Bardzo złe wiadomości usłyszeli we wtorek kibice Chicago Bulls. Kontuzjowany Lonzo Ball przyznał, że wciąż nie może ani skakać, ani biegać, a problemy z kolanem utrudniają mu nawet codzienne życie. W środę obrońca przejdzie kolejną operację.

To właśnie on był jednym z głównych powodów świetnych wyników Chicago Bulls w pierwszej części poprzedniego sezonu. Byki po kontuzji Lonzo Balla w połowie stycznia tego roku mocno się jednak posypali, osiągając bilans 19-23 po tym, jak obrońca musiał poddać się operacji lewego kolana. Wszyscy w Chicago mieli nadzieję, że Ball będzie gotów do gry na start nowego sezonu.

Tak się niestety nie stało.

Ball we wtorek przekazał fatalne informacje na temat swojego zdrowia. Stan kolana nie pozwala mu bowiem nie tylko na powrót do gry w koszykówkę, ale też utrudnia codzienne życie. Jak sam przyznał, wielkim kłopotem jest dla niego m.in. wchodzenie po schodach. – Dosłownie nie mogę biegać i skakać – dodał. To dlatego w środę ma przejść kolejny zabieg, który będzie już trzecią operacją na lewym kolanie, odkąd trafił do NBA.

Byki twierdzą, że kolejnych informacji w sprawie powrotu 24-latka do gry można spodziewać się za 4-6 tygodnie. Niemal pewne jest więc już, że ekipa z Chicago będzie musiała sobie radzić bez obrońcy co najmniej przez pierwszy miesiąc nadchodzących rozgrywek. A to spore osłabienie dla Bulls, tym bardziej że Ball był naprawdę solidnym wzmocnieniem, a w poprzednim sezonie notował średnio 13.0 punktów, 5.4 zbiórek oraz 5.1 asyst.