LeBron James jest już czwarty na liście graczy z największą liczbą trafionych rzutów w historii ligi. Kilka dni temu wyprzedził Michaela Jordana, z którym bardzo często jest zestawiany. 


LeBron James potrzebował 324 rzutów mniej od Michaela Jordana, by wyprzedzić go na liście zawodników, którzy trafiali najczęściej. Ta sztuka udała mu się w trzeciej kwarcie wygranego przez Los Angeles Lakers spotkania z Dallas Mavericks. W tym momencie LBJ ma na swoim koncie ponad 12 tys. trafień.

Przed nim jeszcze Wilt Chamberlain (12,681). Kareem Abdul-Jabbar (15,837) oraz Karl Malone (13,528). – Nie ma wystarczająco wielu przymiotników, by opisać LeBrona Jamesa – twierdzi trener Frank Vogel. – Ustawia kolejne bariery i łamie kolejne granice co kilka meczów. Pewnie będzie się tak działo do końca jego kariery – mówi dalej.

Dobrze jest być łączonym z wielkimi tej gry – mówi James. – Powiedziałeś „Michael Jordan”, a on zawsze wiele dla mnie znaczył. Staram się, by MJ i pozostali wielcy w historii tej gry byli ze mnie dumni – dodał. Rok temu LBJ wyprzedził Jordana na liście graczy z największą liczbą punktów, ale wtedy okoliczności były dla Lakers zupełnie inne.

Ekipa Jamesa jest na 1. miejscu zachodniej konferencji i przedstawia się w roli głównego faworyta do zwycięstwa. James zapewne dostanie jeszcze niejedną szansę na dołożenie kolejnego trofeum do kolekcji. – Moja spuścizna będzie mówiła sama za siebie. Nie staram się o niej wiele rozmawiać – przyznaje lider Lakers.

Wyniki NBA: Irving spudłował tylko jeden rzut, DeRozan wygrał w Toronto


Subscribe
Powiadom o
51 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
pawel
pawel
13 stycznia 2020 21:12

Jaki on skromny, zapomniał jak niedawno w swoim programie mówił sam o sobie że jest gołtem (specjalnie napisane w ten sposób, żeby dodać braku powagi ,bo to było tak żenujące, ciężko to się oglądało )taki z niego gołt jak skromny człowiek.

Ralf
Ralf
14 stycznia 2020 07:34
Odpowiedz  pawel

poważnie tak mówił?

Radek
Radek
14 stycznia 2020 19:02
Odpowiedz  pawel

Skromny nie jest. W poprzednim sezonie mówił, że już jest w TOP 5 najlepszych graczy jacy kiedykolwiek grali w Lakers. A przecież mieliśmy w Lakers J.Westa, E.Baylora, W.Chamberlaina, Magica, Jabbara, Worthego, Shaqa, Bryanta. A on uważał, że po niecałym sezonie bardziej zasłużył się od nich dla tego klubu.

amares
amares
14 stycznia 2020 20:32
Odpowiedz  pawel

James nie musi tego mówić, bo on już jest GOAT i to sprawa jasna. Jordan musi się pogodzić spadkiem na 2, a nawet 3 lub 4 miejsce.

Arti
Arti
13 stycznia 2020 21:37

Oho biegnę po popcorn.

kmn
kmn
13 stycznia 2020 21:38

lebron, za całym szacunkiem, nie prześcignął majka w niczym istotnym. najważniejszym wyznacznikiem wielkości zawodnika zajmującego się sportem zespołowym, jest ilość zwycięstw w decydujących momentach sezonu jako pierwsza opcja. 6 na 6 to miazga w porównaniu do 3 na ileś tam, chyba 9… 8 finałów pod rząd to owszem szacun,ale co z tego skoro 5 z nich przegranych,a dwa pierścionki po ucieczce z cavs i stworzeniu super teamu… durantowi się wypomina,a leflopowi już mniej… hipokryci… sory,ale majkel w życiu by nie pozwolił na klęski w finałach do zera, ZERA powtarzam. W ŻYCIU !!! także bron może sobie dalej wrzucać ile chce,… Czytaj więcej »

Karol
Karol
13 stycznia 2020 23:02
Odpowiedz  kmn

Za to Jordan pozwolił sobie odpadać w pierwszych rundach play-off. To już lepiej przegrywać finały do zera. Nie ma ideałów James pisze swoją historie , Michael napisał wspaniała swoja. Powtarzanie jak mantrę, że przypadek Lebrona i Duranta to to samo jest też niepoważne. Stworzenie nowej drużyny, która mogła jak wiele podobnych tworów zwyczajnie nie zatrybic a dołączenie do mistrzowskiej, gotowej ekipy z najlepszym bilansem w historii ligii to zupełnie inna para kaloszy. Zastanawiam się tylko kogo co niektórzy będą tak poniewierać jak ten biedny LeBron zakończy karierę. Ile osób straci sens zycia? W aptekach zacznie brakować środków antydepresyjnych.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 19:05
Odpowiedz  Karol

Jordan odpadał w 1R, ale kiedy ? W 1 sezonie jako młokos, a potem 2 razy z Celtics, którzy byli historycznie mocni, a Bulls wtedy słabiutcy, bo jeszcze w klubie nawet nie było Pippena i Granta. Jordan wtedy miał poza tym dopiero 2 i 3 sezon gry w NBA. W 1986 rzucił przeciw Celtics 49 pkt i 63 pkt, a mimo to przegrywali mecze. Celtics w 1986 i 1987 mogli postawić się tylko Lakers z Jabbarem, Magiciem, Worthym i resztą solidnego składu, a nie Bulls. Za to James 2 razy wcale nie awansował do playoff. Jordanowi takie coś dopiero się… Czytaj więcej »

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 00:07
Odpowiedz  kmn

No cóż, zacząłeś nieźle i całkiem kulturalnie, ale im dalej tym gorzej i niestety cały hejt z ciebie wyszedł. Jak zwykle typowe tłumaczenie 6/6 to „miazga” w porównaniu do 3/9.Dla laików do których należysz, to porównanie to rzeczywiście miazga. Podajesz statystyki z finałów, więc odpowiem tak samo. Jeśli pod tym kątem porównywać obu panów to FAKTEM jest to, że Jordan nie ma na swym koncie lepszego występu w finałach od LeBrona z finałów 2016. Także tutaj Jordanowi brakuje tego typu osiągnięcia, które ma LeBron. To będzie zapamiętane bardziej od jakiegokolwiek mistrzostwa, które zdobywał Jordan bo obiektywnie to osiągnięcie na to… Czytaj więcej »

Brx
Brx
14 stycznia 2020 06:09
Odpowiedz  Rad23

Rad laikiem to jesteś ty.takich pierdół dawno nie czytałem.Typowy prosty polaczek.Bedzie zapamiętane hahah chyba przez Ciebie

Radek
Radek
14 stycznia 2020 19:13
Odpowiedz  Rad23

James w 2016 zdobył tytuł tylko dlatego, że GSW miało pecha. Bądźmy poważni. Wykluczenie Grena w game 5 wypłakane nachalnie prze Jamesa. Kontuzja Boguta podczas game 5, który jednak dobrze się sprawował przez te mecze, kiedy grał i dobrze zasłaniał dostęp do kosza. Nie w pełni sił Curry, który grał znacznie słabiej niż w sezonie regularnym i powtarzał, że grał w playoff z kontuzją. Zresztą opuścił wiele meczy w 1R i 2R wtedy. Wygrana Lebrona z CC w 2016 nie jest niczym wyjątkowym w historii ligi. Odrobił z 1-4 na 4-3 jako pierwszy w finałach, ale w jakich okolicznościach. To… Czytaj więcej »

Brx
Brx
14 stycznia 2020 19:53
Odpowiedz  Radek

Nie czytałem za długie.Tak czy siak żyj sobie w przekonaniu ze lbj jest lepszy.Ale to nie zmienia faktu ,że 90%fanów kosza (na świecie)wskaze MJ jako lepszego i ma racje.

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 20:14
Odpowiedz  Radek

Radek albo Krzysztof, nie wiem jak się mam do ciebie zwracać. W tym temacie pisałem już do ciebie i nie chce mi się powtarzać, dlatego poszukam mojej starej wypowiedzi, żeby pokazać ci JAK BARDZO SIĘ MYLISZ. Ty niestety nie dość że piszesz to samo, to jeszcze zmieniłeś nick i jakby tego było mało zaraz po naszej rozmowie, pierwszy raz ktoś się pode mnie podszył. Strasznie to słabe z twojej strony. Widać że nie umiesz pogodzić się z tym, że nie masz racji. Mam nadzieję że znajdę ten komentarz, a wtedy nie będziesz już mógł pisać tych bzdur pod nickiem Radek.

amares
amares
14 stycznia 2020 20:31
Odpowiedz  Radek

Nie ma się co oszukiwać, Jordan nigdy nie dominował tak jak James. Nie ten poziom poprostu, James zrobił 9 finałów i conajmniej kilka lepszych od najlepszych Jordana… gdyby miał taki support, który mu dupsko ratował i ciągnął do wygranych to by z 10 mistrzostw wygrał i nikt by dzisiaj nawet nie wspomniał już o drugorzędnym Jordanie, dawno skończonym dziadku.

Jestem przed swoim prime
Jestem przed swoim prime
14 stycznia 2020 07:55
Odpowiedz  kmn

Nie rozumiesz żałosny ludku, że Heat stali się mocni dlatego, że doszedł do nich James. Bez niego ledwie dobijali do 1R playoffs

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 10:10

Masz rację. Dlatego też mówiłem o wpływie LeBrona na drużyny w jakich gra/grał. Golden State w zeszłym sezonie udowodnili, że mogą wygrywać bez Duranta. Heat bez LeBrona stali się średniakiem.

Jestem przed swoim prime
Jestem przed swoim prime
14 stycznia 2020 13:26
Odpowiedz  Rad23

Rad23 tamte słowa kieriwalem do kmn, z Twoimi się zgadzam. Po mistrzostwie 2006 i następnie odejściu Shaqa Heat w tej lidze nie istnieli, w 4 sezony 3xkonczyli na 1R a raz w ogóle się nie złapali do playoffs. Często hejterzy LeBrona wręcz wynoszą D-Wade pod niebiosa, a żaden był z niego Lider. Wade i Bosh mieli okazję pokazać wielkość, gdy odszedł LeBron ? Dla mnie LeBron pokazał boskośc w playoffs 2015 i 2018. I gow*o mnie obchodzi, że nie zdobył wtedy pierścienia. Pokazał, jak się lideruje przecietniakow i jak bardzo można własną wolą zmienić rzeczywistość.

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 16:15

Jestem przed swoim prime- Doskonale wiem że nie kierowałeś tych słów do mnie. Zgadzam się z tobą w wielu kwestiach, stąd moje odniesienie do twoich słów. Dla mnie, jak i zapewne dla ciebie, czymś niesamowitym jest ten wpływ LeBrona na drużyny, w których gra/ł. Nawet nie mogę znaleźć jakiegoś porównania innych wielkich do LBJ’a. Można to udowadniać na wiele sposobów. Najlepsi kompani LeBrona czyli Wade, Bosh, Irving, Love czy obecnie AD sami niewiele wskórali, a graczami byli, bądź są obecnie świetnymi (może oprócz Love’a). Wade sam osiągał I i II rundy, Irving nie był w stanie wejść do playoffów, Bosh… Czytaj więcej »

Radek
Radek
14 stycznia 2020 19:52
Odpowiedz  Rad23

Rad23 Chamberlain to przykład gościa, który masakrycznie obniżał poziom gry w playoff w stosunku do sezonu regularnego. Jordan to jedyny w historii gracz ligi, który lepiej grał w playoff przeciw najlepszym niż w sezonie regularnym, który go nudził co mówił w wielu wywiadach. Czekał tylko na playoff. Jordan był gotowy do dominacji już w 1988 roku, bo robił co chciał. Ale reszta nie nadążała Pippen i Grant, których musiał uczyć na treningach. Między Jordanem 1988-1990, a 1991-1993 nie ma różnicy wielkiej. To Pippen i Grant dopiero byli gotowi w 1990 lub 1991. W 1990 mogli mieć tytuł Bulls, gdyby nie… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 20:29
Odpowiedz  Radek

Jordan niczego Pippena nie nauczył, on jedynie był dobry w wyzywaniu i biciu kolegów. Burak do kwadratu, bez supportu nigdy nic nie osiągnął, bez Pippena był 1-9… żenada, najbardziej fuksiarski zawodnik ever.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:36
Odpowiedz  amares

Fuksiarski jest James. 1/9 bez super fuksiarskiego rzutu Allena 2013 i kontuzji Currego/Boguta oraz wykluczenia Greena 2016. James uciekł łączyć siły z innymi gwiazdami zawsze, by mieć tytuł. Musiał mieć gotowe. Najpierw Wade i Bosh. Potem Irving, gdy widział, że z Wadem więcej nie ugra. Takie są fakty. Jordan nie łączył sił z Barkleyem lub Malonem.

amares
amares
14 stycznia 2020 20:42
Odpowiedz  Radek

Jordan był najbardziej fuksiarskim zawodnikiem w historii, musiał mieć gotowe w Bulls żeby wygrywać, bo bez tego odpadał w pierwszej rundzie. Takie są fakty

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 23:30
Odpowiedz  Radek

Radek-Dalej kontynuujesz wylewanie swoich żali i mówienie co by było gdyby. Faktem jest że James sam wprowadził swoje drużyny do finałów 2007 i 2018. Jordan kończył na co najwyżej II rundzie.Mówię tutaj oczywiście o wpływie jednostki na wyniki drużyny. To jest FAKT MAJĄCY MIEJSCE W RZECZYWISTOŚCI I ŻADNE TWOJE WYMYSŁY TEGO NIE ZMIENIĄ. KONIEC TEMATU.Nie ma znaczenia ile sezonów Jordan miał za sobą, bo porównując obu panów, to LeBron także był młokosem GDY OSIĄGAŁ PIERWSZE FINAŁY. Nie bardzo wiem PO CO PISAĆ kiedy Jordan był gotowy do dominacji, a jego koledzy nie?? To jest normalne, a to że inni zaczęli… Czytaj więcej »

Radek
Radek
14 stycznia 2020 19:37

Wade pokazał na co go stać w playoff 2005 i 2006, a potem także w sezonie regularnym 2006/2007. Później troszkę ograniczały go kontuzje, ale potrafił nadal w latach 2009-2012 pokazywać dojrzałą koszykówkę w playoff. W finale 2011 grał znacznie lepiej od Jamesa. Gdy się kontuzjował James posrał się całkowicie i stał się bierny. Każdy wie jak było. Wade od 2014 roku całkiem zgasł. Ciekawe co miał pokazywać w 2015 i później jak on był połową dawnego siebie już wtedy. Zjechał z formą jak Shaq. Zapłacił cenę, że miał taki styl przez tyle lat z mocnymi wjazdami. James w playoff 2015… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 20:28
Odpowiedz  Radek

Radziu ty coś ćpasz przed pisaniem takiego bełkotu? 😀 Jordanowi jeszcze bardziej drukowano wyniki, byle tylko go przepychać przez 10 lat. Żenada

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:37
Odpowiedz  amares

amares to forumowy troll !!!!!!!!!!!! Pisze takie bzdury, że za czasów Jordana nie było dobrych koszykarzy i teraz są dużo lepsi, gdy wtedy grali Magic Johnson, Jabbar, Worthy, Isiah Thomas, Bird, Mchale, Dumars, Ewing, Olajuwon, Barkley, Malone, Stockton, Robinson, Pippen, R.MIller, Drexler, Mourning, Larry Johnson, Mutombo, Marc Jackson, Shaq, Penny Hardaway, Grant Hill, zaczynali kariery Duncan, Bryant, Garnett itd. Najwięcej graczy z TOP 30 alltime do których należy najwięcej rekordów NBA. Pisze też, że wtedy słabiej i delikatniej bronili, a teraz jest lepsza obrona, gdy o wiele twardziej się broniło w sezonach 1988-2005. Nawet sami koszykarzy po zmianach przepisów to… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 20:45
Odpowiedz  Radek

Jordan jest GOAT dla starych dziadków, którzy żyją ciągle w 90s i przy tytułach Jordana z 90s mieli gdzieś, że grał z cieniasami i się masturbują od 20 lat do jego plakatów, ignorując że Jordanek płaczek sobie wypłakał zwycięstwo od sędziów. Radeczek zakompleksiony chłopczyk wrócił, trollek !!!! Próbuje wszystkim wmówić, że jego płaczek idolek Jordanek jest ciągle najlepszy, żeby mógł dalej doznawać nocnych radości na myśl o swoim idolku!! Kolejny matoł, który powtarza mity o twardości obrony, wymyśla sobie daty najlepszych obron i próbuje innym wmówić taki bełkot, podczas gdy widać gołym okiem, że 90% zespołów w czasach Jordana to… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 11:59
Odpowiedz  kmn

Co za bzdury. LeBron jest już GOAT, chyba już nawet najgłupsi kibice wiedzą, że pierścienie nie są najważniejszym, a najgłupszym wyznacznikiem wartości zawodnika.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:02
Odpowiedz  amares

James jest GOAT dla nastolatków w wieku 10-20 lat, którzy przy tytule z 2016 masturbują się mając gdzieś fakty, że wykluczenie miał Green w game 5 wypłakane przez płaczka Jamesa, a także fakt, ze kontuzjował się Bogut, który dobrze bronił dostępu do kosza i w całych playoffach z kontuzją grał Curry, który nie symulował, bo opuścił wiele meczy w 1R i 2R, a na finały konferencji i finały wrócił nie w pełni sił, bo musiał wrócić, bo inaczej GSW pojechałoby na ryby bez walki. …………amares wrócił !!!!!!!!!!!!!!! amares to forumowy troll !!! Pisał takie bzdury, że za czasów Jordana nie… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 20:16
Odpowiedz  Radek

Jordan jest GOAT dla starych dziadków, którzy żyją ciągle w 90s i przy tytułach Jordana z 90s mieli gdzieś, że grał z cieniasami i się masturbują od 20 lat do jego plakatów, ignorując że Jordanek płaczek sobie wypłakał zwycięstwo od sędziów. Radeczek zakompleksiony chłopczyk wrócił, trollek !!!! Próbuje wszystkim wmówić, że jego płaczek idolek Jordanek jest ciągle najlepszy, żeby mógł dalej doznawać nocnych radości na myśl o swoim idolku!! Kolejny matoł, który powtarza mity o twardości obrony, wymyśla sobie daty najlepszych obron i próbuje innym wmówić taki bełkot, podczas gdy widać gołym okiem, że 90% zespołów w czasach Jordana to… Czytaj więcej »

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:38
Odpowiedz  amares

Obecne NBa to żenada. Bez obrony. Flopowanie. Kroki. Samo bieganie i odpalanie 50 rzutów za 3 punkty. Płacz w mediach. W sam raz dla ciebie amares forumowego trolla pośmiewiska forum od dawien dawna i fanów Jamesa.

amares
amares
14 stycznia 2020 20:44
Odpowiedz  Radek

Żenada to była w czasach Jordana, w kółko te same masowanie się w drumnie i 0 obrony na obwodzie, w kółko tylko nieefektywny midrange, drewniaki pod koszem i zero rzutu. Dobre dla nieogarów i dziadków, dzisiaj tamte zespoły to by do D-League spadły od razu.

Lak
Lak
14 stycznia 2020 01:54

Lebron ma.wiecej pkt qiecej rebs wiecej asyst wiecej blokow >mj

Kibic Byków
Kibic Byków
14 stycznia 2020 07:51
Odpowiedz  Lak

A Westbrook ma trzy sezony ze średnimi triple double! Wow! To jest najwszechstronniejszy zawodnik w dziejach!

Ralf
Ralf
14 stycznia 2020 08:22

Na dobrą sprawę to LeBron powinien mieć 1-9 w finałach,gdyby nie Irving oraz Ray Allen.Nie pamiętam aby w kluczowych momentach był goatem.Dobry gracz ale byli lepsi.Kawhi jest prawdopodobnie w swoim prime i to jest bardzo zła wiadomość dla Lebrona.Widać to było w dwóch meczach w RS, czekamy na 28 stycznia.

cormac
cormac
14 stycznia 2020 11:30
Odpowiedz  Ralf

dokładnie tak, KI oraz Allen ratowali mu dupsko jeden poprzez zwycięski rzut w game 7 a drugi trójką na dogrywkę w game 6 (kiedy to król odpalał desperackie cegły za 3). Z szacunkiem dla Jamesa bo jest świetnym graczem ale gdzie on był w tych dwóch przypadkach? goat sam by to skończył…i przyzna to każdy obiektywny kibic że finały 2013 i 2016 to nie wygrały ekipy Brona tylko we frajerski sposób przegrały SAS i GSW

