Gwiazdor Houston Rockets nie myśli jeszcze o zakończeniu koszykarskiej kariery. 37-latek zamierza zagrać na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles i powalczyć o piąte olimpijskie złoto. Już teraz ma jednak kolejne marzenie: po zakończeniu kariery chce zostać generalnym menedżerem reprezentacji Stanów Zjednoczonych.
Kevin Durant już jest legendą koszykówki i amerykańskiej reprezentacji. Dwukrotny mistrz NBA chce nadal przyczyniać się do sukcesu kadry USA po zakończeniu kariery sportowej.
— Jednym z moich głównych celów jest zostać generalnym menedżerem kadry USA na igrzyskach olimpijskich. Chcę choć raz wykonać tę pracę — powiedział Durant w programie Boardroom.
To nie jest deklaracja gwiazdy, która chce jedynie pojawić się przy reprezentacji jako ambasador. Durant mówi o roli, w której trzeba wybrać dwunastu zawodników, wskazać trenera i zbudować drużynę zdolną wygrać najbardziej prestiżowy turniej w światowej koszykówce reprezentacyjnej.
Najpierw piąte igrzyska
Durant ma już cztery złote medale olimpijskie i rekord 518 punktów zdobytych dla USA na igrzyskach — najwięcej w historii reprezentacji, niezależnie od płci. W 2028 roku będzie miał 39 lat, ale od dawna powtarza, że chce zagrać przed własną publicznością w Los Angeles.
Jeżeli znajdzie się w składzie, pobije rekord LeBrona Jamesa i zostanie najstarszym koszykarzem w historii męskiej reprezentacji USA na igrzyskach. Piąty występ byłby więc nie tylko kolejną walką o złoto. Byłby też domknięciem najwybitniejszej kariery reprezentacyjnej.
Durant zna Team USA od środka lepiej niż większość kandydatów do przyszłej pracy w federacji. Był liderem punktowym Amerykanów na igrzyskach w Londynie, Rio de Janeiro i Tokio. W Paryżu zdobył czwarte złoto razem z Currym, LeBronem Jamesem i nowym pokoleniem gwiazd.
Co naprawdę robi GM kadry USA?
Obecnie tę funkcję — formalnie dyrektora zarządzającego męską kadrą — pełni Grant Hill. Legendarny gracz jest na tym stanowisku od 2021 roku. To on, w porozumieniu ze sztabem, rekomenduje skład oraz kandydatów na trenerów, a ostateczne decyzje zatwierdza zarząd USA Basketball.
To praca znacznie trudniejsza niż wpisanie największych nazwisk na listę. Trzeba przekonać gwiazdy NBA, by chciały zagrać w konkretnym turnieju. Trzeba znaleźć równowagę między strzelcami, obrońcami, kreatorami i wysokimi. Trzeba też umieć zbudować grupę, która na kilka tygodni odłoży swoje ego i klubowe role.
Durant zna ten mechanizm jako zawodnik. Wie, że Team USA nie wygrywa samym talentem. W Paryżu Amerykanie potrzebowali przecież zarówno eksplozji Curry’ego w finale, jak i pracy LeBrona, jego samego oraz zawodników, którzy zaakceptowali mniejsze role w drużynie.
To naturalny następny krok
Durant nie pracował jeszcze w biurze NBA i nie mówi o przejęciu całej federacji. Nie musi jednak mieć za sobą klasycznej drogi przez sztab menedżerski, aby stać się kandydatem do tej konkretnej roli. USA Basketball od lat korzysta z ludzi, którzy znają środowisko ligi, mają autorytet wśród zawodników i potrafią rozmawiać z największymi nazwiskami.
Niewielu byłych koszykarzy ma w tym świecie większy kapitał niż Kevin Durant. Cztery złota, rekord punktowy i doświadczenie zdobyte w kilku różnych generacjach kadry USA dają mu wyjątkową perspektywę.
Najpierw chce jednak jeszcze zagrać w barwach amerykańskiej kadry Jeśli zdrowie pozwoli mu dotrwać do Los Angeles 2028, Durant będzie walczył o piąte złoto. Dopiero później może spróbować zbudować kolejną amerykańską drużynę marzeń już nie jako jej lider na parkiecie, lecz jako osoba odpowiedzialna za cały skład.










