LeBron James poczuł na swoich barkach ogromną odpowiedzialność, gdy dowiedział się o śmierci swojego przyjaciela Kobego Bryanta. Lider Los Angeles Lakers doskonale wiedział, że musi pomóc środowisku, które pogrążyło się w ogromnej żałobie.


LBJ nie ukrywał żalu; nie ukrywał, że cierpi i nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojego przyjaciela. Mimo to znalazł w sobie wystarczająco dużo siły, by pomóc Los Angeles Lakers poradzić sobie z ogromną tragedią, jaka spadła na całą społeczność klubu. Według dziennikarza ESPN – Briana Windhorsta, LBJ odegrał kluczową rolę dając przykład i dbając o swoich kolegów.

Dołączył do Roba Pelinki – generalnego menadżera Lakers oraz do Jeanie Buss, by przygotować Lakers na wszystko, co miało wkrótce nadejść. Pomagał m.in. w kierowaniu działaniami, jakie miały zapewnić pomoc zarówno jego kolegom z drużyny, jak i pracownikom Lakers. Wielu z nich utrzymywało stały i bliski kontakt z Bryantem, bowiem ten zbudował w organizacji mnóstwo relacji.

To właśnie James kontaktował się z komisarzem Adamem Silverem w sprawie przełożenia meczu Lakers z Clippers. Naciskał na to, by wszystkim wokół dać odpowiednio dużo czasu na to, by sobie ze stratą poradzić. Wówczas miał świadomość tego, że jego drużyna nie jest gotowa do tego, by wyjść na parkiet. Zachował się jak na lidera przystało i w wielu momentach był w stanie przykryć swoje emocje, by po prostu świecić dla młodszych kolegów przykładem.

Żałoba twa nadal. Nikt w LA nie pogodzi się szybko z wydarzeniami końcówki stycznia. Obecnie starają się całą tą złą energię, jaka na nich spadła, przekuć w coś, co pomoże im zdobyć mistrzostwo NBA. Są na dobrej drodze, choć czeka ich mnóstwo wyzwań. O to, by sobie z nimi poradzili również zadbać ma LeBron James.

NBA: LaVar Ball znów wygłasza kontrowersyjne opinie


Subscribe
Powiadom o
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Pat
Pat
4 marca 2020 20:47

Ale tekst 🙂 Za chwile LBJ bedzie uznany za swietego jeszcze szybciej niz Kobe :). Tylko jego przejście do Lakersow odbiera mu sporo blaskow, co nie zmienia faktu ze jest sukinsyn cholernie dobry!

Krzysztof
Krzysztof
4 marca 2020 23:21
Odpowiedz  Pat

Przejście do Lakersów odbiera mu blasku ? Jak już to przejście do Heat było najbardziej krytykowane jako pójście na łatwiznę, gdy połączył siły z Wadem i Boshem uciekając z CC. Dwa inne w porównaniu do tego wyglądają niepozornie. Aczkolwiek ucieczka z Heat do Cavaliers była też wyrachowaniem. Widział w finale 2014, że Wade się skończył i ciężko będzie cokolwiek ugrać z nim jeszcze więc postawił na Irvinga. A przy okazji chciał odzyskać twarz w Cleveland. Zdobywając mistrzostwo dla tego miasta kibice mu wybaczyli jak ich wcześniej potraktował. Przechodząc do Lakers nie wybrał klubu, gdzie były gwiazdy. Mógł co najwyżej liczyć,… Czytaj więcej »

Obs
Obs
5 marca 2020 09:48
Odpowiedz  Krzysztof

Sportowe aspekty nie były tutaj priorytetem… Przypomnę, że Lakers są jednym z najbogatszych klubów w NBA i w dodatku jednym z najbardziej utytułowanych. W Cle było trudno już o jakieś sensowne wzmocnienia bo kontrakty jakie James załatwił swoim kumplom skutecznie ograniczały pole do manewrów. Gadka o tym, że to robił tylko dla rodziny była pretekstem do przenosin.

Artur
Artur
5 marca 2020 06:55

Jasne … ten buc myśli tylko o sobie o z tym ze wstąpił w niego duch kobiego ? grubo przesadził

Shulz
Shulz
5 marca 2020 11:15

LBJ można lubić i nie lubić za hype wokół. Wiele można powiedzieć, ale szacunek się chłopu należy, bo jest jednym z najlepszych w historii kosza i tylko ktoś kto nie ma pojęcia o BBallu może mówić, że jest słaby. Za tymi reklamami i przydomkami idzie ogromna kasa. Wy gadacie – obojętne czy dobrze czy źle – a jego marka(nazwisko) jest rozpoznawalne praktycznie przez wszystkich na całym świecie. Jeśli chodzi o artykuł to wydaje mi się, że w organizacji LAL faktycznie może jeszcze panować żałoba. W końcu Kobe był cały czas obecny, mieszkał w LA, udzielał się i dopiero pare lat… Czytaj więcej »

Ender
Ender
6 marca 2020 05:27
Odpowiedz  Shulz

LBJ idealnie pasuje do Lakers. Do tego samozadufania w sobie, tej pogoni za sławą czy pieniędzmi. Tak jak mówisz marka rośnie.
A takie bzdury jak te w artykule mają za zadanie tylko pchhsc ten syf do przodu…

Słowa nic nie kosztują. Łatwo paplać na prawo i lewo tak jak robi to James.

SceptoFan
5 marca 2020 23:05

O nieba, ale przeginka…
Jakim cudem piorun nie uderzył w Probasket?? Żebyście Wy jeszcze kasę mieli od Zarozumialca za tę promocję…
Kubo, wybacz mi, ale ten artykuł dał mi wieczne prawo do lekceważących wypowiedzi o Bronku.
Ludzie, toż to można zwymiotować od takich bałwochwalczych artykułów. Żałość.