Stephen Curry może już podpisać nowe przedłużenie kontraktu z Golden State Warriors. Na razie jeszcze tego nie zrobił, ale w poniedziałek sam dał jasno do zrozumienia, że nie ma żadnej chęci odchodzić z klubu, w którym gra przez całą swoją karierę. A to ważna deklaracja z punktu widzenia fanów kalifornijskiej drużyny.
Od soboty Stephen Curry może podpisać dwuletnie przedłużenie maksymalne z Golden State Warriors o wartości 136,7 miliona dolarów. W poniedziałek 38-latek po raz pierwszy zabrał głos w tej sprawie:
– Nie mam żadnych wątpliwości, że chcę być tutaj do końca mojej kariery. Jestem w zasadzie pewny, że tak właśnie będzie – oznajmił. – Nowy kontrakt wydarzy się w odpowiednim czasie. Nie chcemy, żeby to odciągało uwagę od naszych przygotowań do nowego sezonu. Dla nas cel zostaje taki sam. A przedłużeniem zajmiemy się w odpowiednim momencie – dodał Curry w rozmowie z NBCSA.
Władze Warriors mają więc jasną odpowiedź, że Curry widzi swoją przyszłość w Golden State. Nie chce ani kończyć kariery, ani prosić o transfer do innego zespołu. Taka deklaracja to jasny sygnał, że Steph nie szuka swojej ostatniej szansy na mistrzostwo gdzie indziej. Chce do końca swoich dni w NBA grać dla Warriors, czyli dla klubu, który w 2009 roku wybrał go w drafcie. Warriors też chcą go zatrzymać, o czym otwarcie mówią władze drużyny. Bardzo możliwe, że strony znajdą porozumienie w najbliższych dniach lub tygodniach. Ale nie można też wykluczyć scenariusza, że podpisu na przedłużeniu nie będzie.
I wcale nie będzie to oznaczać, że lider GSW chce odejść albo kończyć karierę. Dlaczego?
Latem 2027 roku wygasną kontrakty Stepha, Jimmy’ego Butlera i Draymonda Greena. Ci trzej zawodnicy zarobią w nadchodzącym sezonie łącznie około 147 milionów dolarów. Jeśli więc Curry podpisze przedłużenie już teraz, to Warriors ograniczą trochę swoją elastyczność finansową na kolejne lato. Jeśli jednak poczekają, wtedy klub będzie mógł ocenić sezon, zdrowie swoich graczy oraz rynek transferowy. Nie jest to gra przeciwko Curry’emu. Zaufanie między klubem i gwiazdą pozwala na spokojne czekanie. Rozgrywający wie, że Warriors chcą go zatrzymać, a Warriors wiedzą, że Curry nie chce odchodzić.
Czy możliwy jest jednak transfer 38-latka? W teorii – tak, bo Steph nie ma w umowie zapisanej klauzuli no-trade. Ale w praktyce absolutnie nic dziś na to nie wskazuje.
Taki ruch musiałby najpewniej odbyć się za zgodą Curry’ego, bo taki status przez te lata sobie w Golden State zbudował. Jednak na ten moment on sam mówi, że chce w koszulce Wojowników zakończyć karierę. Temat transferu mógłby wrócić tylko wtedy, jeśli relacja między Curry i Warriors wyraźnie by się pogorszyła, na przykład przez brak zgody co do celów zespołu w kolejnych latach. To w tej chwili tak naprawdę jedyne realne „zagrożenie”, jeśli chodzi o przyszłość 38-latka w Kalifornii.
Teraz to Warriors muszą mu więc pokazać, że końcówka jego kariery nie będzie wyłącznie pożegnaniem z legendą, ale realną próbą zdobycia piątego mistrzostwa.










