Kilku trenerów rozpocznie sezon 2019/2020 pod lupą swoich przełożonych. Słabe wyniki w pierwszej połowie rozgrywek mogą kosztować ich posadę. Kto jest najbardziej zagrożony? 

W poprzednich pięciu sezonach, co najmniej trzy drużyny zmieniały trenerów w trakcie trwania rozgrywek. Podczas ostatnich posady stracili Tyronn Lue, następnie Fred Hoiberg i Tom Thibodeau. Możemy więc założyć, że w nadchodzącym sezonie również kilku właścicieli ekip zostanie postawionych w sytuacji bez wyjścia i pożegna się ze swoimi szkoleniowcami. Już teraz możemy przewidzieć, kto rozpocznie sezon na najbardziej rozgrzanym krześle. Według Bena Gollivera z The Washington Post, kandydatów jest pięciu:

  1. Frank Vogel – podjął się naprawdę trudnego zadania i nie wszyscy wierzą, czy będzie w stanie zapanować nad grupą, zwłaszcza z LeBronem Jamesem jako jej liderem. Czy to na pewno wystarczająco charyzmatyczny trener, by poradzić sobie z presją otoczenia LA? Jego historia może być podobna do tych Luke Waltona i Davida Blatta, gdy trenowali zespół LBJ-a.
  2. Mike D’Antoni – jeśli Houston Rockets nie będą susami zmierzać w kierunku mistrzostwa, generalny menedżer zespołu może wyciągnąć z szuflady listę trenerów, którzy zapewne już dawno zaprezentowali mu swoje sylwetki, gdyby zdecydował się na szukanie zastępstwa. To sezon, w którym Rox mają sięgnąć po tytuł i nie ma zlituj.
  3. Brett Brown – trafił do Philadelphii 76ers jako szkoleniowiec potrafiący zadbać o rozwój młodzieży. Z tego też był rozliczany. Dostał jednak szansę poprowadzenia drużyny gotowej do walki z ligową czołówką. W sezonie 2019/2020 jego warsztat zostanie bardzo solidnie przetestowany, bo Szóstki dysponują teoretycznie najlepszym wyjściowym składem w NBA.
  4. Billy Donovan – dla zespołu z Oklahomy rozpoczyna się zupełnie nowy rozdział. Mimo wszystko drużyna chce bić się o play-offy zachodniej konferencji. Donovan nie musi się szczególnie martwić, ale na pewno jest na cenzurowanym i kilka gorszych miesięcy w wykonaniu zespołu bez wątpienia może kosztować go posadę.
  5. Scott Brooks – zespół z uwagi na kontuzję Johna Walla znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Środowisko prognozuje Wizards rozgrywki pełne rozczarowań i męczącej walki w ogonie wschodniej konferencji. W pewnym momencie ktoś może pociągnąć w DC za spust i podziękować Brooksowi za lata bez sukcesów. Tym bardziej, że zmienił się generalny menedżer. Tommy Sheppard spróbuje przepchnąć swojego?

Kogo byście do tej grupy dołączyli?

NBA: Irving odwiedził szpital. Zawodnik dostał cios z łokcia

NBA: Nets utemperują Duranta