 25%

3. Kevin Durant, Brooklyn Nets – 18%

4. Luka Doncic, Dallas Mavericks – 11%

5. Chris Paul, Phoenix Suns – 7%

6. Devin Booker, Phoenix Suns – 3%

6. Jamal Murray, Denver Nuggets – 3%

Kto twoim zdaniem powinien oddać rzut na wagę mistrzostwa? Czekamy na wasze komentarze.






3 KOMENTARZE

  1. Znamienne, że gość chcący uchodzić za KOZĘ, niejaki Lebronek, nie jest brany pod uwagę.
    Dlaczemu, że zacytuję Czesia.

  2. Proste, że Lillard. On potrafi walnąć game winnera nawet z połowy boiska. I to kilka razy w sezonie. Ale i tak brak LBJ w tym gronie to jednak pomyłka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here