Transfer LaMelo Balla do Minnesota Timberwolves może wyraźnie zmienić układ sił w Konferencji Zachodniej. Połączenie rozgrywającego z Anthonym Edwardsem tworzy w Minneapolis duet obwodowy o ogromnym potencjale ofensywnym, ale rodzi też pytania o współpracę obu gwiazd i ich grę w defensywie. Nie bez znaczenia pozostają również kulisy rozstania 25-latka z Charlotte Hornets, które rzucają nowe światło na ten głośny ruch.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Współpraca LaMelo Balla z Anthonym Edwardsem już od pierwszych meczów przedsezonowych układała się zaskakująco dobrze. Obaj koszykarze są jednak przyzwyczajeni do odgrywania głównej roli w ofensywie, co potwierdzają ich wskaźniki usage rate przekraczające 30%. Trener Minnesota Timberwolves, Chris Finch, dostrzegł nie tylko potencjał nowego duetu, ale również zmianę atmosfery w zespole.
– W ostatnich latach bywaliśmy zespołem o zmiennych nastrojach i prawdopodobnie nam to przeszkadzało. Zamieniliśmy tę zmienność na nadmierną ekscytację, więc musimy znaleźć równowagę – przyznał szkoleniowiec.
Finch podkreślił również, że obecność Balla ułatwia Edwardsowi zdobywanie punktów.
– Ant miał wczoraj mnóstwo łatwych pozycji rzutowych. W dużej mierze zawdzięczał je temu, jak LaMelo kreował grę – dodał trener.
Sam Edwards z entuzjazmem opowiadał o stylu gry nowego kolegi, który – jak to ujął – gra tak, jakby włosy stały mu w ogniu. Podobne wrażenie odniósł Jaden McDaniels, porównując wizję gry Balla do stylu legendarnego Magica Johnsona. Nowy rozgrywający Timberwolves również nie ukrywał, co najbardziej lubi na parkiecie.
– Szybki atak i ogień, człowieku. Biegniemy i rzucamy – podsumował w swoim stylu.
Edwards zdaje sobie jednak sprawę, że pod nieobecność Balla będzie musiał ponownie wziąć na siebie większą odpowiedzialność za rozegranie.
– Myślę, że kiedy nie ma go na parkiecie, muszę częściej brać piłkę w swoje ręce. Tak bardzo przyzwyczaiłem się już do gry z nim, że po prostu biegnę do rogu. Jeśli dostanę piłkę, to dobrze, a jeśli nie, trudno. Kiedy go nie ma, muszę bardziej angażować pozostałych kolegów i znów zacząć grać jak rozgrywający – przyznał lider „Leśnych Wilków”.
Obecność dwóch tak groźnych zawodników z piłką przyciąga uwagę defensywy rywali, otwierając dodatkowe możliwości pozostałym zawodnikom pierwszej piątki – McDanielsowi oraz sprowadzonemu Jonathanowi Kumindze. Jak zauważył Edwards, na takim układzie mogą skorzystać również jego koledzy z drużyny.
– Musimy po prostu grać agresywnie i wykorzystywać przewagę nad rywalami. Nie są w stanie ich skutecznie kryć. Próbują przypisywać im słabszych obrońców, więc chcemy jak najczęściej zagrywać do nich piłkę i pozwalać im grać w przestrzeni – zaznaczył.
Lider Timberwolves ma szczególnie wysokie oczekiwania wobec McDanielsa. Widzi w nim przyszłą gwiazdę ligi i uważa, że skrzydłowy może regularnie zdobywać od 20 do 25 punktów na mecz.
– Chodzi po prostu o to, żeby Jaden częściej uczestniczył w akcjach ofensywnych. Uważam, że jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym graczem two-way w NBA. Jeśli będzie częściej dostawał piłkę w akcjach pick-and-roll i odgrywał większą rolę w ataku, z łatwością może zdobywać po 20–25 punktów na mecz. Po prostu doskonale rozumie tę grę – powiedział Edwards.
Optymizm panujący w Minneapolis kontrastuje z oceną sytuacji, która doprowadziła do rozstania Balla z Charlotte. Według Tima MacMahona władze Hornets straciły wiarę w to, że obecny skład może włączyć się do walki o najwyższe cele. Zaczęły też wątpić, czy to właśnie LaMelo powinien być centralną postacią budowanego zespołu. Ostatecznie po tym, jak wartość rozgrywającego wzrosła na tyle, by uzyskać w zamian wybór w pierwszej rundzie draftu, zdecydowano się na oddanie 25-latka.
– Przeanalizowali poprzedni sezon i doszli do wniosku, że ta drużyna nie jest w stanie osiągnąć niczego naprawdę znaczącego. Swoimi działaniami dali do zrozumienia, że nie widzą w LaMelo Ballu zawodnika, wokół którego można budować całą franczyzę. Udało im się podnieść jego wartość na tyle, by uzyskać wybór w pierwszej rundzie draftu, więc sfinalizowali transfer – poinformował dziennikarz ESPN.
W ramach transakcji Hornets pozyskali między innymi wybór w pierwszej rundzie draftu oraz środkowego, Naza Reida. Po odejściu Balla klub chce stawiać na młody duet Brandona Millera i Kona Knueppela, który ma odgrywać coraz ważniejszą rolę w ofensywie. Na decyzji o rozstaniu z rozgrywającym mogły zaważyć nie tylko wątpliwości dotyczące jego dojrzałości i powracające problemy zdrowotne. To kolejny sygnał, że niezaprzeczalny talent ofensywny nie rozwiał wszystkich obaw związanych z jego rolą w zespole.
Czy zatem połączenie Balla z Edwardsem wystarczy, by Timberwolves włączyli się do walki o mistrzostwo? Opinie ekspertów są podzielone. Baron Davis uważa, że nowy rozgrywający może pomóc swojemu koledze wejść na jeszcze wyższy poziom.
– Kiedy obok ciebie gra ktoś, kto tak dobrze uzupełnia twoją grę i jest tak dynamiczny z piłką jak LaMelo Ball, rywalom trudniej podwajać Anta – zauważył były koszykarz, który w latach 1999-2002 reprezentował barwy Hornets.
Znacznie bardziej sceptycznie do tego ruchu podszedł Stan Van Gundy. W programie „The Zach Lowe Show” były trener wskazał, dlaczego nie należy jeszcze zachwycać się nowym składem Timberwolves.
– Wszystko, co czytam, wskazuje na to, że większość uważa Minnesotę za lepszy zespół. Ja tego nie widzę. Myślę, że z takim duetem obwodowym będą grać efektownie i zdobywać sporo punktów, ale nie jestem do nich przekonany. Uważam, że znajdą się w pierwszej szóstce, choć moim zdaniem będą raczej solidnym zespołem na szóste miejsce – stwierdził 67-latek, który nie ukrywał, że wyżej ocenia szanse Oklahoma City Thunder, San Antonio Spurs, Denver Nuggets czy Houston Rockets.
Van Gundy nie jest przekonany, że efektowny duet obwodowy przełoży się na poprawę wyników Timberwolves. Zwrócił uwagę na straty pod koszem, gdzie po odejściu Juliusa Randle’a i Naza Reida zespół będzie musiał poradzić sobie bez dwóch ważnych zawodników.
– Pozyskali Balla, ale Randle, którego wiele osób lubi krytykować, oraz Reid to dwaj bardzo ważni gracze, których stracili – podkreślił ekspert.
Kolejny problem dostrzegł inny były trener NBA, Tyrone Corbin, który zwrócił uwagę na defensywę. Jego zdaniem talent ofensywny LaMelo i Edwardsa pozwoli drużynie zdobywać punkty, ale nie zagwarantuje sukcesu, jeśli Minnesota nie będzie równie skuteczna po drugiej stronie parkietu
– Prędzej czy później będą musieli poprawić grę w obronie. Patrząc na sam talent ofensywny LaMelo i Anta, można zakładać, że będą zdobywać punkty. Pytanie brzmi jednak, czy znajdą sposób, by ograniczyć skuteczność rywali – powiedział były koszykarz Wolves (1989-91).
– Są takie wieczory, kiedy nie da się narzucić rywalowi swojej woli, a wtedy dobra obrona może uratować zespół. Mam nadzieję, że obecność Rudy’ego Goberta pod koszem im w tym pomoże, ale będą też musieli skuteczniej bronić na obwodzie – dodał.
Przed drużyną trenowaną przez Chrisa Fincha sezon pełen nadziei, ale i wysokich oczekiwań. LaMelo Ball i Anthony Edwards mogą stworzyć jeden z najbardziej ekscytujących duetów ofensywnych w NBA, a obecność Rudy’ego Goberta daje zespołowi ważny atut pod koszem. Same efektowne akcje nie wystarczą jednak, jeśli Minnesota nie poradzi sobie z problemami w defensywie i stratami kadrowymi. Nadchodzące miesiące pokażą, czy odważny ruch władz klubu przybliży Timberwolves do mistrzostwa, czy też ich nowy duet okaże się bardziej widowiskowy niż skuteczny.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










