Niedzielny wieczór w Dallas przejdzie do historii jako moment, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość NBA spotkały się w jednym, niezwykłym punkcie czasowym. W hali American Airlines Center doszło do pojedynku, który wymyka się wszelkim schematom – naprzeciw siebie stanęli 41-letni nestor parkietów, LeBron James, oraz 19-letni fenomen, Cooper Flagg. Choć Dallas Mavericks pokonali Los Angeles Lakers 134:128, to nie wynik meczu, lecz bezprecedensowe osiągnięcia indywidualne obu gwiazd stały się głównym tematem rozmów w świecie sportu.



Po raz pierwszy w dziejach NBA zdarzyło się, aby w tym samym meczu zawodnik mający co najmniej 40 lat oraz nastolatek zdobyli po minimum 20 punktów. Ta statystyczna rzadkość stała się faktem już w pierwszej połowie: Cooper Flagg schodził na przerwę z dorobkiem 26 punktów, podczas gdy LeBron James miał ich na koncie 22. Całe spotkanie debiutant z Dallas Mavericks zakończył z dorobkiem 45 punktów, ośmiu zbiórek i dziewięciu asyst, podczas gdy lider Los Angeles Lakers był bliski triple-double, zapisując na swoje konto 30 „oczek” i 15 asyst, dokładając do tego dziewięć zbióek.

Wyczyn Flagga jest tym bardziej doniosły, że w dwóch kolejnych meczach uzbierał on łącznie 96 punktów, co stawia go w jednym rzędzie z legendarnym Wiltem Chamberlainem jako jednego z zaledwie dwóch pierwszoroczniaków w historii z taką zdobyczą na przestrzeni dwóch spotkań. 19-latek z Mavs stał się również pierwszym debiutantem od czasu Allena Iversona w 1997 roku, który zdobył ponad 40 punktów w dwóch meczach z rzędu.

Po meczu oczy wszystkich skierowane były na wzajemne interakcje obu zawodników. LeBron, który w trakcie swojej trwającej 23 lata kariery widział już niemal wszystko, nie szczędził pochwał młodemu przeciwnikowi, dostrzegając wyraźne analogie do własnych początków w lidze. Szczególną uwagę zwrócił na decyzję trenera Jasona Kidda o powierzeniu Flaggowi roli rozgrywającego, co przypominało sytuację Jamesa z czasów gry w Cleveland Cavaliers pod wodzą Paula Silasa.

– Uważam, że to świetny pomysł, by oddać piłkę w ręce jednego zawodnika i pozwolić mu przejść przez trudniejsze momenty. Kiedy przechodzisz przez takie chwile, pozwala ci to rozwijać się szybciej niż innym graczom. Właśnie to zrobił dla mnie Paul Silas, niech spoczywa w pokoju. W moim debiutanckim sezonie w zasadzie od początku grałem na jedynce. Pozwalał mi popełniać błędy i uczyć na żywo przeciwko najtrudniejszym defensywom przeciwników… więc widzę tu sporo podobieństw – stwierdził weteran, cytowany przez Abby Jones z DLLS Sports.

– Podoba mi się to, co robi. Podoba mi się to, co wnosi do tej organizacji. Wygląda na to, że naprawdę kocha tę grę. Wkłada w to ciężką pracę – dodał LBJ.

Mimo że James zaznaczył, iż poza boiskiem ich sytuacje są odmienne – on sam od najmłodszych lat musiał mierzyć się z nieporównywalnie większą presją medialną – to czysto koszykarska nić porozumienia między nimi była ewidentna. Tymczasem dla Coopera możliwość rywalizacji z zawodnikiem, który grał w NBA, zanim on sam przyszedł na świat, była przeżyciem niemal mistycznym. Młody gwiazdor Dallas przyznał, że dorastał, podziwiając starszego kolegę po fachu i czerpiąc z niego inspirację.

– To ktoś, kogo oglądałem jako małe dziecko, śledząc całą jego karierę. To naprawdę imponujące, przede wszystkim móc go obserwować i widzieć, że wciąż jest w stanie robić te wszystkie rzeczy na boisku. To spełnienie marzeń – przyznał nastolatek.

Debiutant z Mavs dodał również, że bezpośrednie starcie z legendą było dla niego wyjątkowe, mówiąc: – To są właśnie takie momenty, takie chwile, kiedy możesz stanąć naprzeciwko kogoś, kto miał taką karierę. Oczywiście jest jednym z najwybitniejszych w historii, więc to niesamowite.

Wprawdzie niemal cała uwaga skupiała się na wyżej wymienionej dwójce, wieczór przyniósł także inne ciekawe akcenty. Na parkiecie ponownie pojawił się duet ojca z synem – LeBron i Bronny James. Nie obyło się jednak bez drobnych napięć między nimi. Na przykład w trzeciej kwarcie 41-latek nie krył frustracji po zbyt wolnym i wysokim podaniu syna, które zostało przejęte przez rywali. Kamery zarejestrowały, jak starszy z Jamesów udziela swojemu potomkowi surowej reprymendy, sugerując wybór podania kozłem.

Wracając jednak do meritum, z perspektywy całego sezonu, weekendowy popis Flagga drastycznie zmienił nastroje w wyścigu o nagrodę Debiutanta Roku (Rookie of the Year). Choć dotychczas zdecydowanym faworytem był Kon Knueppel z Charlotte Hornets, historyczne 96 punktów w dwa dni sprawiło, że Cooper błyskawicznie powrócił na szczyt list bukmacherskich, czyniąc tę rywalizację jedną z najbardziej emocjonujących w ostatnich latach.

– Myślę, że to zdecydowanie pewnego rodzaju manifestacja [moich umiejętności]. Ale wracam do tego, co mówiłem wcześniej – jestem pewny siebie, wiem, na co mnie stać i pozwolę, by reszta spraw rozwiązała się sama – skomentował sytuację sam zainteresowany z właściwą sobie skromnością. A jeśli ten wieczór był zapowiedzią zmiany pokoleniowej, to NBA właśnie dostała jej najbardziej widowiskową wersję.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany