Los Angeles Lakers potrzebują drobnej transformacji, to nie ulega wątpliwości. Jednak ich priorytetem może być letnie okienko 2022 roku. Czy będą w stanie latem przyszłego roku zrzucić na całą ligę prawdziwą bombę? Ma o to zadbać sam LeBron James. 


Jeśli Stephen Curry nie podpisze przedłużenia swojego kontraktu z Golden State Warriors (może to zrobić latem tego roku), po sezonie 2021/22 trzykrotny mistrz trafi na rynek wolnych agentów jako niezastrzeżony gracz. Do tej pory nie mieliśmy absolutnie żadnego cienia wątpliwości, co do tego, że Steph relatywnie szybko porozumie się z Warriors w sprawie 4-letniego maksymalnego przedłużenia kontraktu. Ale… może będzie chciał sprawdzić alternatywy?

W jednym z ostatnich programów traktujących o NBA, Brian Windhorst z ESPN podzielił się informacją wskazującą na to, że LeBron James będzie próbował przekonać Stephena Curry’ego, by ten latem 2022 roku dołączył do Los Angeles Lakers. Taki transfer automatycznie uczyniłby ekipę z LA głównym faworytem do walki o mistrzostwo NBA, lecz czy jest to realne rozwiązanie? Na ten moment naprawdę trudno uwierzyć nam w to, by Steph opuści San Francisco. 

Podobne plotki pojawiały się już wcześniej. Na wieści przekazywane przez Windhorsta musimy być szczególnie wyczuleni, bo historia jego “breaking newsów” jest bogata w wiele prognoz, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. Windhorst chwali się tym, że ma z LBJ-em dobry kontakt, więc poniekąd posiada informację z pierwszej ręki. Czasami są to jednak manipulacje i fake-newsy, które mają pobudzić widzów bądź czytelników. 

LBJ zapewne będzie starał się pomóc Robowi Pelince, generalnemu menadżerowi Lakers – na nowo poukładać wszystkie klocki. Ściągnięcie do LA Curry’ego byłoby bez cienia wątpliwości jednym z największych hitów ostatnich lat. Na razie jednak to mrzonka, ale historia NBA zna wiele przypadków plotek, które były początkowo odbierane w podobny sposób, a kilka miesięcy później sytuacja obracała się o 180 stopni. Dlatego nie powinniśmy niczego całkowicie wykluczać.






9 KOMENTARZE

  1. Curry=GSW!!! To że LBJ skacze z kwiatka na kwiatek to jego sprawa. Ale ja jestem pewny że Curry zostanie. Prędzej wszyscy inni odejdą niż on. Osiągnął wszystko, teraz może tylko pomóc organizacji to powtórzyć i być mentorem dla nadchodzących młodych.

  2. Jak James jest taką ,,gwiazdą” to niech pokaże, co sam potrafi ugrać!
    On bez wsparcia innych mega gwiazd, nie jest w stanie sam wywalczyć mistrzostwa. Zaraz po drafcie trafił do Cleveland z Zydurnasem, D. Gibsonem i A.Vareajo i co… i mistrzostwa nie było. Dopiero w Miami z Wadem, Boshem oraz R.Allenem, a później w Cleveland z Kevinem Love i Irvingiem się udało no i ostatni sezon z Davisem.
    Ma być siła rażenia, a będzie kotłowanina taka jak w Bklyn Nets.
    Liga w ogóle nie powinna pozwalać na budowę takich monopolów! Maks 2 all starów na zespół i każdej z drużyn dać równe szanse, bo który to już sezon Minnesota, albo Charlotte, czy Orlando mają ciężko, żeby dostać się do play offów?
    To wyrównało by szansę każdej z drużyn, a i rywalizacja była by bardziej zacięta, a nie – jedna drużyna kończy sezon z bilansem 60-22, a niektóre nie mogą nawet 20 meczy w sezonie wygrać…

    • jeśli już ktoś kogoś miałby rekrutować to Curry Bronka (pomijając absurdalność takiego przedsięwzięcia) Curry znaczy więcej dla GSW niż James dla Lakers

      To tak jakby Karl Malone rekrutował Jordana

      Media powinny przyjąć do wiadomości że wielki „Heat-Bronek” to już przeszłość

    • Mistrzostwa z CAVS nie licz, ponieważ liga zadbała o to aby zdobył je LBJ dając absurdalną dyskwalifikację Greenowi.

  3. z tego co w którymś artykule czytałem, Steph ma dostać ładny kontrakt w podziekowanie za wkład w osiągniecia drużyny.

  4. Czy Steph jest zainteresowany reanimacją kariery podstarzałej gwiazdy, która na dodatek nie uznaje autorytetu trenera?

  5. Jedyne wyjście dla LAL to wymienić jednego swojego All Stara na innego. Tylko takiego, który się tak nie łamie jak James i Davis.

  6. LeBron niech już się skończy ośmieszać bo po tym co robił w serii z Suns wstyd grać z takim koszykarzem/liderem w jednym zespole.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here