Ralf
Ralf
14 stycznia 2020 14:26
Odpowiedz  cormac

1-9 by było to bardzo bardzo słabo by to wyglądało….dobrze , że tak się nie skończyło bo to byłby chyba największy frajeer w NBA.Mocne słowa ale tak to widzę.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:09
Odpowiedz  Ralf

Nie największy. Są inne mega gwiazdy z marnymi finałami. E.Baylor 0/8, a do dziś należy do niego rekord finałów 61 punktów. J.West ma 1/9 i tytuł zdobył dopiero, gdy do Lakers dołączył Chamberlain. Baylor zdążył zakończyć karierę. Para West i Balor wymiatała w Lakers, ale w finałach dostawali łupnia od Celtics B.Russella 🙂
Jerry West długo miał najlepszą średnią z całych finałów 40.8, którą pobił dopiero Jordan w 1993 roku 41.0 pkt. Nawet mega dominujący Shaq z lat 2000-2002 przegrał z nimi, który miał raz średnią w finałach ponad 38 pkt na mecz

Ralf
Ralf
14 stycznia 2020 20:56
Odpowiedz  Radek

Tak ale West czy Baylor nie nazywali siebie samozwańczym KRÓLEM, temu kto tak się zowie to chyba nie przystoi mieć takich wyników w finałach.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:07
Odpowiedz  cormac

James w 2013 i 2016 tytuły zdobywał mega fartownie. Był blisko 1/9.

amares
amares
14 stycznia 2020 20:27
Odpowiedz  Ralf

Tak samo Jordan powinien mieć 0/6 w finałach, ale reszta teamu mu trafiała decydujące rzuty i odwalała brudną robotę. No niestety, Jordan był przegrańcem.

jiknj
jiknj
14 stycznia 2020 11:14

Jordan bez Pippena był przeciętny. Trener Sonic nawet mówił że nie mają problemów z Jordanem tylko z Pippenem. Poza tym zawsze Byki miały 3 wielkich białych pod koszem. Drużyna Lebrona to zawsze był Lebron i jakieś odpady co się na plecach Jamesa chciały wybić a jak Lebron odchodził z drużyny to żaden nic nie znaczył poza Irvingiem ale on jest taki trochę „miętki”. Byłem fanem Byków bardziej Harpera 😉 ale jakby nie Lebron lub czasami Westbrook to bym miał zatwardzenie oglądają NBA

cormac
cormac
14 stycznia 2020 13:25
Odpowiedz  jiknj

Jordan przeciętny… ok ;))))))))))))))) widzę że o pierwszym three-peat wiesz tyle co przeczytałeś albo luknąłeś na youtubie. 3 wielkich białych pod koszem, Perdue? ;)) Longley unikający pomalowanego? 😉 Wennington na półdystansie? ;)))
Odpady Lebrona: Wade, Bosh, Irving, Love….. jak Jordan nie miał Pippena czy Jacksona na ławce to dochodził np. do finału konferencji gdzie przegrywał z Pistons którzy wtedy byli najlepsi w całej lidze, Cavs z początków Brona mieli koalicję przeciętnych drużyn w konf. wschodniej z dogorywającymi wtedy Pistons. Podsumowując: ci którzy stawiają Bronka wyżej MJ-a albo nie znają tamtych czasów, albo zwyczajnie nie lubią Jordana albo są fanboyami Jamesa

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:16
Odpowiedz  jiknj

Do „jiknj” ta przeciętny, że dominował każdego na boisku obojetnie kto mu się stawiał. Miał wredny charakter, ale był mocny psychicznie i pewny swego. Mega utalentowany z niezwykle bogatym repertuarem zagrań, świetny obrońca. Pippen był surowy. Przez 4 sezony Jordan cały czas go uczył gry na treningach, aż wreszcie Pippen poczuł się pewny swego. Ale tak według ciebie Pippen był lepszy i to on uczył Jordana 🙂 Porównaj sobie fakt, że Jordan mógł mieć Barkleya mega gwiazdę, a nie poszedł na łatwiznę, a James uciekł połączyć siły z Wadem i Boshem dwoma gwiazdami, by zdobyć tytuł. A potem, gdy Wade… Czytaj więcej »

Jordan
Jordan
14 stycznia 2020 11:19

Różnica między Jordan a Lebron tak najogólniej mówiąc jest taka. Jakby Lebron poszedł do jakiejkolwiek drużyny to ten team ma zawsze PO i jakieś szanse na mistrza. Natomiast Jordan to taki Bryant++ – trzeba go zawsze karmić podaniami, dać mu siłowych podkoszowych i cała drużyna ma grać na Jordana ale nic pewnego nie jest. Lebron jest WIELKI kolejnym moim idolem po Kemp’ie. Mogę być „fanbojem” itp ale ja grałem w kilku drużynach nawet z ligą Polską się polizałem 🙂 i wiem co to jest mieć Wielkiego zawodnika w drużynie a co to jest mieć Jordanów w zespole.

cormac
cormac
14 stycznia 2020 14:20
Odpowiedz  Jordan

nic pewnego nie jest – 6 ostatnich pełnych sezonów w Chicago 6 mistrzostw ;)))) a co do Bronia to zawsze była szansa na awans do finałów, a że tam można było dostać miotłę 0-4 to inna sprawa…jak wiadomo dla Amerykanów tytuł wicemistrza ma ogromne znaczenie ;)))))

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:26
Odpowiedz  cormac

W sporcie liczą się tylko 1 miejsca. Gadanie o drugim jest słabe. Kto będzie pamiętać kto przegrywał z Boltem za 30-40 lat. Wszyscy będą pamiętać Bolta. James nastukał tyle tych finałów, bo grał na słabiutkim wschodzie. Za czasu Jordana to wschód był silniejszą konferencją. James grając w latach 2011-2018 nie na wschodzie tylko na zachodzie zrobiłby moim zdaniem max 3-4 finały z mocnym wskazaniem na 3. Najpierw musiałby się mocno przebijać w pierwszych rundach przez mocniejsze drużyny niż miał na wschodzie, a potem SAS 2011-2014, a później GSW 2015-2018. Nie byłoby tak lekko jak na wschodzie.

Radek
Radek
14 stycznia 2020 20:23
Odpowiedz  Jordan

Bryant był ledwie cieniem Jordana. Kiepski pomysł na takie porównanie. Jordan przy krótkiej karierze ma 6 mistrzostw jako 1 opcja oraz 5 MVP + 6 MVP finałow, gdy Bryant przy długiej 20 letniej karierze 2 mistrzostwa jako 1 opcja i 3 mistrzostwa jako 2 opcja oraz 1 MVP + 2 MVP finałów. Nie mówiąc o ile był mniej skuteczny od Jordana przez całą karierę przez znacznie słabszy shoot selection od MJ. Jordana fachowcy dają jako nr 1 w historii NBA, a Bryanta w połowie drugiej dziesiątki.. …….James szedł na łatwiznę. Musiał łączyć siły z innymi gwiazdami. Jordan nigdzie nie uciekał.… Czytaj więcej »

amares
amares
14 stycznia 2020 20:25
Odpowiedz  Jordan

Nie ma co się oszukiwać, gdyby nie fuksiarskie akcje partnerów, to Jordan miałby dzisiaj 0 pierścieni. Bez partnerów to on ledwo co do PO wchodził… żenada.

Rad23
Rad23
14 stycznia 2020 23:24
Odpowiedz  amares

amares-Radzę ci nie pisać z Radkiem. Pamiętasz Krzysztofa? To jest ten sam typ tylko że zmienił nick bo nie mógł się pogodzić z tym że podważyłem jego zdanie i przedstawiłem fakty odnośnie finałów 2016. Wyczerpały się pomysły więc trzeba było zmienić nick i dalej pisać te głupoty które masz nieprzyjemność komentować. Po komentarzu(który zostanie przeze mnie wklejony) zniknął Krzysztof i pojawił się Radek który piszę to samo i kontynuuje swoje teorie odnośnie finałów 2016. Jakby tego było mało zaraz po zniknięciu Krzysztofa gościu podszył się pode mnie pisząc do ciebie. Ten komentarz także wkleję. Jeśli jesteś zainteresowany to wróć do… Czytaj więcej »

amares
amares
15 stycznia 2020 00:12
Odpowiedz  Rad23

Rad23: Spoko, widać na tacy, że to troll i przygłup, dziecko specjalnej troski, więc należy go tak traktować, bo logika widocznie nie dociera do niego. Pozdro