Tyrese Maxey znakomicie rozpoczął sezon. Stawką jego kolejnych występów będzie jego przyszły kontrakt. Tu pojawia się problem, bo ponowny wybór do All-NBA otworzyłby mu drogę do przedłużenia z pensją początkową sięgającą 35% limitu wynagrodzeń. Większe pieniądze mogłyby zacząć obowiązywać dopiero od sezonu 2029/30, ale Sixers mogą rozmawiać o nich znacznie wcześniej.
Kontuzje innych gwiazd mogą zmienić układ sił w walce o indywidualne wyróżnienia, a te w NBA potrafią mieć bardzo konkretne znaczenie finansowe.
Maxey ma przy tym własne argumenty sportowe. W pierwszych pięciu spotkaniach zdobywał średnio 28,4 punktu, rozdawał 4,6 asysty i zbierał 4,2 piłki. Został również wybrany najlepszym zawodnikiem pierwszego tygodnia rozgrywek w Konferencji Wschodniej.
All-NBA to trzy najlepsze piątki sezonu, wybierane w głosowaniu po zakończeniu rozgrywek. Miejsce w jednej z nich jest oczywiście potwierdzeniem przynależności do ścisłej czołówki, ale w przypadku części zawodników pozwala im też wynegocjować kontrakt na zdecydowanie wyższym poziomie.
Dlaczego 35%, a nie 30%?
Maksymalna pensja w NBA zależy między innymi od stażu zawodnika. Dla koszykarza z 7-9 sezonami doświadczenia standardowy pułap wynosi 30% limitu wynagrodzeń, natomiast specjalne przedłużenie dla uprawnionego gracza pozostającego w swoim klubie może podnieść go do 35%.
Maxey po obecnych rozgrywkach będzie miał siedem sezonów stażu i jeszcze dwa lata ważny kontrakt. Jeżeli ponownie trafi do All-NBA, to latem 2027 będzie mógł podpisać przedłużenie o cztery kolejne sezony z wyższym limitem pensji. Nowa część umowy zaczęłaby obowiązywać oczywiście po zakończeniu obecnej.
W prostym przykładzie przy limicie wynagrodzeń wynoszącym 200 mln dolarów różnica między 30% a 35% to 10 mln dolarów w pierwszym roku. To tylko przykład, ale chodzi nam o pokazanie jaka to może być skala.
Obecny kontrakt Maxeya, podpisany w 2024 roku, obejmuje pięć lat i około 203,85 mln dolarów. Obowiązuje do końca sezonu 2028/29. Kolejna nagroda nie zmieni zapisanych w nim pensji, ale daje duże możliwości przy negocjowaniu następnego kontraktu.
Ważne jest również to, że mówimy o prawie do podpisania większej umowy. Klub nie dostaje nakazu zaoferowania całej dopuszczalnej kwoty, a zawodnik nie otrzymuje pieniędzy w chwili ogłoszenia wyników głosowania. Obie strony nadal muszą uzgodnić warunki.
Oczywiście wielu zawodników jest uprawnionych do wysokich zarobków, ale to nie oznacza, że klub z automatu jest gotowy mu tyle zapłacić. Tak było chociażby z Jalenem Durenem, z którym Detroit Pistons długo nie mogli dojść do porozumienia w sprawie nowej umowy.
Kontuzje rywali zmieniają konkurencję
Przy wyborach do All-NBA znaczenie ma dostępność graczy. Zasadniczy wymóg to 65 zaliczonych spotkań sezonu zasadniczego, z małymi wyjątkami. Dłuższa przerwa może więc wyeliminować zawodnika, którego poziom gry w żaden sposób nie odstaje od czołówki.
Chodzi po prostu o to, że ze względu na kontuzje wielu graczy już na początku sezonu, konkurencja dla Maxeya może być dużo mniejsza. Na przykład Anthony Edwards, która ma wrócić za dwa miesiące zapewne wypadnie z listy kandydatów do All-NBA. Bez względu na to jak będzie grał, to nie wyrobi limitu rozegranych meczów.
Oczywiście kontuzje muszą też ominąć Maxey’a i musi on utrzymać wysoki poziom.
Dla Sixers to będzie część większej decyzji o przyszłości zespołu. Drużyna z LeBronem Jamesem, Joelem Embiidem i Jaylenem Brownem walczy o wynik teraz, ale przy ustalaniu kolejnych umów trzeba będzie zdecydować, komu powierzyć największą część budżetu w następnych latach. Wydaje się, że o ile teraz Sixers muszą zadbać o Embiida i Jamesa, to jednak Maxey jest ich przyszłością i na pewno mają tego świadomość.










