Koszykarski internet obiegło wideo z płaczącym Jeremym Linem, który źle znosi fakt, że w NBA nikt nie chce dać mu szansy, o czym zresztą pisaliśmy. Co gdyby ostatecznie któryś z generalnych menadżerów się na to zdecydował? Jeśli tak, to gdzie ewentualny Lin mógłby swoją szansę dostać? 

Każdego kolejnego sezonu jest mi coraz trudniej. Mówi się, że jak uderzysz w dno to możesz się już tylko podnieść, ale dla mnie te dno staje się coraz głębsze. Wolna agentura jest dla mnie naprawdę ciężka, bo odnoszę wrażenie, że NBA spisała mnie na straty – mówił Jeremy Lin. Dostał co prawda ofertę z mocnego Euroligowca, ale nadal upiera się na grze w najlepszej lidze świata.

Kto zatem ma miejsce w składzie i mógłby rozważyć podpisanie Lina w celu faktycznego wykorzystania tego, co koszykarz oferuje swoimi możliwościami? Na przykład Philadelphia 76ers, której przydałby się z ławki gracz gotowy wziąć na siebie obowiązki związane z rozgrywaniem. Mógłby się dobrze sprawdzić zarówno w grze dwójkowej z Joelem Embiidem, jak i Benem Simmonsem. Pamiętajmy, że Lin potrafi także przymierzyć z dystansu, co jest ważne, gdy dwójka gwiazd ściąga na siebie uwagę defensywy.

W składzie ekipy z Kolorado są Jamal Murray i Monte Morris i to oni stanowią przyszłość obwodu Denver Nuggets. Lin mógłby w rotacji funkcjonować jako gracz zarządzający tempem gry. Jedno z niedocenianych zalet Jeremy’ego jest jego koszykarskie IQ. To zawodnik świadomy swoich przewag i swoich słabszych stron, dlatego w bardzo dobrze zbalansowanym systemie Mike’a Malone’a mógłby być buforem bezpieczeństwa, gdyby Murray czy Morris za bardzo odlecieli.

Sugeruje się także opcje z Los Angeles Clippers. W rotacji jest dwóch graczy, którzy będą absorbować najwięcej uwagi i będą najczęściej decydować o zakończeniach akcji. Jednak w rotacji brakuje faktycznego play-makera. Są Patrick BeverleyLou Williams. Ten drugi przyzwyczaił wszystkich do dostarczania uderzenia z ławki, a pierwszy jest przede wszystkim dobrym defensorem. Niewykluczone, że Docowi Riversowi przydałby się gracz zdejmujący nieco gry z Kawhiego Leonarda i Paula George’a.

Historia NBA: Chris Mullin, strzelec wyborowy, który pokonał swoje demony i wrócił silniejszy









3 KOMENTARZE

  1. Może i faktycznie przydałby się w LAC.
    Dawniej był z niego solidny Point Guard.
    Życzę mu jak najlepiej.

  2. Lin teraz płacze i próbuje wziąć towarzystwo koszykarskie za oceanem na litość . Prawda jest brutalna ale ten przesympatyczny i świetny swego czasu koszykarz ma olbrzymie problemy ze zdrowiem . Dwie bardzo ciężkie kontuzje przekreśliły jego karierę a właściwie jego marzenia na stanie się kimś więcej w tej lidze . Może faktycznie nie przekreślajmy go całkowicie ale na tą chwilę w mojej skromnie Jeremy jest tam gdzie nasz Polish Hammer MG 13 czyli może rwać truskawki na peryferiach zawodowego basketu .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj