Po doniesieniach o pustych pudełkach wręczonych trenerom i fałszywej obietnicy nagród dla pracowników New York Knicks przedstawili swoje stanowisko. MSG Sports zapowiedziało przekazanie ponad 275 mistrzowskich pierścieni i innych elementów biżuterii, wartych łącznie ponad 3,7 mln dolarów. Firma przyznała też, że wykorzystanie pierścieni jako przynęty w teście cyberbezpieczeństwa było błędem.
O kulisach tej historii pisaliśmy już na PROBASKET. Przypomnijmy: podczas ceremonii przed pierwszym meczem sezonu Knicks świętowali mistrzostwo NBA, odsłaniali pamiątkowy baner i wręczali nagrody osobom związanym z drużyną. Nie wszystkie pudełka zawierały jednak to, czego mogli spodziewać się kibice oglądający uroczystość.
Według informacji Joe Vardona z The Athletic asystenci odebrali pudełka bez pierścieni. Mieli zostać zapewnieni, że właściwe nagrody dostaną później, ale sam przebieg ceremonii wywołał wśród nich irytację. Chodziło więc o opóźnienie, a nie potwierdzoną decyzję o całkowitym pominięciu trenerów.
Teraz MSG Sports przekazało, że mistrzowskie upominki otrzymają zawodnicy, trenerzy, pracownicy i inne osoby związane z klubem. W komunikacie przytoczonym przez Sports Illustrated wymieniono ponad 275 pierścieni i innych elementów biżuterii o łącznej wartości przekraczającej 3,7 mln dolarów. Nie oznacza to jednak, że każda z tych osób dostanie identyczny pierścień.
Znacznie trudniej było wyjaśnić drugi wątek opisanej przez nas historii. Pod koniec września pracownicy Madison Square Garden otrzymali e-mail z gratulacjami i możliwością zarezerwowania bezpłatnej mistrzowskiej pamiątki. Wiadomość wyglądała jak zapowiedź podziękowania za ich pracę.
Tyle że nie była prawdziwą ofertą. Stanowiła test phishingowy, czyli sprawdzian, czy pracownicy klikną w przygotowany odnośnik. Osoby, które próbowały zamówić pierścień, zamiast do formularza rezerwacji trafiały na obowiązkowe szkolenie z cyberbezpieczeństwa.
– Wykorzystanie pierścieni jako przynęty przyciągającej uwagę pracowników było niefortunnym błędem – przyznał rzecznik MSG Sports. Firma wyjaśniała, że wcześniej padła ofiarą ataku z wykorzystaniem przejętych danych logowania jednego z pracowników.
Potrzeba zabezpieczenia jest zrozumiała, ale trudno się dziwić rozczarowaniu ludzi, którym w tak szczególnym momencie zasugerowano, że otrzymają mistrzowską nagrodę i trudno się dziwić oburzeniu, jakie wywołała ta informacja wśród kibiców i dziennikarzy.
Stanowisko MSG jest więc jasne. Zapowiadają, że przekażą nagrody pracownikom i przyznali się do niefortunnego pomysłu z testem bezpieczeństwa.










