W Detroit postanowili zrobić dokładnie to samo, co zrobili w Cleveland z Andre Drummondem. Zespół poinformował Blake’a Griffina, że ten zostanie odsunięty od meczów i ma czekać na telefon w sprawie transferu. Silny skrzydłowy dotąd prezentował bardzo nieregularną formę. 

Blake Griffin został wytransferowany do Detroit Pistons w sezonie 2017/18. Gdy trafił do drużyny z Mo-Town, był przekonany, że to dla niego nowy początek i będzie w stanie włączyć się z Tłokami do walki o czołówkę wschodniej konferencji. Zadanie go przerosło, a dodatkowo pojawiły się problemy z urazami. Po niespełna dwóch miesiącach sezonu 2020/21, w Detroit doszli do wniosku, że to najwyższy czas, by się ze skrzydłowym pożegnać. 

Według informacji Adriana Wojnarowskiego z ESPN, Pistons porozumieli się z Griffinem, iż ten więcej dla drużyny nie zagra i będzie oczekiwał na transfer. Zimowe okienko zamyka się 25 marca, wiec przerwa skrzydłowego może się znacząco wydłużyć. Generalny menadżer zespołu – Troy Weaver obiecał jednak, że zrobi co w jego mocy, by rozwiązać sprawę wymiany Blake’a najszybciej, jak będzie to możliwe.

Niewykluczone, że o weterana upomni się jedna z drużyn walczących o mistrzostwo NBA. Problem jednak polega na tym, że Griffin ma w swoim kontrakcie 38 milionów dolarów za bieżący sezon i opcję zawodnika za 39 milionów dolarów na rozgrywki 2021/22. To spora komplikacja, bo wartość zawodnika nie odpowiada kwocie w umowie, więc któraś z drużyn musiałaby podjąć bardzo konkretne ryzyko przyjmując do swojego salary-cap tak ogromną sumę za gracza, który nie zwróci jej na parkiecie. 

Niewykluczone więc, że Pistons ostatecznie zostaną zmuszeni do wykupienia kontraktu zawodnika, bowiem nikt nie będzie gotowy przyjąć na siebie takiego obciążenia. W takich okolicznościach Blake sam mógłby wybrać dla siebie nową drużynę. 31-letni zawodnik rozgrywa jednak mierny sezon. W 20 meczach dla Pistons notował na swoje konto średnio 12,3 punktu, 5,2 zbiórki i 3,9 asysty trafiając 36,5% z gry. Z roku na rok wygląda coraz gorzej. 





12 KOMENTARZE

  1. Niech mi ktoś wyjaśni po co się wykupuje kontrakt i traci gracza skoro płacąc mu za te dwa lata gry wyda sie tyle samo pieniedzy, ale jednak ma się gracza. Pewnie jest w tym jakiś sens, prosze o wytłumaczenie

    • Po mojemu zeby minut nie zabieral graczom ktorzy wchodzac na parkiet sie rozwijaja i graja z miesiaca na miesiac coraz lepiej. W przypadku Gryffina tak sie nie stanie. Poza tym Pistons maja za soba najgorszy wykup ( placili Joshowi Smithowi chyba przez 6 lat po 5mln dolarow) zamiast 3 lata po 20

    • Też mnie to strasznie dziwi, że zwalnia się zawodnika płacąc mu praktycznie cały kontrakt. Zawodnik zyskuje podwójnie, bo dostaje całą kasę, a dodatkowo wybiera sobie klub jaki chce.
      Taki Demarre Carroll dostał całą sumę gwarantowaną od Spurs, a jak by znalazł sobie klub, to jeszcze by zarobił. Nie wiem właśnie czym się kieruje klub zwalniając takiego gracza, oczywiście już nie może na niego patrzeć i ma dodatkowe miejsce w składzie, może również rozłożyć kontrakt na 2x+1, czasem to też się przydaje. Jednak zachowując gracza w składzie można go wymienić, a jak się go zwalnia to już zostaje na liście płac i nie da się go wymienić. Dlatego na przykładzie Carrolla, Spurs mają zamrożone pieniądze i wolne miejsce w składzie. Gdyby go nie zwolnili, mogli by go wymienić na kogoś kto by się przydał w rotacji, albo dodać do transakcji i przejąć wyższy kontrakt.
      Panie Michale, może jest jeszcze drugie dno zwolnień zawodników, o którym nie wiem. Pozdrawiam

    • Po to, że w zależności od tego jak sprawy się potoczą albo całkiem znika z Salary Cap, albo częściowo, więc Detroit będzie miało więcej kasy do manewrowania.

      Ad rem: Szkoda mi Griffina, bardzo go lubiłem jako zawodnika, ale ciągłe kontuzje i go zniszczyły. Jeszcze parę lat temu z sezonu na sezon rozwijał się w oczach, duży, masywny koleś dryblujący niczym guard, świetnie podający, skoczny, zręczny, rzucający… ale co chwila przerwy, leczenie urazów, operacje, rekonwalescencje. Uważam, że gdyby zdrowie dopisywało, to byłby jedną z twarzy ligi, świetnie się go oglądało. Już chyba nic z niego nie będzie, na niskich kontraktach będzie się obijał po lidze przez parę lat.

    • Podkast super, ale jednak nie do końca wyjaśniliście wykupowania dłuższych kontraktów. Wiadomo Batum był wykupiony, żeby rozłożyć Jego kontrakt, innym zostaje kilka miesięcy do końca, więc tak jak wspomniałeś klub idzie na rękę dla zawodnika i pozwala mu odejść. Ale wielu zawodników zostało zwolnionych z kilku lat kontraktu, a kluby płaciły długie lata pieniądze za Jego wynagrodzenie. Wcześniej nawet była amnestia, gdzie klub mógł zwolnić jednego zawodnika nie tracąc miejsca w salary cap. Teraz podobno kontrakt nie zostaje usunięty z listy płac, więc bardzo się dziwie, dlaczego kluby tak zwalniały graczy. Teraz już ta praktyka jest coraz mniej praktykowana, bo właśnie kluby sporo na ty traciły.

    • No tak, dzięki, że oglądałeś, odnośnie wykupywania tych dłuższych kontraktów, to jeśli dobrze rozumiem, można to było rozbić na kilka lat i można było w ten sposób rozłożyć w salary cap? Dużo o tym pisali kiedyś autorzy prawosportowe.pl i tutaj znajdziesz ich profil oraz teksty, które kiedyś na PROBASKET pisali: https://probasket.pl/author/prawosportowe-pl/ – może tam znajdziesz wyczerpującą odpowiedź i tym samym pomożesz mi znaleźć odpowiedź, która zajęłaby 3-4 zdania? 🙂

  2. Z mojej strony wielkie dzięki dla Blejka za ten czas w Motown. Dwa lata temu miał w końcu najlepszy sezon w karierze. Ciągnął ten zespół i szkoda, że kilka miernot w tej ekipie spowodowało, że wynik był jaki był. Griffin nie narzekał, robił swoje, pomimo problemów zdrowotnych nigdy nie odpuszczał, zawsze można było liczyć na jego pełne zaangażowanie na parkiecie. Mam nadzieję, że tak kwestia odejścia zostanie rozwiązana z korzyścią dla obu stron. O ile to jest w ogóle możliwe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here