W trakcie swojej kariery Michael Jordan rzadko kiedy pokazywał swoje słabości. To zostanie z nim już prawdopodobnie do końca życia. Przyznał jednak, że gra w erze, w której rządzą media społecznościowe mogłaby mu sprawić sporo problemów.


Tiger Woods był w szczytowym momencie kariery akurat wtedy, gdy ja kończyłem swoją. Od tego momentu media społecznościowe zmieniły nasz świat. Twitter i tego typu rzeczy na tyle weszły do prywatnego życia ludzi, że ludzie zaczęli spedzać tam większość swojego czasu, a niektórzy dobrze na tym zarabiają – powiedział Jordan w wywiadzie na kanale Cigar Aficionado.

Pomimo tego, że w latach 90. Jordan był ikoną sportu i jedną z najbardziej rozpoznawanych osób na świecie, mógł on pozwolić sobie na chwile prywatności. Głównie dlatego, że nie był online przez 24 godziny na dobę, a o jego występach nie toczyły się niekończące się dyskusje w mediach społecznościowych.

Dla kogoś takiego jak ja – z tym mierzy się również Woods – nie wiem, czy byłbym w stanie przetrwać w erze Twittera. Nie możesz liczyć na prywatność jakiej potrzebujesz. To, co wydaje się dość niewinne może zostać różnie odebrane, trzeba uważać – dodał MJ.

Nie da się ukryć, że Jordan ma trafne spostrzeżenie. Nie jest łatwo być w dzisiejszych czasach rozpoznawaną osobą. Zapewne poszczególni zawodnicy różnie podchodzą do sprawy, jedni przejmują się opiniami w Internecie bardziej, drudzy mniej. Nie da się jednak ukryć, że dla niektórych może mieć to katastrofalne skutki, niezależnie od tego, jak wielkie wypłaty wpływają na ich konta bankowe.

Przytoczona na początku wypowiedź pochodzi z wywiadu, jaki w 2017 roku przeprowadził z Michaelem Jordanem Marvin R. Shanken. Dopiero kilka dni temu opublikowany został cały wywiad, bez żadnych cięć (całość poniżej). Jeśli go nie obejrzycie, to możecie być pewni, że w najbliższych dniach opublikujemy więcej ciekawych historii i wypowiedzi, które padły z ust Jordana w tym wywiadzie.



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
icenumerocinq
icenumerocinq
25 października 2020 15:25

Media by go cisnęły o hazard i prowadzenie się (vide cygara i alko). Ale zapomina się o tym, że Jordan w swoich czasach był większą gwiazdą od dzisiejszych koszykarzy, również ze względu małej dostępności. W zasadzie można go było spotkać tylko w hali. Dlatego popularność NBA w latach 90 była tak ogromna. Nie mogłeś podejrzeć co robi Twój idol na jego koncie twitterowym czy instagramowym. O ile nie przeczytałeś jakiś bzdur w kolorowej gazecie, to mogłeś zobaczyć Jordana tylko w TV. Poradziłby sobie dzisiaj spokojnie. Inna sprawa, że kilku zawodników mogłoby zgłosić mobbing.