W czwartek sporym zaskoczeniem była informacja, że Brooklyn Nets zatrudnili na stanowisku głównego szkoleniowca Steve’a Nasha. Jak się okazuje, w jego ślady może iść inny znakomity rozgrywający z przeszłości.


Karierę zakończył w 2014 roku, ma na koncie mistrzostwo NBA oraz nagrodę dla najlepszego gracza finałów. Chauncey Billups, bo o nim mowa, niedługo będzie miał okazję dołożyć jeszcze kilka sukcesów do swojego dorobku, choć tym razem w roli trenera. Były rozgrywający m.in. Detroit Pistons, z którymi święcił największe wygrane, jest bowiem gorącym nazwiskiem na rynku trenerów i wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości wróci z emerytury, by spróbować swoich sił w nowej roli.

43-latek ponoć odkąd tylko odwiesił buty na kołku zastanawiał się nad posadą trenera, lecz dopiero teraz zdecydował się rzeczywiście obrać taką ścieżkę kariery. Nie ma w tym nic dziwnego – Billups to jeden z najbardziej inteligentnych rozgrywających tego wieku, a przez 17 lat w lidze zdążył sobie wyrobić znakomitą markę. W ankiecie menadżerów w 2012 roku to właśnie on otrzymał najwięcej głosów w pytaniu o to, który z ówczesnych graczy może w przyszłości zostać najlepszym trenerem.

Billups był już blisko objęcia posady generalnego menedżera Cleveland Cavaliers w 2017 roku, lecz koniec końców wycofał swoje nazwisko z rozmów. W tej chwili może zaoferować on swoje usługi czterem klubom – wolne wakaty na stanowisku trenera mają Philadelphia 76ers, New Orleans Pelicans, Indiana Pacers oraz Chicago Bulls. W czwartek z listy tej zniknęli Brooklyn Nets, którzy zdecydowali się zatrudnić Steve’a Nasha, a więc innego świetnego rozgrywającego z poprzednich lat.

Follow @PROBASKET


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments