Według wielu Kawhi Leonard uciekł spod topora, otrzymując stosunkowo niską karę po aferze wokół Los Angeles Clippers i prób obejścia limitu płac. Skrzydłowy miał zapłacić tylko 700 tys. dolarów grzywny i nie został zawieszony. Od poniedziałku jest już zawodnikiem Toronto Raptors. I jak się okazuje, Leonard przy okazji transferu zostawił na stole sporo milionów.
Długo to trwało, a w ostatnich dniach pojawiło się sporo spekulacji, że Los Angeles Clippers może specjalnie wszystko przeciągają, ale w poniedziałek oficjalnie Kawhi Leonard został wymieniony do Toronto Raptors. Więcej o tym przeczytacie tutaj. I w zasadzie z miejsca Leonard pomógł swojej nowej drużynie. Jak? Zrzekł się dodatkowych milionów dolarów – a dokładnie 7,45 miliona – jakie mu przysługiwały w ramach tzw. trade kickera.
Gdyby tego nie zrobił i chciał te pieniądze, to Raptors musieliby w jakiś sposób rozszerzyć cały transfer. To jednak nie było konieczne. Leonard poszedł kanadyjskiej drużynie na rękę i zostawił na stole miliony. Dzięki temu nie były konieczne kolejne ruchy, aby mógł ponownie – po siedmiu latach – wylądować w Toronto.
Wszystko wskazuje na to, że Kawhi niedługo zasiądzie też do rozmów z władzami Raptors o przedłużeniu obecnego kontraktu. Jego umowa kończy się po sezonie 2026-27, ale odejście z Toronto nie wchodzi w grę i Leonard na pewno zwiąże się z Raptors na dłużej.
Według portalu Spotrac, 35-letni Leonard w ciągu swojej kariery zarobił jak dotychczas ponad 375 milionów dolarów. W przyszłym sezonie jego łączne zarobki przekroczą więc granicę 400 milionów.










