Na potrzeby filmu dokumentalnego o Lucu Longleyu australijska telewizja publiczna przeprowadziła wywiad z Michaelem Jordanem. Podczas montażu wykorzystała tylko kilka fragmentów, ale „surówkę”, czyli surowy, nieobrobiony materiał, opublikowała w internecie. W trakcie tej rozmowy MJ dowiaduje się, że Longley nazwał jego styl przywództwa jako „mięsożerny”. Takie określenie najpierw rozbawiło MJ’a, bo jeszcze nikt nie użył takiego słowa, aby scharakteryzować jego sposób bycia w relacji, ale też spotkało się ze zrozumieniem.


Poznaj nowy koszykarski newsletter o NBA!

Please wait...

Dziękujemy!


– Z jego perspektywy rzeczywiście tak mogło to wyglądać. Byłem nastawiony na wygrywanie za wszelką cenę. Dociskałem wszystkich, bo chciałem wygrywać. Rozumiem jego perspektywę, ale gdybym coś zmienił w mojej osobowości, w charakterze, to nie byłbym tym kim byłem i jestem, nie odnieślibyśmy tylu sukcesów. Wiem, że wielu zawodników nie zachowywałoby się w ten sposób, ale ja uważałem, że tak muszę, bo jest to potrzebne. Nasze osiągnięcia to potwierdzają – przyznał Jordan.

Rozmowa z Jordanem idzie jednak dalej. Dziennikarka zadająca pytania powiedziała, że Lucowi bardzo trudno było się odnaleźć w nowym życiu po zakończeniu kariery w NBA. Dorastał jako miły olbrzym, a potem w NBA założył zbroję i musiał być twardy. Kosztowało go to sporo zdrowia, także psychicznego, bo jeśli oglądaliście już dokument o Longleyu, to jest tam ważny moment, kiedy Australijczyk opowiada o depresji i problemie znalezienia sensu w życiu po zakończeniu kariery w NBA. Jordan został zapytany, czy jemu też było trudno po zakończeniu kariery. Odpowiedź może wydać się zaskakująca.

– Na 110%. Częścią moich zmagań po zakończeniu gry w NBA jest moja potrzeba rywalizacji. Każdego dnia o coś rywalizowałem. Musiałem być lepszy od moich przeciwników. W sporcie to jest normalne, ale na potrzeby normalnego życia nie zrzucasz tej zbroi od tak. Musisz sobie z tym jakoś poradzić, a bywa to frustrujące, czasem nawet trudne, bo patrzę na wszystko z punktu widzenia konkurowania z innymi. Powtarzam żonie, że to przekleństwo, że ja jestem przeklęty. Nie mogę czegoś oglądać lub być w czymś bez rywalizowania. Żyję z tym dzisiaj, ale nie chciałbym żyć bez tego, bo to mnie zdefiniowało i doprowadziło do tego gdzie jestem i kim jestem. Teraz wyzwaniem dla mnie jest uspokojenie tych nerwów. Dlatego tak często teraz jeżdżę łowić ryby, żeby się wyciszyć. Tam trzeba czekać, trzeba być przygotowanym, ale dużo nie zależy od ciebie i jedyne co możesz zrobić, to czekać. To mnie uspokaja zdecydowanie bardziej, niż uprawianie jakiegoś sportu, albo gra w golfa. To moja terapia. W ten sposób pomagam sobie złagodzić to napięcie i potrzebę rywalizacji – przyznał Jordan.

MJ odniósł się też do faktu, że Luca Longleya zabrakło w „The Last Dance”. – Nie miałem wpływu na to z kim zostaną przeprowadzone wywiady do Ostatniego Tańca. Luc był ważną częścią naszej mistrzowskiej drużyny. Wiele osób w Australii może zapytać „a co z Luciem?” i rzeczywiście, teraz patrząc z perspektywy, powinniśmy byli poświęcić mu trochę czasu.

Z Michaelem Jordanem jest tak, że rzadko rozmawia z mediami, ale kiedy już udziela wywiadu, to możemy być pewni, że warto go posłuchać. Tak też jest i tym razem. Ciekawe, że z biegiem lat u MJ’a słychać więcej wyrozumiałości wobec siebie i innych. Widać jego autentyczność, ale też dystans i to czego pragnie najbardziej – spokój.

Jeśli nie obejrzałeś jeszcze filmu dokumentalnego o Lucu LongleyuOne Giant Leapto tutaj znajdziesz do niego linki oraz przeczytasz rekomendację Krzysztofa Sendeckiego, dlaczego warto go zobaczyć (trwa godzinę i jest za darmo na YouTube).

Wywiad (ten surowy materiał) z Michaelem Jordanem znajduje się tutaj:

Na temat filmu dokumentalnego o Longleyu rozmawialiśmy też w ostatnim Podcaście PROBASKET LIVE.

Możecie go obejrzeć na YouTube lub posłuchać na Spotify (w opisie filmu jest spis treści, czyli informacja na jaki temat w danym momencie rozmawiamy).

Poznaj nowy koszykarski newsletter o NBA!

Please wait...

Dziękujemy!





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here