Chicago Bulls po kolejnym bezbarwnym sezonie zaczynają porządki. Z klubem pożegnali się Arturas Karnisovas (wiceprezydent ds. koszykarskich) oraz Marc Eversley (menedżer). Tym samym Byki spróbują w nową erę wejść z nowym zarządem. Czas na kolejną przebudowę…
O zwolnieniach poinformował w poniedziałek wieczorem Shams Charania:
Klub potwierdził te doniesienia w oświadczeniu:
Chicago Bulls w trwających rozgrywkach znów znaleźli się pośrodku niczego. Nie byli na tyle silni, by móc powalczyć o czołówkę w Konferencji Wschodniej. Nie byli też jednak na tyle słabi, by znaleźć się w gronie najgorszych ekip w lidze i dać sobie duże szanse na wysoki wybór w drafcie. W tej chwili z bilansem 29-49 zajmują 12. miejsce w tabeli Wschodu. Na koncie mają siedem porażek z rzędu.
Układać tego bałaganu nie będzie już Arturas Karnisovas, który właśnie pożegnał się z posadą w Chicago. Jak podkreśla Charania, od czasu objęcia stanowiska szefa w 2020 roku Bulls pod jego wodzą wygrali 224 meczów i przegrali 254 spotkań. W tym czasie tylko raz zagrali w fazie play-off. W tym roku już po raz czwarty z rzędu zabraknie ich na starcie rywalizacji najważniejszego etapu gry w NBA.
Bardzo możliwe, że do nowego sezonu Byki przystąpią nie tylko z nowym zarządem, ale też nowym trenerem, gdyż niepewna jest przyszłość Billy’ego Donovana. Doświadczony szkoleniowiec mimo braku sukcesów od lat utrzymuje swoją posadę w Wietrznym Mieście. Teraz jednak był kuszony z powrotem do NCAA m.in. przez władze uniwersytetu North Carolina. I choć nowym trenerem Tar Heels ma zostać Michael Malone, to jednak Donovan i tak może pożegnać się z pracą w Chicago Bulls.










